Jones: To dla mnie idealne miejsce

Curtis Jones wyraził w niedawnym wywiadzie swoją wdzięczność za możliwość rozwijania talentu w Liverpoolu. Młody Scouser uważa, że miasto Beatlesów to najlepsze możliwe miejsce dla niego.

Absolwent klubowej akademii poczynił znaczne postępy w sezonie 2019/2020, zaliczając osiem występów dla pierwszej drużyny, w tym debiut w Premier League.

Po spokojnym wykorzystaniu decydującego karnego przed The Kop, gdy The Reds pokonali w październiku Arsenal w Pucharze Ligi, jedno z marzeń Jonesa z dzieciństwa spełniło się.

Następnie uderzenie prawą nogą Scousera z około 20 metrów trafiło w górny róg bramki, gdy zespół Jürgena Kloppa pokonał Everton w Pucharze Anglii na Anfield.

Ponownie trafił w kolejnej rundzie, w Shrewsbury Town, a następnie znalazł się w zespole prowadzonym przez Neila Critchleya, który wygrał powtórkę w Liverpoolu 1:0, pokazując w ten sposób swoją dojrzałość.

W niedawnym wywiadzie dla liverpoolfc.com, zastanawiając się nad wyjątkowymi dla niego momentami trwającej kampanii, Jones wyraził swoją wdzięczność osobom zarządzającym jego rozwojem.

- Myślę, że jest to dla mnie idealne - powiedział 19-latek o pracy z Kloppem i jego personelem trenerskim.

- Nie sądzę, że odniósłbym taki sukces z innym typem menedżera, czy innym zespołem.

- Myślę, że Jürgen, Pep, Pete i reszta personelu są dla mnie idealni pod względem wiary, jaką mają we mnie. Są idealni, jeśli chodzi o ich filozofię, sposób, w jaki lubią grać, a nawet ich ambicje i cele.

- Tak bardzo chcą wygrać, aby uszczęśliwić fanów i mieszkańców Liverpoolu. U mnie jest tak samo, ponieważ stąd pochodzę, więc dobrze to rozumiem i dla mnie jest absolutnie idealnie.

Jones nie brał niczego za pewnik na żadnym etapie rozwoju swojej kariery w ostatnich latach, dzięki czemu stał się regularnym uczestnikiem treningów pierwszej drużyny i piłkarzem branym pod uwagę przy ustalaniu składu dnia meczowego.

I rzeczywiście - kiedy został poproszony o wybranie ulubionego wspomnienia z obecnego sezonu, wybrał ciągłą szansę bycia w grupie koronowanych w grudniu mistrzów świata, a nie swoje indywidualne osiągnięcia.

- Każdy pamięta bramkę przeciwko Evertonowi, bramkę przeciwko Shrewsbury i karnego przeciwko Arsenalowi - powiedział napastnik.

- Najważniejsze dla mnie jednak jest to, jak bardzo jestem wdzięczny, że menedżer i jego pracownicy dali mi możliwość gry w tych meczach i że mogłem zadebiutować w Liverpoolu w Premier League.

- Następnie postawiono na mnie na dużej scenie przeciwko wspaniałym drużynom, takim jak Chelsea, czy Everton. Tak więc trudno jest mi dokładnie wskazać jedno ulubione wspomnienie. To trudne, ale jestem po prostu wdzięczny za wszystkie możliwości, jakie otrzymałem.

W trakcie nauki fachu i doskonalenia umiejętności Jones ma do dyspozycji wiele wzorów do naśladowania wśród tych, których może teraz nazywać kolegami z drużyny.

- Będąc w otoczeniu piłkarzy, każdego dnia nabierasz różnych nawyków, naśladujesz po prostu to, co robią - zauważył.

- Zawsze mówiłem, że James Milner był dla mnie ogromnym wzorem. Po raz pierwszy pojechałem na trasę przedsezonową, kiedy miałem 17 lat i on zawsze był tym, który, jak sądzę, znał moje umiejętności. Inne rzeczy jednak wymagały pracy, szczególnie w zakresie defensywnej części mojej gry, ustawiania się i reagowania w momencie utraty piłki. Zawsze prowadzi mnie właściwą ścieżką, więc jestem za to wdzięczny.

- Innym wielkim wzorem jest dla mnie Trent [Alexander-Arnold]. Zasadniczo jest podobny do mnie, ponieważ jest lokalnym chłopakiem, pochodzi z normalnego domu i musiał ciężko pracować, aby dostać się tu, gdzie jest teraz.

- Pochodzimy z tego samego miasta i mamy ten sam cel - chcemy grać w tym klubie i chcemy osiągnąć wielkie rzeczy dla fanów, więc Trent również jest dla mnie wielkim wzorem.

Pewność siebie Jonesa nigdy nie była bardziej widoczna niż wtedy, gdy wykorzystał rzut karny na zakończenie pucharowego thrillera z Arsenalem, zakończonego wynikiem 5:5.

Presja związana z szansą na zapewnienie zwycięstwa z rzutu karnego oraz oczekiwania obserwującej trybuny The Kop w tę dramatyczną noc nie miały wpływu na nastolatka, który pewnie umieścił piłkę w rogu bramki.

- Curtis nie ma problemu z pewnością siebie, absolutnie nie ma problemów w tym aspekcie - powiedział tej nocy Klopp.

Sam zawodnik grający z numerem 48 wyjaśnił:

- Zawsze byłem o siebie spokojny, zawsze byłem pewny siebie. Myślę jednak, że teraz znalazłem równowagę - jestem pewny siebie, ale nie pozwalając, by doszło do tego, że jestem postrzegany jako zarozumiały przez ludzi z zewnątrz, którzy tak naprawdę mnie nie znają.

- Ludzie widzą młodego dzieciaka, który jest jednak na tyle pewny, że robi lub mówi coś, co zawsze można uznać za nieco zarozumiałe. Ja jednak nigdy nie jestem taką osobą. Jestem skromnym chłopcem i pochodzę z klasy robotniczej.

- Jestem tylko chłopakiem, który wierzy w siebie. Dlatego myślę, że jako młody chłopak, który dostaje czas gry w pierwszej drużynie, zdecydowanie musisz być pewny siebie, aby wydobyć z siebie to, co najlepsze. Nie możesz być nieśmiały.