Wypełnić pustkę – analiza

Jak oceniać karierę, którą może poszczycić się Steven Gerrard? Dla niektórych wyznacznikiem będą bramki, które strzelił, a zwłaszcza sposób i moment, w jakim je zdobył. Inni porównują jego talent z tymi, którzy byli przed nim. Dla włodarzy Liverpoolu umieszczenie jego olbrzymiego wpływu w jakimś kontekście to próba skazana na porażkę. „Jego wkład jest ponad wszelką miarę” – ogłosili wczoraj we wspólnym oświadczeniu Tom Werner i John W. Henry.

W rzeczywistości siła oddziaływania Gerrarda na Liverpool ujawni się dopiero wtedy, gdy będzie już w Los Angeles Galaxy albo w innym klubie MLS, który wygra wyścig o jego podpis. Pustka, jaką pozostawi 34-letni pomocnik wykracza daleko poza poziom, który prezentuje w meczach. Luka ta wywrze wpływ we wszystkich obszarach na Anfield – od szatni aż do szczebla kierowniczego.

W chwili, kiedy Gerrard odejdzie, Liverpool nie będzie miał w swoich szeregach symbolicznej postaci po raz pierwszy od niepamiętnych czasów. Nie będzie żadnego oczywistego punktu odniesienia, żadnego symbolu tego, co klub reprezentuje.

Gdy dział handlowy Liverpoolu rozpocznie sprzedaż przestrzeni reklamowej, uczyni to bez uciekania się do zdjęć Gerrarda – skądinąd nie mniej niż siedem z nich znalazło się na reklamach w ostatnim programie meczowym. Klub również nie będzie dłużej czerpać korzyści finansowych z komfortu posiadania piłkarza, który jest drugi pod względem najlepiej sprzedających się koszulek w Premier League w ostatnich czasach. Przy nakłanianiu potencjalnych nowych graczy, argument w postaci Gerrarda, jednej z najbardziej szanowanych postaci w futbolu, jako przyszłego kolegi z zespołu nie będzie miał racji bytu.

Na trybunach kibice będą wypatrywać nowego bohatera, gwiazdy, z którą mogą się identyfikować, lecz kandydatów jest niewielu. Brendan Rodgers będzie starał się wyznaczyć następcę do roli kapitana, ale jednocześnie menedżer Liverpoolu nie stanie w obliczu poważnego dylematu, gdyż tylko Jordan Henderson, obecny wicekapitan, jawi się jako realna alternatywa. Natomiast na boisku, odejście jedynego prawdziwego lidera spowoduje, że pojawią się kolejne wątpliwości i pytania wokół polityki transferowej, która stawia na pierwszym miejscu wynagrodzenie oparte na wynikach i młodość, a nie ugruntowaną mentalność zwycięzcy.

W pewnym sensie sytuacja, w której Liverpool pozwala na odejście 34-letniego piłkarza mającego najlepsze lata za sobą jest tak normalna, że staje się niemal banalna. Jednak pod innymi względami wygląda na to, że nadchodzi przełomowy moment – jest to zarówno potencjalny punkt zwroty, jak i poważny sprawdzian. Liverpool w czasach świetności pozwalał na odejście dobrych i bardzo dobrych zawodników mając świadomość, że może i to z powodzeniem zastąpić ich lepszymi, ale upłynęło wiele lat od czasów, kiedy klub wiedział, na czym polega polityka zastępowania.

Po tym, jak piłkarze wielkiego kalibru, a przy tym zarabiający całkiem sporo jak Pepe Reina, Jamie Carragher, Daniel Agger i Luis Suárez zostali zastąpieni przez takich zawodników jak Simon Mignolet, Kolo Touré, Dejan Lovren i Mario Balotelli trudno doszukać się powodu do nadziei, że the Reds spiszą się lepiej, gdy sięgną po kogoś, kto ma zastąpić Gerrarda. Istnieje prawdopodobieństwo, że klub nawet nie podejmie takich starań.

Paul Pogba byłby oczywistym kandydatem, ale Liverpool nie ma ani ambicji, ani odpowiedniej siły przyciągania, by skusić pomocnika Juventusu. James Milner, który prawdopodobnie będzie dostępny za darmo latem tego roku, niekoniecznie stanowi efektowny nabytek i wymarzony transfer wielu fanów, ale przynajmniej takie posunięcie byłoby podyktowane zdrowym rozsądkiem.

Gerrard poinformował Rodgersa o swojej decyzji w poniedziałek. Ich spotkanie w cztery oczy to kolejna oznaka, że obaj darzą się wzajemnym szacunkiem, tym bardziej, że w obecnych czasach takie informacje zazwyczaj przekazywane są dyrektorowi klubu przez agenta. Zdaniem niektórych – pogląd ten ma pewne uzasadnienie – Gerrard mógłby zostać na Anfield jeszcze na jeden sezon, gdyby Liverpool był bardziej zdecydowany w swoich działaniach w sprawie nowego kontraktu. Pozwolono jednak, by rozpoczął się ostatni rok kontraktu. Niemniej to tylko jeden z kilku elementów w analizie przyczyn i skutków, które skłoniły byłego kapitana reprezentacji Anglii do zakończenia swojej kariery w Liverpoolu.

Najważniejszym aspektem jest ilość spędzonego czasu na boisku. Mając na uwadze całą dyskusję o tym, że mógłby „postąpić jak Frank Lampard” i stać się piłkarzem, który wpływa na wydarzenia wchodząc z ławki, prawda jest taka, iż tego typu rola nigdy nie leżała w kręgu zainteresowania Gerrarda. Angielski gracz to wielkiej miary profesjonalista, znany z wielkiego zaangażowania na treningu i skrupulatności w przygotowaniach. Jego życie zostało dostosowane do pełnego uczestniczenia w dniu meczu.

Rezygnacja z tego wszystkiego nie jest jeszcze brana pod uwagę, ale istnieje spore prawdopodobieństwo, że może tak się stać w momencie, kiedy w przyszłości Liverpool zaoferuje mu szansę dołączenia do sztabu trenerskiego. Niemniej, podobnie jak w przypadku Jamiego Carraghera, klub nigdy nie weryfikował tej opcji.

Skutki niedawnej utraty wykwalifikowanego personelu w Liverpoolu może dostrzec każdy. W drużynie można zauważyć brak doświadczenia i klub najwyraźniej nie spieszy się, by to poprawić. Zamiast tego panująca filozofia w dalszym ciągu będzie skupiała się nie na ściąganiu ugruntowanych nazwisk, lecz na szukaniu sposobu, by oszukać system transferowy – który wydaje się być skonstruowany na przekór strategii the Reds – i stworzyć zwycięzców na własną rękę. Na razie niewiele jest oznak, że Liverpool osiągnie powodzenie – zwłaszcza, że Gerrard pozostaje jednym piłkarzem w drużynie the Reds z dobrze udokumentowaną historią przywództwa na najwyższym poziomie, choć znajduje się na takim etapie, że inni powinni zdjąć z niego ciężar odpowiedzialności.

Właśnie przez to powstanie pustka, kiedy Gerrard rozpocznie nowy etap kariery w MLS na początku lipca. Za jednym zamachem Liverpool straci swojego lidera, kapitana i legendę. Fakt, że angielski klub utraci także wiele innych rzeczy – ikonę, inspirację i talizman – zrodzi kolejne pytania i wątpliwości co do ambicji i kierunku, w którym podąża klub. Jak podkreślili Henry i Werner, wkład Gerrarda jest ponad wszelką miarę, jednak to oni muszą znaleźć sposób, by wypełnić pustkę, którą pozostawi kapitan.

Tony Barrett

Autor: Damian Dodano: 03.01.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON