Rozmowa z Sadio Mané

Sadio Mané zapewnił, że czuje się wypoczęty i gotowy na kolejne wyzwanie, jakie stoi przed ekipą the Reds. Liverpool będzie kontynuował swój marsz po mistrzostwo kraju, mierząc się tym razem z Bournemouth.

Grający na co dzień z numerem 10. napastnik, pokazał się z niesamowitej strony, będąc jednym z głównych architektów sukcesu, podczas środowego starcia z Evertonem (5:2). Senegalczyk został wybrany najlepszym zawodnikiem spotkania, po tym jak wpisał na swoje konto bramkę oraz dwie asysty.

Ostatnie derby Merseyside były czwartym spotkaniem w przeciągu ostatnich 11 dni, w których Mané rozegrał pełne 90 minut. Pozostałe mecze były występami przeciwko Crystal Palace, Napoli oraz Brighton and Hove Albion.

W przeciwieństwie do Mané, Roberto Firmino oraz Mohamed Salah dostali możliwość odpoczynku, w starciu z Evertonem. Chęć odświeżenia ofensywnego trio, dała Jürgenowi Kloppowi możliwość przeprowadzenia, aż pięciu zmian w wyjściowej jedenastce.

W perspektywie niezwykle intensywnego grudnia, Mané zdementował potrzebę odpoczynku oraz jakiejkolwiek przerwy.

- Myślę, że zmęczenie wynika z tego co ma się w głowie. Czuję się świeży i wypoczęty, jestem gotowy do gry - powiedział Senegalczyk w rozmowie z Liverpoolfc.com.

- Na pewno przyjdzie taki moment, że usiądę na ławce. Zaakceptuję to i z pełnym zapałem będę dopingował kolegów z drużyny. Jesteśmy Liverpoolem.

- Środowa sytuacja z Bobbym i Mo, była świetnym przykładem tego, jak powinno reagować się na decyzje trenera. Ich odpoczynek pozwolił na grę innym zawodnikom, którzy jak widać, także potrafią wykonać swoje zadanie. Ja również przyjmę każdą decyzję.

Ekipa Eddiego Howe'a podejmie na własnym stadionie Liverpool, chcąc przerwać niefortunna passę czterech przegranych meczów. Mimo kiepskiej formy the Cherries, Mané spodziewa się trudnego i wymagającego starcia na Vitality Stadium.

- Ważne jest to, żeby nie traktować ich jako ekipę, która przegrała ostatnie cztery mecze. To nie znaczy, że wszystko pójdzie po naszej myśli - ostrzega Senegalczyk.

- Mecze przeciwko Bournemouth zawsze były trudne i zdaniem nas wszystkich, tym razem będzie tak samo. Koncertujemy się na sobie i tym, co możemy zrobić, żeby pokazać się z jak najlepszej strony. Podchodzimy do każdego spotkania z taką samą powagą, zupełnie jakby to był finał Ligi Mistrzów.

W sobotnim starciu zabraknie Harry'ego Wilsona, który został wypożyczony z Liverpoolu do Bournemouth. Co Mané sądzi o braku Walijczyka?

- Z naszej perspektywy to bardzo dobra wiadomość. Wilson bardzo dużo wnosi do gry Bournemouth, jest jednym z ich najważniejszych zawodników. Wiadome jest to, że jego brak jest dla nas korzystny.

Spotkanie z Wisienkami, zakończy tydzień, który okazał się dla samego Sadio niezwykle udany. Przypomnijmy, że Senegalczyk znalazł się na czwartym miejscu plebiscytu Złotej Piłki. Mané był jednym z czterech zawodników the Reds, którzy znaleźli się w najlepszej dziesiątce, piłkarzy nominowanych do prestiżowej nagrody. Napastnik ma nadzieję na kolejne sukcesy klubowe, które pozwolą mu znaleźć się jeszcze wyżej na przyszłorocznej liście.

- Fakt, że w pierwszej dziesiątce znalazło się czworo z nas, świadczy o całej drużynie, o tym jak fantastycznych zawodników mamy w swoich szeregach. Chłopcy wciąż mają wiele do pokazania - mówi Sadio z uśmiechem na twarzy.

- Jestem dumny i niezmiernie szczęśliwy, że znalazłem się na czwartym miejscu. Będzie wciąż pracował, i być może w końcu znajdę się na pierwszym, dlaczego nie?

- Zrobię wszystko co w mojej mocy, abyśmy ponownie sięgnęli po puchar Ligi Mistrzów oraz mistrzostwo kraju.