Przemiana Coutinho

Philippe Coutinho – brazylijski magik z Liverpoolu – staje się prawdziwą gwiazdą Premier League. Po ostatnim niesamowitym strzale Coutinho w meczu przeciwko Manchesterowi City w niedzielę, Adam Bate analizuje, w jaki sposób Brazylijczyk zaczął wykorzystywać swój wielki potencjał w Premier League w 2015 roku.

Początek tego roku był dla Philippe Coutinho wyjątkowo udany. Dzień po tym jak w lutym podpisał nową, pięcioipółletnią umowę z Liverpoolem, podkręconym strzałem zapewnił swojej drużynie zwycięstwo nad Boltonem w FA Cup. Minął kolejny miesiąc, a piłkarz w dalszym ciągu popisuje się niezwykłymi strzałami, dzięki czemu Liverpool był w stanie pokonać Southampton i mistrzów kraju – Manchester City.

Wśród całego, zrozumiałego podekscytowania, zauważyć należy jednak, że taki obrót spraw był dosyć niespodziewany. Jeszcze w grudniu zeszłego roku legenda Liverpoolu – Jamie Carragher – całkiem słusznie potępiał poczynania Coutinho, który nie był w stanie utrzymać w ryzach Wayne'a Rooneya, czym przyczynił się do dotkliwej porażki z Manchesterem United. Zachowanie Brazylijczyka zasłużony obrońca określił mianem „niewybaczalnego lenistwa i słabości”. Gra w tym meczu nie była jednak odzwierciedleniem codziennych boiskowych zachowań piłkarza, który kilka miesięcy temu był w nie najgorszej formie. Incydent ten stał się ponadto punktem zwrotnym zarówno dla Coutinho, jak i dla całego klubu.

Kolejne 11 meczów w Premier League przyniosło Liverpoolowi 27 punktów – o sześć więcej niż poprzednie 16 spotkań. Tę radykalną poprawę wyników odzwierciedla również pozytywna zmiana w grze Philippe Coutinho. Brazylijczyk w tym okresie strzelił trzy bramki i zaliczył cztery asysty. W 13 poprzednich spotkaniach, w których występował, tylko raz przyczynił się do zwycięstwa – było to podczas dramatycznego meczu z Queens Park Rangers.

Biorąc to wszystko pod uwagę, trudno przecenić decyzję Brendana Rodgersa, polegającą na zmianie ustawienia zespołu. Po raz pierwszy Rodgers wykorzystał formację 3-4-3 na Anfield w zremisowanym 2-2 grudniowym meczu przeciwko Arsenalowi, w którym Coutinho grał po lewej stronie formacji ofensywnej. Brazylijczyk otworzył wynik spotkania i został graczem meczu.

Płynność ruchu

W dwóch wcześniejszych meczach na Anfield przeciwko Stoke i Sunderlandowi, Coutinho męczył się, grając jako tradycyjna „dziesiątka” za pojedynczym wysuniętym napastnikiem – Rickiem Lambertem. Dostał jednak wreszcie szansę na grę z lewej strony, gdzie natychmiast się odnalazł, bezustannie wyszukując luki w formacjach przeciwnika. Dzięki płynności ruchu graczy Liverpoolu na boisku, Coutinho wreszcie mógł pokazać, na co go stać.

Dwudziestodwulatek wydaje się dążyć do tego, by po raz trzeci z rzędu zostać oficjalnie wybranym graczem miesiąca w klubie. Modyfikacje wprowadzane przez Rodgersa mogą mu w tym tylko pomóc.

— Nasz system gry od początku roku przysparza kłopotów wszystkim przeciwnikom — powiedział Adam Lallana w wywiadzie po zwycięskim meczu z City.

— Trener powiedział nam, żebyśmy byli cierpliwi i szukali wolnego miejsca na boisku. Dzięki temu, że mamy Raheema Sterlinga i że do gry wrócił Daniel Sturridge, coraz częściej nam się to udaje.

Co niezwykle ważne – jak twierdzi Carragher – Coutinho ma teraz towarzyszy, którzy to wolne pole są w stanie wykorzystać, wbiegając w formacje przeciwników.

— Teraz w zespole są piłkarze, którzy bezustannie próbują przecinać formacje drużyny przeciwnej — powiedział Carragher.

— Brak tak grających kolegów miał wpływ na grę Stevena Gerrarda, odpowiedzialnego za rozgrywanie w głębi pola, ale we wcześniejszej fazie sezonu również na efektywność Coutinho. Nie miał po prostu do kogo podawać.

Obecnie podań na wolne pole nie brakuje. Brazylijski pomocnik wykonał ponad dwukrotnie więcej tego typu podań, niż jakikolwiek inny gracz w drużynie. Być może Sterling ma więcej asyst, ale to Coutinho wykreował więcej sytuacji bramkowych.
Podobnie jak Sterling, Brazylijczyk znajduje się wśród pięciu najlepszych dryblerów w Premier League. Ma jednak wyższy odsetek udanych dryblingów. Stał się dla drużyny kluczowym graczem.

Oczywiście, osiągnąć takiego sukcesu nie da się od razu. Ciężka praca jest jednak kolejną rzeczą, która wyróżnia Coutinho i jego styl gry. Gdy poproszono go o pełnienie większej roli w grze, wykazał się entuzjazmem do wykonywania „czarnej roboty”. Nikt nie oczekiwał tego typu zaangażowania od piłkarza z Brazylii, grającego techniczny futbol na pozycji „dziesiątki”.

— Kiedy debiutował w Premier League, wszyscy twierdzili, że jest po prostu za lekki na grę w tej lidze — opowiada hiszpański ekspert w dziedzinie piłki nożnej i kibic Espanyolu, Guillem Balague.

— Ja jednak byłem przekonany – i od razu tak mówiłem – że jego transfer to będzie sukces. W Espanyolu nigdy nie widzieliśmy piłkarza, który byłby w stanie przejmować piłkę w strefie boiska kontrolowanej przez przeciwników i wychwytywać luki w formacjach rywali, których nikt inny nie umiał zauważyć.

Zaskakujące umiejętności

Menedżer Tottenhamu Mauricio Pochettino był osobą odpowiedzialną za wypożyczenie Coutinho do Espanyolu z Interu Mediolan, do czego namówił go z kolei jego zastępca Ramon Planes. Brazylijski piłkarz odwdzięczył się szybką aklimatyzacją w drużynie i strzeleniem pięciu bramek w szesnastu występach. Nawet Pochettino przyznaje, że był odrobinę zaskoczony przekrojem umiejętności gracza, którego zakontraktował.

— Philippe gra w brazylijskim stylu – w końcu jest Brazylijczykiem – potrafi czarować z piłką — powiedział Pochettino.

— Poza magiczną techniką charakteryzuje się również wielką pracowitością, czym sprawia, że nie można go zaszufladkować jako typowego brazylijskiego lub europejskiego gracza. Jego etyka pracy jest niesamowita.

— Co ważne, jest też dobrym chłopakiem. To świetny, skromny gość. Nie sądzę, by Coutinho miał taką jakość jak Ronaldinho czy Messi, ale z drugiej strony, może jeszcze wiele udowodnić. Dla mnie jest jasne, że Coutinho to bardzo odpowiedzialny piłkarz – poświęca się pracy i bierze na swoje barki grę całego zespołu.

Być może zaskakującą mieszankę cech charakteryzujących obecnie Coutinho można wytłumaczyć faktem, iż reprezentant Brazylii grał w trzech największych europejskich ligach zanim osiągnął wiek 21 lat. Stare porzekadło stanowiące, że liga angielska jest fizyczna, hiszpańska techniczna, a włoska taktyczna sugeruje, iż Coutinho miał możliwość pobierania wszechstronnych nauk. Pomocą w rozwoju umiejętności we Włoszech służył mu zaś Hiszpan dobrze znany w Liverpoolu.

— Czuję, że już lepiej rozumiem europejski futbol — powiedział Coutinho Guardianowi w zeszłym sezonie.

— Rafa Benitez bardzo mi pomógł, gdy grałem w Interze. W Brazylii, grając na mojej pozycji nie musisz brać udziału w obronie i wracać na defensywne pozycje. Jesteś napastnikiem i tyle. Częścią drużyny jesteś tylko na papierze.

— Kiedy pracowałem z Rafą, od razu wymusił na mnie zmianę tej mentalności. Stałem się w większym stopniu graczem zespołowym i zacząłem postrzegać grę z innej perspektywy. Zachęcano mnie do szybszego operowania piłką i wypatrywania okazji na innego rodzaju podania. Muszę powiedzieć, że teraz bardziej podoba mi się europejski styl gry. Trzeba się szybciej ruszać, szybciej myśleć i bardziej angażować w grę.

W centrum uwagi

Był okres, w którym Coutinho nie skupiał na sobie niczyjej uwagi – w końcu był najmniej rozpoznawalnym spośród graczy ofensywnych drużyny, która w zeszłym sezonie szturmem chciała zdobyć mistrzostwo. Dzisiaj Brazylijczyk stoi jednak w świetle reflektorów. Jakże mogłoby być inaczej, skoro strzelając bramkę za bramką, Coutinho zabawia się – jak twierdzi Adam Lallana – w swój własny, prywatny konkurs na najładniejszego gola miesiąca. Rodgers z kolei jest na tyle ambitny, że widząc świetną formę swojego gracza, chce wycisnąć z niego jeszcze więcej.

— Dołączył do nas za 8,5 miliona funtów — powiedział trener Liverpoolu w ostatni weekend.

— Teraz może być warty astronomiczne kwoty. Świetnie ogląda się jego grę, a teraz jeszcze zaczął strzelać gole. Przed tym dzieciakiem w futbolu jeszcze bardzo wiele do osiągnięcia. Ma dopiero 22 lata. Ludzie często zapominają, że przeszedł do nas mając 19. Jest niesamowitym piłkarzem. Ma technikę na bardzo wysokim poziomie, co umożliwia mu strzelanie większej ilości bramek.

Łatwo powiedzieć, ale takie przełożenie niekoniecznie musi mieć rację bytu. Pomimo, że postępów Coutinho dokonuje w rytmie skokowym, w ogólnym rozrachunku piłkarz szybko się uczy. W Europie zyskał nastawienie na sukces, a w Anglii umiejętności pozwalające mu robić wrażenie swoją grą na kilku pozycjach. Jeżeli Rodgers wymaga od niego strzelania bramek, można być pewnym, że Coutinho znajdzie na to jakiś sposób.

— Zawsze ciężko pracuję, ale bezustannie znajduję coraz to nowe aspekty gry, które trzeba jeszcze poprawić. Jednym z nich jest strzelanie bramek — powiedział w połowie lutego.

— Na tym się ostatnio skupiałem, jako że na mojej pozycji jest to jedna z ważniejszych rzeczy. Myślę, że muszę jeszcze poprawić umiejętności strzeleckie.

Po tych słowach, w dwóch kolejnych meczach w Premier League, Coutinho strzelił dwie piękne bramki z dużego dystansu. Saga, w której Brazylijczyk gra główną role może mieć przed sobą jeszcze najważniejszy rozdział.

Adam Bate

Autor: Konop Dodano: 04.03.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON