Musimy poprawić błędy

Gdy 15 października o 13.45 na murawę twierdzy Liverpoolu wbiegnie odwieczny rywal – Manchester United, ekipa Kenny’ego Dalglisha będzie musiała wznieść się na wyżyny swoich umiejętności, by osiągnąć w tym meczu dobry rezultat. W osiągnięciu tego celu pomóc nam może – poza atmosferą, jaka wytworzy się na Anfield dzięki kibicom – jedynie wyeliminowanie błędów, które prześladują nasz zespół od dłuższego czasu.

Nie ma co ukrywać – Czerwone Diabły są teraz w przysłowiowym „gazie”, strzelają wiele bramek, nie przegrali dotychczas w lidze, a jedyną drużyną, której udało się w tym sezonie urwać im punkty jest ekipa Stoke. Chłopcy Dalglisha nie radzą sobie tak dobrze, czego przykładem może być choćby druzgocąca klęska w meczu z Tottenhamem, gdzie przez potworne błędy straciliśmy nie tylko cztery bramki, ale także byliśmy zmuszeni do gry jedynie dziewięcioma graczami. Późniejsze mecze rozstrzygnęliśmy jednak na własną korzyść, lecz nie ustrzegliśmy się w nich okresów słabej gry. Nie możemy ich powtórzyć w kolejnym meczu, gdyż ekipa sir Alexa Fergusona z pewnością je wykorzysta.

Jakie błędy mam na myśli? Przede wszystkim słabo spisuje się nasza formacja defensywna – ciągle przed oczami mam jej nieporadne poczynania w meczu z Wolverhampton, czy Brighton. O ile gra Jose Enrique jest praktycznie nienaganna, a Martin Kelly gra całkiem nieźle, o tyle zniżka formy dotknęła środkowych obrońców, czyli Skrtela i Carraghera. Za często starają się oni grać dalekie piłki na głowę Andy’ego Carrolla, zamiast spokojnie rozegrać akcję z wykorzystaniem przykładowo Adama lub Lucasa.

Paradoksalnie (mając na uwadze ostatnie sezony) lepiej grają nasi skrzydłowi niż środek pola – z wyjątkiem Hendersona, który nie sprawdził się kompletnie na prawej flance, zamieszanie w szeregach rywali sieją Kuyt, Downing i wprowadzany z ławki Bellamy. W środku zaś brakuje pomysłu na grę, nieszablonowych zagrań – ożywienie w tym aspekcie gry miał przynieść Adam, który dotychczas mocno zawodzi, poza niezłymi strzałami z dystansu nie pokazuje tego, do czego przyzwyczaił nas podczas reprezentowania barw Blackpool. Miejmy nadzieję, że w spotkaniu z Manchesterem jego miejsce zajmie Steven Gerrard.

Jest jeszcze jeden aspekt, o którym, pomimo zwycięstw w kilku ostatnich meczach, muszę napisać – jest to skuteczność, a raczej jej brak. Kilka razy słupki i poprzeczki były obijane po strzałach naszych piłkarzy, kilka razy również brakowało zimnej krwi pod bramką rywala. Trzeba nad tym popracować, gdyż w czekającym nas spotkaniu jedna bramka może przechylić szalę zwycięstwa i zmienić losy całego spotkania – nie możemy więc marnować stuprocentowych sytuacji, szczególnie w meczu z takim rywalem.

Dobrze się stało, że The Reds pokonali Everton w derbach Merseyside, nawet pomimo kontrowersji związanych z decyzjami arbitra. Jest to ważne głównie ze względu na psychikę naszych graczy i choć uważam, że specjalnie nie trzeba ich motywować do pokazania tego, co najlepsze w meczu z Czerwonymi Diabłami, to pokonanie lokalnego rywala dodało im skrzydeł, a szczególnie Andy’emu Carrollowi, który zdobył swojego pierwszego gola w tegorocznej ligowej batalii. Oby wysoki Anglik tą bramką przełamał swą niemoc strzelecką i dokładał kolejne gole w następnych spotkaniach.

Dwa tygodnie przerwy między meczem z Evertonem a spotkaniem z Manchesterem United to czas, po którym zobaczymy prawdopodobnie optymalny skład Liverpoolu (zakładając złożenie go z dostępnych, zdrowych zawodników). Kenny Dalglish nie może sobie już pozwolić na eksperymenty typu Jordan Henderson na prawym skrzydle, bądź nagła zmiana ustawienia zespołu – to może mieć zgubne skutki w kontekście ważności tego meczu, jak i całego sezonu, gdyż ewentualne zwycięstwo zbliżyłoby nas do czołówki Premier League. Niestety, ewentualna porażka, podobna do tej, jaką odnieśliśmy na White Heart Lane w mojej opinii może zepsuć nam praktycznie cały sezon – znów zaczną się wówczas wypowiedzi o „odbudowie”, czy szukaniu „nowej drogi”, a na to w tym sezonie już nie ma czasu, nie można pozwolić, by czołówka zbyt daleko od nas odjechała.

Jednakże pomimo wszystkich błędów popełnianych przez nasz zespół i sztab trenerski czekam na spotkanie z ekipą Fergusona z niecierpliwością i nadzieją. Chcę widzieć żelazną, twardą defensywę, neutralizującego poczynania rywala Lucasa, dyrygującego swoimi kolegami Gerrarda, nieustępliwego Kuyta, szalejącego Downinga, a nade wszystko cieszących się z bramek naszych napastników. Wszystko to oczywiście doprawione wsparciem przez cały mecz trybun naszego stadionu.

Ufam, że uda nam się to osiągnąć, że Król Kenny wykrzesze maksimum możliwości ze swoich podopiecznych, którzy pokażą Czerwonym Diabłom prawdziwe piekło na boisku.

Autor: Zuru Dodano: 05.10.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON