Proste 'przepraszam' i koniec

Nie znam się aż tak bardzo na kulturze i żargonie Ameryki Południowej. Wiem jednak trochę o mechanice konfrontacji. Nawet na szczeblu amatorskiej Sunday League, miałem słowne sprzeczki i stawałem naprzeciw piłkarskim rywalom od Everton Valley po East Los Angeles. Jako fan, obrzucałem się wyzwiskami – co gorsza – z kibicami rywala od Trafford Park po Tyber.

To tylko rzeczy mające związek z piłką nożną. W prawdziwym życiu, byłem w środku zamieszek, stając do walki z policją w kordonie pikietujących i walcząc z faszystowskimi zbirami na gołe pięści.

Czego się nauczyłem? Nie ma tego wiele, ale wystarczająco, aby wiedzieć, że jeśli toczę awanturę z czarnoskórym i nawiązuję do jego koloru, on uzna to za rasistowską obelgę.

Luis Suarez, Liverpool Football Club i legiony ich fanów wydają się być zdumieni, że słowo negrito skierowane do czarnoskórego w trakcie sprzeczki doprowadzi osobę zainteresowaną do założenia, iż została znieważona na tle rasowym.

Nikt nie zaprzeczy, że wymiana między Suarezem i Patrice Evrą była uszczypliwa. Nikt nie zaprzeczy, że słowo negrito nawiązuje do czarnego koloru skóry. Więc gdzie jest fundament obrony Suareza?

Cóż, językoznawca stwierdzi, że negrito to nie jest pejoratywne określenie. W rzeczywistości zdaje się, że jest to przyjazne sformułowanie w latynoskiej kulturze. W obronie napastnika Liverpoolu, autor tekstu mówił o sytuacji, w której młoda biała kobieta o ciemnej karnacji była określana tym samym terminem podczas transakcji handlowej w Buenos Aires.

Problem polega na tym, że Evra to nie jest młoda biała kobieta, ani też nie jest Latynosem. Jest niskim, czarnym Francuzem, który – z jego perspektywy – najwyraźniej został nazwany czymś w rodzaju "małego czarnego chłopca" przez kogoś, z kim toczył spór. Suarez, dość wyraźnie, nie okazał się dobroduszny. Drażnił Evrę na boisku w ferworze walki Liverpool kontra Manchester United. Nic dziwnego, że obrońca poczuł się znieważony na tle rasowym.

We wrześniu, zaledwie garstka fanów Liverpoolu słyszała nawet określenie negrito. Teraz są ekspertami z zakresu semantyki żargonu latynoskiego, opisując szczegółowo jak bardzo to pojęcie oddaje uczucia. Cóż, jeśli Suarez okazywał tkliwe uczucia dla zawodnika United podczas meczu, klub powinien się z nim rozprawić. Zawieszenie na osiem meczów? Niewątpliwie to powinno być wykroczenie grożące zwolnieniem?

Jest tak wiele słów w języku angielskim, francuskim i hiszpańskim, które mogą być wykorzystane w kłótni odwołującej się do koloru skóry w dowolny sposób. W najlepszym przypadku będzie się wydawać, że to nierozważne, natomiast w najgorszym, że to rasistowskie. Tak czy inaczej to cholernie głupie.

Suarez być może nie miał żadnych zamiarów rasistowskich, lecz latynoskie niuanse straciły rację bytu z Evrą. Zaginęłyby dla większości w Wielkiej Brytanii.

Więc ta niepouczająca kłótnia ciągnie się dalej, a kibice Liverpoolu – praktycznie bez żadnego wyjątku – stoją murem za Suarezem.

To żenujące. Czy kibice Liverpoolu nie potrafią okazać trochę zrozumienia dla Evry? Aby zobaczyć, że czuje się znieważony na tle rasowym? Widocznie nie w tym żałosnym plemiennym świecie futbolu, gdzie podstawy przyzwoitości są wyrzucane przez okno i dominuje etyka "nie ważne czy dobrze, czy źle".

Gdyby to wszystko było kulturowym nieporozumieniem, dlaczego Liverpool nie zdusił tego w zarodku w październiku? Może to tylko moja osoba, ale gdy tylko pojawiło się słowo negrito, skrzywiłem się. Może jestem kulturowo prostoduszny, ale to brzmiało paskudnie. To brzmi gorzej niż czarny facet.

Klub powinien wydać oświadczenie, w którym powinno być napisane coś takiego: "Patrice Evra twierdzi, że Luis Suarez rzucił w jego stronę rasistowską uwagę w trakcie meczu na Anfield. Suarez stanowczo temu zaprzecza, ale doszedł do wniosku, że łatwo Evra mógł źle zrozumieć niuanse użytego latynoskiego powiedzenia i uznać, że został znieważony na tle rasowym. Suarez chciałby w pełni przeprosić za wszelkie zdenerwowanie tym spowodowane i wyraźnie podkreślić, że jest on przeciwko rasizmowi oraz dyskryminacji we wszystkich formach. To był kiepski dobór słów w tym kontekście, ale każdy student kultury Ameryki Południowej wyjaśni, że nie ma w tym rasowych podtekstów. W przyszłości Liverpool Football Club zaprezentuje swoim piłkarzom zestaw wskazówek odnoszących się do tego, co jest do zaakceptowania, a co nie."

W efekcie, po prostu powiedzieć przepraszam, nie miałem tego na myśli, czuję się teraz trochę głupio.

Suarez nie jest rasistą, ale robi z siebie głupka. Sztuka nie polega na składaniu głupot.

Zamiast tego, Liverpool wysunął oświadczenie, które zrzuciło winę z powrotem na Evrę, a następnie dał nam śmieszny widok Suareza rozgrzewającego się na DW Stadium przed meczem z Wigan Athletic w koszulce popierającej siebie samego.

Pokazywanie palcem na Evrę jest niegodziwe. To może jedynie utwierdzić determinację the FA, aby przedłożyć argumenty. Wbrew coraz bardziej zacietrzewionym teoriom spiskowym, to bitwa, której the FA wolałaby w ogóle nie prowadzić.

Ta sytuacja – podobnie jak incydent Johny Terry/Anton Ferdinand – okryła sport hańbą oraz odsłoniła problem na tle rasowym w piłce nożnej oraz społeczeństwie, który większość uznała za pogrzebany na wieki. Jeden rzut oka na obelgi, które Stan Collymore – były napastnik Liverpoolu – słyszał pod swoim adresem wyraźnie to pokazują. Niestety, wygląda na to, że zamiast tego pogrzebano przyzwoitość.

Tony Evans, redaktor naczelny sekcji futbolu The Times

Autor: Damian Dodano: 28.12.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON