Problem przeciętnych rywali

Najnowsza historia Liverpoolu jest wypełniona przykładami sezonów, w których Czerwoni mogli szczerzyć zęby po wygranych w prestiżowych spotkaniach, by potem męczyć się i gubić punkty w meczach ze słabymi rywalami.

Jeszcze w lutym drużyna Kenny'ego Dlaglisha po radości z wygranej 1:0 z Chelsea zremisowała w bezbarwnym meczu z Wigan na Anfield. Miesiąc później Merseyside cieszyło się z wygranej 3:1 z Manchesterem United, jednocześnie odpadając z rozgrywek Ligi Europy.

Nawet w sezonie 2008/2009 kiedy pod wodzą Rafy Beniteza walczył o tytuł to właśnie występy w mało prestiżowych spotkaniach pogrzebały nadzieje na wygranie ligi. Podczas kampanii, w której zdobywali komplet punktów z Chelsea i United tracili je u siebie ze Stoke, West Ham, Fulham i Hull.

Dalglish chce pozbyć się tego nawyku. Występ w zeszłym tygodniu i remis z United jest oznaką, że odbudowa Liverpoolu przebiega dobrze i drużyna ma szanse na walkę o najwyższe cele. Jednak teraz muszą udowodnić, że potrafią pokonać też innych - zaczynając od wizyty beniaminka, Norwich City.

Mecz z pewnością nie będzie tak podbudowany jak ostatnie pojedynki z Evertonym i United, jednak Dalglish zapewnia, że nie zostanie on potraktowany inaczej od poprzednich dwóch spotkań, ponieważ Liverpool celuje w zwycięstwo, które pozwoli podtrzymać dobrą passę.

- Nie wiem czego oczekują inni, ale my spodziewamy się równie trudnego meczu z Norwich, co z Manchesterem w zeszłym tygodniu. Nie wydaje mi się, aby ktokolwiek przyjechał na Anfield bez nastawiania gry w finale jakiegoś pucharu. To dla nas nic nowego, wszyscy chcą nas tu pokonać.

- Podejdziemy do rywala z respektem i przygotujemy się równie profesjonalnie co do spotkań z manchesterem United czy Evertonem. Nigdy nie będziemy lekceważyć żadnego rywala, bez względu na to czy jest to Norwich, czy też jakikolwiek inny klub. Aby osiągnąć wymarzony rezultat musimy być przygotowani fizycznie, ale i mentalnie.

- Z pewnością mecz z zeszłego tygodnia był obiecujący. Chłopcy cieszyli się z gry i byli rozczarowani, że nie udało się zdobyć trzech punktów. Może to dobrze podziałać na nich przed sobotnim meczem i zdobędziemy trzy punkty.

- Jesteśmy zadowoleni z wielu rzeczy, które udało nam się zrobić w tym sezonie do tej pory, jednak wciąż musimy iść do przodu. Nie różnimy się od innych klubów, chcielibyśmy mieć więcej punktów za dotychczasowe spotkania, jednak musimy żyć z tym jak jest.

Jutro Norwich i Liverpool spotkają się po raz pierwszy od stycznia 2005 roku, kiedy to The Reds wygrali 2:1 na Carrow Road. Kanarki wróciły do najwyższej klasy rozgrywkowej po tym jak wywalczyli awans pod wodzą Paula Lamberta. Ich powrót przebiegł imponująco i z 11 punktami plasują się na dziewiątym miejscu po ośmiu meczach.

Lambert, który dziesięć lat temu grał pod wodzą Dalglisha w Celticu, od czterech meczy wystawiał ten sam skład, który zdołał wygrać z Boltonem, Sunderlandem i Swansea oraz po walecznym występie przegrał 2:0 na Old Trafford. W barwach Norwich występują byli Czerwoni, Zak Whitbread i Daniel Ayala, jednak obaj są kontuzjowani.

- Paul Lambert wykonuje fantastyczną pracę w Norwich. Znam go z mojej pracy w Celticu i darzę go dużym respektem. Ich drużyna odczuwa obecnie spory komfort, więc z pewnością będzie to trudny mecz. Pojechali na Old Trafford i zaprezentowali się na prawdę dobrze. Z pewnością będą chcieli zaprezentować się równie dobrze na naszym stadionie.

Dalglish musi zdecydować kto zastąpi w dzisiejszym meczu Lucasa Leivę, który został zawieszony na jeden mecz w związku z piątą żółtą kartką w sezonie, jaką obejrzał tydzień temu. Będzie to pierwszy mecz The Reds bez Lucasa w składzie od wygranej 1:0 na Anfield z Fulham, która miała miejsce w styczniu. Menedżer przyznał, że strata Brazylijczyka, który w maju został wybrany piłkarzem sezonu, jest ciosem dla klubu.

- Lucas jest dla nas bardzo ważny. Mogę mówić tylko o tym, co prezentował od czasu mojego powrotu i były to bardzo dobre i równe występy w każdym meczu. Jest profesjonalistą i wspaniałym człowiekiem.

- W sobotę miał trochę pecha, że musiał grać tuż po długiej podróży z Ameryki Południowej. Być może miała na niego większy wpływ niż myślałem, ale mimo to zaliczył dobry występ. Poradzi sobie z jednym meczem pauzy, za to my musimy sobie poradzić z jego brakiem. Mamy mocny i szeroki skład więc liczę, że nie odczujemy zbyt mocno straty Lucasa.

Andy Carroll, Jordan Henderson i Jay Spearing są kandydatami do wskoczenia na miejsce Lucasa. Henderson jest chyba faworytem do wywalczenia tego miejsca po tym jak dał dobrą zmianę w meczu z United.

- Jordan będzie w klubie przez długi czas i z pewnością da nam wiele jakości. Jest dobrym zawodnikiem który wie czego wymagamy. Wpasował się już dobrze w drużynę i jest jedną z opcji, które rozważam na mecz z Norwich. Cieszę się, że mam kilka wariantów, jednak teraz muszę jeszcze podjąć dobrą decyzję.

James Pearce

Autor: TPK Dodano: 22.10.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON