El Zhar: Grałem w wielkim klubie

Nabil El Zhar poczuł natychmiastową dumę, kiedy mógł zobaczyć, że Liverpool zdobywa Klubowe Mistrzostwo Świata FIFA po raz pierwszy w historii. Były gracz wciąż jest mocno związany z the Reds.

Obecnie reprezentuje barwy katarskiej drużyny Al Ahli SC. Klubowe Mistrzostwa Świata FIFA, rozgrywane w grudniu, dały mu możliwość pokazania jego trójce dzieci, jakie są prawdziwe rozmiary klubu, który kiedyś reprezentował.

- Miałem bilety na mecze i oglądałem je. Zabrałem ze sobą dzieci, ponieważ ciągle im opowiadam o Liverpoolu. Mogłem powiedzieć dzieciom: „Popatrzcie, dla kogo grałem. Spójrzcie na tych fanów. Mają fanów na całym świecie” – powiedział w rozmowie z Liverpoolfc.com.

- Dla mnie jest to największy klub na świecie i ma najlepszych na świecie kibiców. Byłem dumny.

To było uczucie, które towarzyszyło El Zharowi od momentu, kiedy jako młodzian został piłkarzem the Reds w 2006 r. Przychodził wtedy z Saint-Etienne.

W ciągu pięciu lat miał okazję 32 razy reprezentować barwy klubu, który podziwiał już jako dziecko. Każda minuta była wielkim zaszczytem.

- Pamiętam, że miałem zagrać mecz w rezerwach i przez cały czas patrzyłem tylko na herb i mówiłem do siebie: „To wręcz niemożliwe. Gram dla tego zespołu. Patrzcie, mam ich strój, jest logo” – wspomina 33-latek.

- Są takie rzeczy, które wciąż się pamięta po 10 latach. Szczerze, to spędziłem tam naprawdę, naprawdę wspaniałe dni.

- Mogę też teraz wyjawić, ponieważ wydaje mi się, że jeszcze o tym nie mówiłem, że kiedy otrzymałem telefon z Liverpoolu, to miałem podpisać kontrakt z AS Romą. Byłem we Włoszech, żeby podpisać pięcioletnią umowę.

- W momencie, kiedy otrzymałem telefon z Liverpoolu, po prostu wróciłem do Francji, żeby dopiąć lot do Liverpoolu. Po prostu powiedziałem agentowi, że chcę przejść do Liverpoolu.

- Chcieli mnie kupić, a ja poprosiłem, żeby przesłali ofertę faksem. Powiedziałem mamie, żeby odebrała fax i gdy tylko dokument dotarł, ruszyłem w drogę. Mój agent nie był zadowolony, ponieważ nie był włączony w tę transakcję!

Jeden z najbardziej istotnych punktów w karierze El Zhara w Liverpoolu miał miejsce w trakcie pierwszego występu w klubowym trykocie.

Jako piłkarz wyjściowej jedenastki na mecz czwartej rundy Pucharu Ligi z Cardiff City w październiku 2007 r. otworzył wynik spotkania. Bramka padła po uderzeniu z dystansu przed trybuną the Kop.

- To jeden z najlepszych momentów mojej kariery. Dla mnie wystarczy, że zamknę oczy i widzę dokładnie tę bramkę.

- Ponadto asystował mi Steven Gerrard – czego chcieć więcej?

Kolejnym celem było zyskanie większej ilości czasu na boisku. W następnym sezonie 2008/09 El Zhar zagrał w 19 meczach we wszystkich rozgrywkach.

Rozczarowanie niewykorzystaniem szansy na mistrzostwo Premier League w trakcie tamtej kampanii odczuwa do dziś.

- To być może największy zawód w mojej piłkarskiej karierze.

Wspominając czas, kiedy grał pod wodzą Rafaela Beniteza, w składzie znajdowali się piłkarze tacy jak Gerrard, Fernando Torres, Xabi Alonso, Javier Mascherano, Jamie Carragher i Pepe Reina, wskazuje, że mógł wyciągnąć z niego więcej.

- Chcę powiedzieć, że czułem się komfortowo z tymi chłopakami, ale być może czułem do nich zbyt duży respekt.

- Jako osoba, która zawsze darzy szacunkiem, odczuwałem duży respekt, kiedy widziałem obok siebie tych piłkarzy. Nie mówię, że nie zasługiwałem, by z nimi grać, ale kiedy tam byłem, to mówiłem do siebie: „Musisz robić znacznie więcej, żeby osiągnąć taki sam poziom”.

- Na każdym treningu bardzo ciężko pracowałem, ale masz świadomość tego, gdzie jesteś i wiesz, że będzie trudno stać się lepszym, niż oni są. Jednak musisz próbować.

Roczne wypożyczenie do greckiego PAOK-u skutkowało odejściem z Liverpoolu w 2011 r. Przeniósł się do Hiszpanii w poszukiwaniu możliwości regularnej gry. Był zawodnikiem Levante, Las Palmas, a potem CD Leganes.

Minionego lata zdecydował się na przenosiny do Kataru, gdzie obecnie jeden z piłkarzy Liverpoolu jest bardzo znaną postacią.

- Kiedy przechodziłem do Liverpoolu, każdy w Maroko kibicował Liverpoolowi, a teraz można to zauważyć także tutaj w Azji, w Katarze. Osoba Mo Salaha także ma znaczenie, ponieważ jest piłkarzem pochodzenia arabskiego, więc wspierają go, gdyż Egipt leży blisko Kataru.

- Kibicują każdemu, ale Mo Salaha darzą specjalnym uczuciem. Ja mam tak samo, ponieważ jest piłkarzem arabskim. Daje dobry przykład. Wizerunek, który pokazuje ludziom, jest bardzo pozytywny i uważamy go za kogoś, kto pozostał skromny, ciężko pracuje i realizuje swoje marzenia.

- Jednak jest wielu piłkarzy w Liverpoolu, którzy pokazują światu podobne cechy charakteru.

- Moje dzieci są naprawdę, naprawdę wielkimi kibicami Liverpoolu. Zawsze opowiadam im, co się dzieje i teraz są już prawdziwymi fanami. Ciągle pytają mnie: „Kiedy nas tam zabierzesz? Kiedy zobaczymy tego piłkarza, a kiedy zobaczymy tego?”.

- Muszą uzbroić się w cierpliwość, ponieważ wciąż gram w piłkę nożną i obecnie nie mogę tak po prostu podróżować. Obiecałem, że kiedy przejdę na emeryturę, to zabiorę ich na Anfield.

- Wciąż mam dom w Liverpoolu i chcą nadal mieć tam coś, co łączy mnie z tym miastem, klubem, ponieważ spędziłem tam kilka lat. Nie każdy dzień był łatwy, ponieważ żyłem tam sam, ale wiele się nauczyłem i stałem mężczyzną.

- Sama rozmowa z wami dzisiaj przywołuje wiele wspomnień.


Rozmowę przeprowadzili dziennikarze serwisu Liverpoolfc.com.