Sterling popełnił błąd

Chociaż wywiad Raheema Sterlinga dla BBC miał na celu wybielenie jego osoby w związku z falą krytyki, jaka spadła ostatnio na Anglika, to, jak uważa James Pearce, było to dużym błędem.

Zamiast odłożyć tę sagę do lata, obóz Sterlinga jedynie dolał oliwy do ognia i wygląda na to, że sobotnie starcie Liverpoolu z Arsenalem na The Emirates doda temu zbędnej pikanterii.

Brendanowi Rodgersowi z pewnością łatwiej byłoby się przygotować do meczu bez całej tej szopki, tym bardziej, że wielkimi krokami zbliża się również rewanżowy mecz z Blackburn Rovers w ramach FA Cup.

Sterling z pewnością powiedział za dużo, zwłaszcza jak na kogoś, kto chce "w pełni skupić się na piłce". Mimo wszystko jego 27-minutowy wywiad zrodził więcej pytań, aniżeli dał odpowiedzi.

Przede wszystkim wywiad nie był zatwierdzony przez klub. Sterling nie otrzymał pozwolenia na podobny ruch, co więcej, klub z pewnością odradziłby mu to.

Zachęcony przez swojego agenta, Aidy Warda, Sterling chciał zamazać złą aurę, która od pewnego czasu unosi się nad jego nazwiskiem w brytyjskiej prasie.

Jego występ przeciwko Manchesterowi United również spotkał się z falą krytyki, a w obliczu odrzucenia przez Anglika oferty opiewającej na 100 tysięcy funtów tygodniowo, stał się on głównym celem sfrustrowanych kibiców Liverpoolu.

- Nie chcę być postrzegany jako zachłanny na pieniądze 20-latek, ale jako dzieciak, który kocha grać w piłkę - powiedział w wywiadzie dla BBC.

Sterling kilkakrotnie powtarzał, że to nie pieniądze są problemem, a jego ambicje. Skrzydłowy bowiem chce stanąć do walki o najwyższe cele.

Mimo wszystko, historia pokazuje zupełnie inny obraz zdarzeń. Kilka tygodni temu przedstawiciele Sterlinga odrzucili ofertę klubu, domagając się tygodniówki rzędu 140 tysięcy funtów. Wobec takich żądań, klub zdecydował się odłożyć rozmowy do lata.

Taki przebieg zdarzeń pokazuje, że Sterling nie koniecznie widzi swoją przyszłość na Anfield po zakończeniu obecnego sezonu.

W klubie obawiają się, że agent Sterlinga przygotowuje grunt pod transfer dla swojego klienta, a samemu zainteresowanemu wydaje się to nie przeszkadzać.

Jak sam przyznaje, łączenie jego nazwiska z Arsenalem "schlebia mu", a to z pewnością nie jest coś, co kibice the Reds chcieli usłyszeć.

Perspektywa powrotu do stolicy Anglii wydaje się być interesującą dla kogoś, kto wychował się nieopodal Wembley. Ale skoro Sterling stawia na trofea, to czy wybór klubu, który w ostatnim czasie sięgnął jedynie po FA Cup wydaje się być trafny?

Mimo to, wydaje się, że Liverpool nie ma w najbliższym czasie zamiaru pozbyć się swojego skrzydłowego na korzyść swojego rywala - bez względu na ofertę.

Właściciel klubu, John W. Henry, udowodnił już, że potrafi być konsekwentny, gdy Arsenal zgłosił się po Luisa Suareza latem 2013 roku.

Bez względu na zachcianki Sterlinga, jego kontrakt obowiązuje jeszcze przez 2 lata, a w obecnej sytuacji sprzedawanie go jest Liverpoolowi nie na rękę.

Sterling chce grać w Lidze Mistrzów w przyszłym sezonie, ale śmiesznym wydaje się być fakt, że w przypadku braku awansu the Reds do tych rozgrywek, zechcę on przenieść się do innego klubu.

Ludzie wokół niego mogą mu wmawiać, że ma niesamowity talent i świat należy do niego, ale prawda jednak jest taka, że jest zaledwie obiecującym młodzikiem z ogromnym potencjałem, któremu wciąż daleko do najlepszych.

Zagrał w tym sezonie w Champions League i faktycznie, mógł się podobać. Ale przed nim jeszcze wiele nauki, zanim wskoczy na odpowiedni poziom.

Sterling miał rację, gdy powiedział, że odejście Suareza oraz decyzja Stevena Gerrarda o zakończeniu swojej przygody z Anfield miały ogromny wpływ na drużynę i należy sprowadzić odpowiednie zastępstwa.

Liverpool bez wątpienia musi dokonać realnych wzmocnień tego lata, jeśli chcą się liczyć w następnej kampanii. Sterling zapewne nie jest jedynym, który chce zobaczyć podobny przejaw ambicji klubu.

W każdym razie, opieranie się na tym, że Sterling nie gra na swojej pozycji, co jest powodem jego niskiej formy, jest dalekie od prawdy.

Anglik przyznał, że poświęcenie go i umieszczenie na bardziej defensywnej pozycji to próba upchnięcia wszystkich do składu na siłę.

- Trenuję każdego dnia, by grać z przodu - powiedział.

Jednak to tylko chwilowy zabieg, spowodowany kontuzją Jordona Ibe'a oraz absencją Lazara Markovicia, który jest aktualnie bez formy.

Rodgers wymaga wszechstronności od wszystkich swoich piłkarzy i Sterling nie jest tu wyjątkiem.

Powinien pamiętać, ile Rodgers znaczy w jego karierze. To właśnie północnoirlandzki menedżer zaufał młodemu piłkarzowi i postawił na niego, dając mu szansę do rozwoju.

Rzeczywiście, Sterling wydaje się być najbardziej produktywny, gdy gra bliżej środka, jednak niecałe półtora roku temu był postrzegany jako klasyczny skrzydłowy, który okazjonalnie schodzi do środka.

Poza tym, chyba nie ma takiego klubu w Europie o podobnej randze, co Liverpool, w którym 20-latek mógłby pochwalić się 120 występami.

Historia także pokazuje, że utalentowani Anglicy zwykli przeceniać swoje możliwości i zbyt pochopnie decydowali się na zmianę otoczenia. Jack Rodwell czy Scott Sinclair są najlepszymi tego przykładami. Obaj po niezwykle udanych sezonach przenieśli się do Manchesteru City, by dziś stać się anonimowymi piłkarzami klubów z dołu tabeli.

- Po sezonie wszystko będzie jasne - zaznacza Sterling.

Jeśli rzeczywiście nie chodzi o pieniądze, a jego ambicje, powinien przejrzeć na oczy i mieć świadomość tego, że nie ma aktualnie lepszego klubu niż Liverpool dla kogoś jego pokroju i to właśnie na Anfield powinien dalej się rozwijać.

James Pearce

Autor: Komar Dodano: 03.04.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON