Telenowela z Wernerem trwa

James Pearce zarysowuje szerszy kontekst potencjalnego transferu Timo Wernera do Liverpoolu, który wynika ze zmieniającego się krajobrazu gospodarczego i piłkarskich realiów w dobie pandemii.

To i tak nie miało być bardzo pracowite lato dla Liverpoolu na rynku transferowym.

Drużyna Jürgena Kloppa jest na ostatniej prostej do mistrzostwa Premier League, które może dodać do triumfów w Lidze Mistrzów, Superpucharze UEFA i Klubowych Mistrzostwach Świata FIFA z ostatnich 12 miesięcy. Z tego powodu spodziewano się raczej jedynie lekkich dostosowań, a nie wielkich zakupów.

Zdecydowana większość kluczowych zawodników składu nie osiągnęła jeszcze szczytu swoich możliwości i są związani długoletnimi kontraktami, z wyjątkiem Georginio Wijnalduma. W grudniu Klopp podpisał swoje przedłużenie kontraktu, co nastąpiło z entuzjazmem wynikającym z wiary w to, że wszystko jest na swoim miejscu, by kolejne lata na Anfield były tak samo dobre.

W momencie, kiedy myślenie zaczęto kierować na sezon 2020/21, jeszcze przed pandemią koronawirsua, zespół rekruterski i Dyrektor sportowy Michael Edwards dyskutowali głównie na temat wzmocnienia możliwości ofensywnych. Głównym tematem było pozyskanie wysokiej jakości zastępcy dla zawodników grających w ugruntowanym już tercecie ofensywnym: Mohamed Salah, Sadio Mané i Roberto Firmino.

Ta potrzeba stała się jeszcze ważniejsza po ogłoszeniu, że Puchar Narodów Afryki w Kamerunie zostanie przesunięty z czerwca na styczeń przyszłego roku. Rozgniewany Klopp nazwał tę decyzję „katastrofą” dla Liverpoolu, co odnosił do perspektywy utraty Salaha, Mané i Keity na okres nawet sześciu tygodni w kluczowej części sezonu.

Tuż przed ogłoszeniem kwarantanny wydawało się, że Liverpool jest bliski zapewnienia sobie idealnego rozwiązania. Timo Werner spełniał wszystkie kryteria – szybki, dokładny i bramkostrzelny. Regularny reprezentant Niemiec, który miał na koncie 21 goli i 7 asyst w 25 kolejkach Bundesligi sezonu 2019/20. Liverpool miał go na radarze od 2015 r., kiedy występował jeszcze w Stuttgarcie i uznano, że idealnie wpasowuje się pod względem stylu gry.

Kiedy spekulacje stawały się coraz głośniejsze, napastnik RB Lipsk publicznie mówił o tym, że jest dumny z łączenia jego osoby z transferem na Anfield, a Kloppa nazwał „najlepszym menadżerem na świecie”. Prywatnie zaś jasno komunikował, że pomimo zainteresowania ze strony Barcelony, Manchesteru United i Chelsea, to Liverpool jest kierunkiem, który chce obrać. Nie zrażał go fakt, że nie dawano mu gwarancji gry w pierwszym składzie. Siła przyciągania Kloppa miała tu ogromne znaczenie.

Przy klauzuli w wysokości 60 mln euro (53,7 mln funtów), którą można aktywować w czerwcu, wydawało się to dla Liverpoolu okazją, nad którą nie ma co się zastanawiać – trafna inwestycja i taka transakcja, która jest sensowna dla wszystkich zainteresowanych stron.

To wszystko jednak miało miejsce przed zamieszaniem spowodowanym przez COVID-19. Teraz cały krajobraz wygląda inaczej. Zaczyna rządzić niepewność. Na szali zaś jest przyszłość Wernera.

Ważne źródła z Anfield podkreślają, że mało prawdopodobne jest, żeby Liverpool tego lata dokonał wielkich transferów. Wskazują na wielki wpływ kryzysu na finanse oraz na fakt, że na ten moment, nie jest nawet wiadome, kiedy okienko transferowe zostanie otwarte lub kiedy rozpocznie się nowy sezon.

„Nasze dochody zostały wyłączone, a wydatki pozostały” napisał CEO Liverpoolu Peter Moore w otwartym liście do fanów, kiedy klub wycofał się z decyzji o wysłaniu setek pracowników na bezpłatny, dotowany przez państwo urlop. Zwrócił także uwagę na perspektywę „bezprecedensowych strat operacyjnych” dla klubu, którego roczny budżet oscyluje w wysokości 310 mln funtów.

Właściciele Fenway Sports Group nie wyciągają z klubu pieniędzy, ale oczekują, że będzie on sam zarabiał na swoje wydatki. Ich sukces opiera się na systematycznym rozwoju we wszystkich obszarach. To jednak zostało zahamowane przez okoliczności, które są poza ich wpływem. Wielki spadek ilości wpływających pieniędzy z pewnością oznacza, że również mniej będzie reinwestowane.

Pomimo faktu, że ostatnie sprawozdania finansowe wykazały 42 mln funtów zysku i rekordowe przychody w wysokości 533 mln funtów, przedstawiciele klubu podkreślają fakt, że te wartości są wartościami już sprzed roku i pokazują tylko pewien fragment całości.

Całkowite koszty trwającego kryzysu są nieznane, ale rosną z tygodnia na tydzień.

Obecnie w całym sezonie z dni meczowych wpływa dla Liverpoolu 84 mln funtów, ale istnieje obawa, że do 2021 mecze będą rozgrywane za zamkniętymi drzwiami. Liverpool zwróci pieniądze za pozostałą część obecnego sezonu posiadaczom karnetów sezonowych, a sprzedaż karnetów na przyszły sezon została wstrzymana. Każdy mecz domowy rozegrany bez udziału publiczności pozostawi lukę przekraczającą 3 mln funtów.

Przychody z transmisji, które za sezon 2018/19 oscylowały dla Liverpoolu w okolicy 261 mln funtów, także będą pomniejszone z uwagi na zwrot części opłat, których domagają się krajowi i międzynarodowi nadawcy.

Są jeszcze dochody z działalności komercyjnej, które w sezonie 2018/19 zrosły o 22% do 188 mln funtów, co jest efektem pracy wykonanej pod przewodnictwem Billy'ego Hogana. Klubowe sklepy spodziewały się rekordowych sprzedaży w momencie, w którym Liverpool byłby uhonorowany tytułem mistrzów Premier League. Zamiast tego zostały jednak zamknięte na ponad dwa miesiące.

Jedną z wielkich zalet nowej, pięcioletniej umowy sponsorskiej na stroje meczowe, którą klub zawarł z Nike, a która oficjalnie zaczyna obowiązywać od przyszłego miesiąca, było to, że jej wartość będzie wzrastała.

Liverpool zgodził się na relatywnie niską opłatę podstawową 30 mln funtów za sezon (w aktualnej umowie z New Balance jest to 40 mln funtów), ale wynikało to z uzgodnienia, że dodatkowo klub otrzyma 20% ze sprzedaży wszystkich towarów objętych umową.

Nike podkreślało, że towary i przedmioty związane z Liverpoolem pojawią się w około 6000 ich sklepów na całym świecie, co jest dwukrotnie większą liczbą, niż ma to miejsce obecnie. Jednak Liverpool musi w tym przypadku polegać na tym, że ludzie znowu poczują się wystarczająco bezpiecznie, by ponownie ruszyć na zakupy, a także że będą dysponowali dochodami, które pozwolą im kupować tego typu towary w trudnych realiach ekonomicznych.

Wątpliwości pojawiają się również w zakresie środków, które miały być wypłacane klubowi przez całą armię globalnych sponsorów. Z uwagi na wstrzymanie rozgrywek Liverpool nie jest w stanie wywiązać się ze swojej części tych umów w zakresie ekspozycji logotypów.

W kontekście okresu przedsezonowego trwająca absencja kibiców na stadionach będzie kosztowała klub miliony funtów. Przed pandemią Liverpool po raz pierwszy od dziesięciu lat postanowił zostać w Europie i rozegrać serię lukratywnie opłacanych spotkań na kontynencie, w których rywalizowałby z piłkarską elitą. Jednak te plany również spaliły na panewce.

Moore i Hogan są w grupie ponad tuzina osób z szefostwa klubu, które dobrowolnie obniżyły swoje zarobki o 25% na samym początku kryzysu.

Prace nad nową bazą treningową w Kirkby zostały właśnie w pełni wznowione po przerwie, która trwała sześć tygodni. Wykonawcy McLaughlin & Harvey musieli przerwać pracę z uwagi na zalecenia dotyczące odległości między osobami. Koszt tej inwestycji to 50 mln funtów rozłożone na przestrzeni trzech okresów finansowych.

Szacowana na 60 mln funtów rozbudowa trybuny Anfield Road została przełożona o 12 miesięcy i nie zostanie zrealizowana przynajmniej do lata 2023 r.

Taki jest kontekst wszystkich rozmów na temat Wernera i aktywności klubu na rynku transferowym tego lata.

Kolejnym czynnikiem jest wpływ COVID-19 na potencjalne odejścia ze składu Kloppa.

Liverpool wycenił Xherdana Shaqiriego na 30 mln euro (26,7 mln funtów), a jednocześnie w styczniu odrzucono ofertę wypożyczenia z Sevilli i Romy. Mając na uwadze problemy Szwajcara z kontuzjami taka ocena jego wartości była optymistyczna, a obecnie wydaje się być już fantazją.

Oczekiwano dużych ofert za skrzydłowego Harry’ego Wilsona i pomocnika Marko Grujicia, którzy są obecnie wypożyczeni odpowiednio do Bournemouth i Herthy Berlin. Zainkasowanie 40 mln funtów za tę dwójkę było realistyczne do momentu zatrzymania rozgrywek, a teraz już takie na pewno nie jest.

Liverpool musi zdecydować, czy zaakceptuje mniejsze kwoty za niektórych zawodników, czy zatrzyma ich do następnego lata, kiedy to w jakiś sposób rynek wróci do normy.

Loris Karius jest na sprzedaż po tym, jak rozwiązał swoją umowę wypożyczenia z Besiktasem i Liverpool będzie próbował znaleźć mu nowy klub jeszcze przed rozpoczęciem okresu przygotowawczego. Adam Lallana i Nathaniel Clyne odejdą za darmo jako wolni agenci, ale utalentowani i młodzi Curtis Jones i Neco Williams typowani są do wejścia na ich miejsce.

Jako słabość składu często wskazuje się brak zmiennika na lewą obronę dla Andy’ego Robertsona, ale James Milner jest w stanie grać na tej pozycji, a szanse mogą otrzymywać również piłkarze akademii: Adam Lewis i Yasser Larouci.

Co zatem z Wernerem? Tak jak w tym tygodniu informowało The Athletic, Werner chce albo dołączyć do Liverpoolu tego lata, albo zostać w Lipsku i wrócić do tematu w 2021 r.

Wiele zależy od tego, co się wydarzy w ramach „Projektu restart” Premier League i jaką kwotę włodarze na Anfield są w stanie uznać za uzasadnioną, kiedy pewne sprawy dotyczące przyszłego sezonu staną się bardziej oczywiste.

Czy Lipsk będzie gotowy pójść na kompromis i zgodzić się na kwotę niższą niż 60 mln euro wiedząc, że klauzula odstępnego w kontrakcie Wernera w czerwcu 2021 r. zmieni się na 40 mln euro?

Po transferze Keity relacje między klubami są dobre. Latem 2017 r. Edwards pokonał konkurencję w wyścigu o podpis Gwinejczyka. Zawarł wtedy umowę, która miała wejść w życie dopiero po 12 miesiącach i w ramach której Liverpool miał zapłacić jeszcze premię ponad jego klauzulę odstępnego.

Poczekanie sezon na Wernera w podobnym stylu z pewnością byłoby uznane za bardziej do przyjęcia, gdyby styczniowy Puchar Narodów Afryki został odwołany, a Liverpool nie musiałby rozgrywać sezonu bez Salaha i Mané. To realna możliwość z uwagi na fakt, że do rozegrania zostały jeszcze cztery rundy spotkań kwalifikacji do turnieju, a mecze te na ten moment zostały przełożone.

Klopp dysponuje opcjami w ofensywie. Więcej będzie oczekiwało się od Minamino po burzliwym okresie adaptacji po transferze za 7,25 mln funtów z Salzburga w styczniu. Divock Origi będzie miał nadzieję na dalszą grę, a Shaqiri być może zdecyduje się na pozostanie.

Menadżer Liverpoolu pokłada także duże nadzieje w nastoletnim Harveyu Elliotcie, który po przybyciu z Fulham ma za sobą wyśmienity pierwszy sezon w klubie. Jones to kolejny uzdolniony napastnik, a Rhian Brewster imponuje na wypożyczeniu w Swansea City.

Pościg Kloppa za Virgilem van Dijkiem pokazał, że Niemiec jest gotowy poczekać, by pozyskać swojego zawodnika i raczej nie będzie przyspieszał działań, sięgając po opcję B.

Niektóre kluby Premier League mogą zdecydować się na ryzyko transferowe tego lata, ale Liverpool nie znajdzie się w tej grupie. Nie należą do tych, którzy chcą się bawić w ganianego.

Na szali jest dla nich zbyt wiele, by angażować się w cokolwiek. Werner będzie musiał poczekać, aż coś się zacznie wyjaśniać.


James Pearce