Sytuacja w drużynie przed derbami

Liverpool może wreszcie wypuścić w bój Mane'a, Salaha i Firmino przeciwko Evertonowi, a Klopp musi zastanowić się nad ustawieniem linii pomocy. Pierwszy z dziewięciu meczów Liverpoolu w grudniu rozpoczyna się od derbów Merseyside w środę wieczorem.

The Reds będą gościć swoich odwiecznych lokalnych rywali, Everton, na 234. derbach Liverpoolu i pierwszym, który będzie transmitowany na Amazon Prime.

Liderzy Premier League zmierzą się z rywalami zza miedzy będąc w świetnej formie, wygrywając 13 z 14 dotychczasowych spotkań, zyskując przewagę 8 punktów na szczycie tab.

Jednak być może bardziej niż jakikolwiek inny klub, środowi goście będą rozpaczliwie starać się zmącić nadzieję na Anfield na zakończenie 30-letniego oczekiwania na krajowy tytuł.

Everton jednak nie wygrał na wyjeździe z The Reds od września 1999 roku, a Liverpool w ciągu tych dwudziestu lat od tamtej przegranej 0:1 rzadko był w takiej sytuacji jak teraz.

Tak więc, mając na uwadze napięty harmonogram Jurgena Kloppa i jego graczy, w jaki sposób boss The Reds przetasuje skład, próbując zachować poziomy energii i utrzymać głód u graczy?

Poprawki w środku pola?

Zaczniemy od tego, co zazwyczaj stanowi dylemat Kloppa: jego linia pomocy.

Fabinho nie zagra przez następne sześć do ośmiu tygodni, co oznacza, że w środę wieczorem na Anfield może nastąpić drobna modyfikacja ról Jordana Hendersona lub Giniego Wijnalduma. Obaj są w stanie działać jako numer 6, nawet jeśli żadne z nich nie oferuje tak solidnej ochrony, jaką zapewnia Fabinho.

To może być szansa dla wiecznie młodego Jamesa Milnera i jego ogromnych zasobów doświadczenia w ważnych meczach. 33-latek jest często wzywany, gdy nadchodzą duże wyzwania i może to być dla niego kolejna szansa udziału w bitwie w środku pola.

Alex Oxlade-Chamberlain jest w dobrej formie i wydatnie uzasadnił swoje nadzieje na grę dobrym występem przeciwko Brighton w sobotnie popołudnie.

Były gracz Arsenalu na swoje nieszczęście został zmieniony przez Adriana, gdy Klopp musiał wprowadzić bramkarza po czerwonej kartce Alissona Beckera.

Naby Keita jest również opcją, ale mając tak mało rozegranych minut w ciągu ostatnich sześciu miesięcy, można go wykorzystać z ławki rezerwowych. Adam Lallana stara się na nowo odkryć siebie jako defensywny pomocnik, ale jest mało prawdopodobne, aby został powołany na miejsce Fabinho z powodu znaczenia tego kluczowego spotkania.

Ciągłość w obronie

Po prawej stronie Trent Alexander-Arnold prawdopodobnie utrzyma swoje miejsce po dwóch asystach przy bramkach Virgila van Dijka przeciwko Brighton. Reprezentant Anglii był nieobecny w środę przeciwko Napoli, co było bardzo widoczne w grze the Reds.

Virgil van Dijk ma szansę sprowadzić Złotą Piłką na Anfield, w zależności od wydarzeń w poniedziałek w Paryżu, a Dejan Lovren prawdopodobnie utrzyma miejsce u boku Andy'ego Robertsona po lewej stronie.

Co ciekawe, dla drużyny znajdującej się tak wysoko w tabeli, Liverpool zachował tylko dwa czyste konta przez cały sezon. Wygrane w Burnley i Sheffield United zostały zanotowane bez Alissona, a reprezentant Brazylii po raz kolejny zasiądzie za trybunach, pauzując po czerwonej kartce. Na jego miejsce wchodzi Adrian.

W ofensywie znów to samo

Xherdan Shaqiri znów jest dostępny, ale mając tak mało rozegranych minut w tym sezonie, jest mało prawdopodobne, aby zaliczył pierwszy występ od początku spotkania tej jesieni w Premier League. Divock Origi - człowiek, który zwycięskim golem w 96. minucie złamał serca Evertonu w zeszłym sezonie - będzie musiał zadowolić się miejscem na ławce.

Oznacza to, że Mohamed Salah, Sadio Mane i Roberto Firmino mogą spodziewać się utrzymania miejsca w ataku. Co ciekawe, odkąd wszyscy przybyli do Liverpoolu, Everton miał do czynienia z nimi w wyjściowym składzie tylko raz na pięć dotychczasowych meczów.

Nawet w trakcie zeszłorocznego zwycięstwa 1-0 na Anfield, the Reds wystąpili w ustawieniu 4-2-3-1 z Shaqirim działającym po prawej stronie i Firmino za Salahem grającym jako środkowy napastnik. To nie była znana wszystkim, idealnie zgrana trójka z przodu, która doprowadziła the Reds do dwóch finałów Ligi Mistrzów.

To nieodgadniona zagadka, że Klopp jeszcze nie wystawił swojego tak chwalonego ataku od pierwszych minut na Everton w ciągu ostatnich dwóch lat.

Klopp może z opóźnieniem pociągnąć za spust, rozpoczynając mecz trzema zawodnikami w ataku, którzy strzelili razem 183 bramki dla Liverpoolu.