Liczby też grają, analiza danych

Nie od dziś wiadomo, że klub z czerwonej części Liverpoolu korzysta z analizy danych, żeby zwiększać efektywność gry. Wiodące modele w branży analitycznej, coraz szerzej wykorzystywane w kontekście sportu, dostarczają sztabowi Jürgena Kloppa konkretne narzędzia, by zmieniać kształt meczów jeszcze w trakcie ich trwania.

Należy wrócić do jedenastego stycznia tego roku, gdzie w północnym Londynie rozegrano właśnie 87 minut futbolu w najwyższej klasie rozgrywkowej. Drużyna Tottenhamu, pod wodzą Jose Mourinho, podjęła się desperackiej próby wyrównania wyniku. Liverpoolowi udało się zdobyć przewagę na kilka minut przed końcem pierwszej połowy meczu, dzięki bramce Roberto Firmino, ale Liverpool nie był w stanie zwiększyć przewagi bramkowej, co spowodowało, że ostatnim chwilom spotkania towarzyszył chaos, a piłka poruszała się w górę i w dół boiska na połowie The Reds, nie lądując ostatecznie w bramce. Spurs stworzyli parę doskonałych szans poprzez sprytne zagrywki, w których królowali Son Heung-min oraz Giovani Lo Celso.

Po licznych atakach ze strony londyńskiej drużyny – Liverpoolowi udało się spowolnić drużynę w białych trykotach. Gdy Dele Alli przejął kontrolę nad piłką w pobliżu linii środkowej, zespół Jürgena Kloppa zamienił się w solidny, wąski blok i wysłał swoim przeciwnikom proste ultimatum: „tylko spróbuj nas obejść”.

Liverpool tworzy kompaktowy blok nieopodal centrum boiska w ostatnich minutach meczu ze Spurs



Dziesięciu graczy w czerwonych strojach ustawiło się w okolicach środka pola. Piłkarze oddalili się od siebie na nie więcej niż 20 jardów, poruszając się do przodu oraz na boki, tworząc elegancką formację, kontrolując jednocześnie przebieg spotkania. Liverpool zapewnił sobie wtedy szóstą wygraną z rzędu.

Co ważniejsze - w tamtym momencie The Reds stracili siedem bramek mniej niż jakikolwiek inny zespół Premier League w tym sezonie. Rekord ten wynikał wprost ze zdolności zespołu do kontrolowania boiska.

Faktem jest, że zdecydowana większość klubów piłkarskich ma działy analizy, natomiast bardzo niewiele drużyn, jeśli w ogóle, włącza taką wiedzę do procesu decyzyjnego i procesów na najwyższym szczeblu w takim samym zakresie, w jakim robi to Liverpool.

Michael Edwards, dyrektor sportowy klubu oraz były analityk, który wcześniej spędzał czas w Portsmouth i Spurs został od tamtego etapu swojej kariery awansowany w szeregach klubu z Anfield, a jego obecna rola koncentruje się na dbaniu o średnio i długoterminowe interesy klubu, ze szczególnym zwróceniem uwagi na to, by każdy wycinek pracy analitycznej był precyzyjnie dopasowany do potrzeb zespołu.

John W. Henry zaryzykował wprowadzenie nowych modeli gry w baseball, zanim odkrył świat futbolu. Jest znany z tego, że nawiązał kontakt z Billym Beanem, człowiekiem stojącym za koncepcją Moneyball, oferując mu dwanaście i pół miliona dolarów za objęcie stanowiska dyrektora generalnego Boston Red Sox w 2002 roku. Czołowe postaci analityki na Merseyside zostały zebrane przez Fenway Sports Group w miarę upływu czasu, pracując wspólnie na sukces zespołu za jego kulisami – w dokładnie taki sam sposób, jak było to robione w klubie z Bostonu.

Ian Graham jest dyrektorem działu badań Liverpoolu. Walijczyk ma doktorat z fizyki teoretycznej i wierzy w ocenę efektywności graczy za pomocą analizy szerszych trendów w sporcie, tworząc wyrafinowane konstrukty liczbowe. Przełomów w układzie gry oraz innowacyjnych koncepcji można dokonać dopiero po przeanalizowaniu danych na bardzo pogłębionym poziomie. Świadomi tego The Reds czynią zdecydowane kroki w zakresie zrozumienia tego, co dziś jest określane jako „kontrola wysokości boiska”.

Tim Waskett, astrofizyk i Will Spearman, który ma doktorat z filozofii, są dwoma członkami zespołu ds. Danych w Liverpoolu. Obaj mówili publicznie o koncepcji kontroli wysokości boiska. Można to zobrazować za pomocą grafiki przedstawionego poniżej.

Wykaz kontroli wysokości boiska z uwzględnieniem regionów kontroli piłki przez poszczególnych piłkarzy



Zawodnik, który jest zakreślony na żółto ma piłkę przy nodze i, zasadniczo, jego drużyna ma dostęp do obszarów boiska, które są niebieskie, podczas gdy obszary czerwone są w większości kontrolowane przez przeciwnika. Graczowi najlepiej jest przejść do członka drużyny znajdującego się w niebieskiej strefie.

Od czasu gdy został zatrudniony Waskett – analityk zapewnia o szerszym kontekście wykorzystania danych boiskowych, chociażby podczas niedawnych wykładów świątecznych w londyńskim The Royal Institution. Stwierdził, że łącząc dane akcji meczu i dane monitorowane, Liverpool może zrozumieć, w jaki sposób każda akcja na boisku wpływa na prawdopodobieństwo zdobycia bramki. Jedną z grafik użytych do wykazania tej teorii można zobaczyć poniżej.

Koncepcja kontroli boiska Liverpoolu uwzględnia, które obszary boiska najlepiej wykorzystać w danym momencie gry



Waskett stwierdził: „Drużyna czerwona to Liverpool, a obszary czerwone to miejsca, do których piłkarze mogą dotrzeć wcześniej, niż zawodnicy w kolorze niebieskim. Wszystko zmienia się w realne prawdopodobieństwo bramki, a ta wartość: 1,3%, jest policzonym prawdopodobieństwem, że bramka padnie z zakreślonej pozycji w ciągu następnych 15 sekund. ” Takie informacje są bardzo złożone, ale po przefiltrowaniu i wykorzystaniu szczegółów, w klubie mogą powstać konkretne ustalenia przedmeczowe, aby zapewnić Liverpoolowi platformę do uzyskania przewagi nad zawodnikami drużyny przeciwnej, którzy jeszcze nie rozwinęli świadomości poruszania po boisku aż w taki sposób. W ten sposób Klopp, jako człowiek odpowiedzialny za trenowanie pierwszego zespołu, korzysta z wniosków, które są wysnuwane przez dział analizy danych w klubie. Dane zbierane w taki sposób mogą zostać zinterpretowane i zastosowane przez bossa w trakcie ustalania strategii.

Na przykład na czas meczu z Tottenhamem – The Reds zmierzyli się tylko z pięćdziesięcioma pięcioma uderzeniami na bramkę w Premier League w tym sezonie, co jest wynikiem o dziesięć lepszym niż drugi najlepszy wynik Chelsea z wynikiem sześćdziesięciu pięciu, a następnie Manchester City, który oscylował w okolicach siedemdziesięciu.

Wynik ten odzwierciedla świetna w tym sezonie obrona Liverpoolu oraz środkowe filary w linii pomocy w późnej fazie gry mecz ze Spurs, tworzące wspomnianą formację płynną w okolicy środka boiska.

W ofensywnej stronie gry Trent Alexander-Arnold i Andy Robertson są znani z tego, że podają do siebie za pomocą crossów, pomimo gry na przeciwnych bokach. Działania są nieco niekonwencjonalne, ale znowu, istnieje wystarczający powód, aby mieć przekonanie, że działania te wynikają z koncepcji kontroli wysokości boiska oraz które obszary są oceniane jako niebezpieczne dla tego typu działań. Alexander-Arnold zmierzył się ze Spurs na Anfield na początku sezonu, a jego sieć przechodzących starć pokazano na poniższym obrazku.

Sieć podań, które wykonał Trent Alexander-Arnold w meczu ze Spurs na Anfield. Kolejno: właściwe (niebieski), kluczowe (fioletowe) i niewłaściwe (szare) podania



Sama liczba przejść po przekątnej, którą młody obrońca wykonał na boisku, sugeruje, że jego działania zostały celowo wyuczone. Boczny obrońca Liverpoolu spotkał się na początku wprowadzania do zespołu z krytyką dotyczącą ogólnego braku kreatywności. Co z tego, jeśli odpowiednia kontrola boiska odgrywała szczególną rolę w grze? Ryzyko posiadania jest zazwyczaj podejmowane przez obrońców z całego zespołu, podczas gdy środkowi pomocnicy Kloppa pozostają zdyscyplinowani i koncentrują się na utrzymaniu równowagi. Być może dział analityczny Liverpoolu uznał, że środek boiska jest najważniejszy do obrony, dlatego gracze tacy jak Jordan Henderson i Gini Wijnaldum preferują bezpieczną i wyważoną grę, kiedy boczni mogą pozwolić sobie na więcej działań.

Z drugiej strony, prawa flanka i lewa flanka, a także przestrzeń za przeciwnymi obrońcami mogą być uważane za najskuteczniejsze do wykorzystania podczas przeprowadzania ataku, dzięki czemu uporczywe sondowanie tych obszarów przez Czerwonych inteligentnie przekłada się na właściwą strategię meczową.

Liverpool zdobywający bramkę w meczu z Evertonem poprzez posłanie prostej piłki między obrońców The Toffees



Nikt nie wie, jak bardzo konkretne wnioski wyciągnęli The Reds za zamkniętymi drzwiami działu analitycznego, ale biorąc pod uwagę, że zespół jest aktualnym mistrzem świata i przegrał tylko jeden mecz Premier League od maja 2018 r., to możliwym jest, że subtelne korzyści płynące z analizy danych mają dziś drastyczny wpływ na ich wyniki na boisku.

Włączenie sortowania danych zmieniło krajobraz innych dyscyplin sportowych, ale, co piękne, na pewno nie będzie miało naprawdę bezpośredniego wpływu na całość gry w piłkę nożną, ponieważ tutaj do głosu dochodzą zawsze inne oraz trudno mierzalne czynniki. Jeśli miałoby się tak stać, że liczby będą grać i decydować o wynikach - Liverpool zdąży kolejny raz zwiększyć przewagę na czele peletonu.

Josh Williams