Ings i Milner tu pasują

Ings i Milner bardziej pasują do Liverpoolu niż zawodnicy kupieni w 2014 roku. Może i nie mogą poszczycić się bardzo znanymi nazwiskami, ale dadzą drużynie siłę fizyczną, której brakowało w zeszłym sezonie i staną się podstawą pod odbudowę zespołu.

Liverpool wymaga fundamentalnej naprawy. Klub w szybkim tempie zaczął prace nad odnową składu, spokojnie i bez fajerwerków podpisując kontrakty z Dannym Ingsem i Jamesem Milnerem w ciągu ostatnich pięciu dni. Może i nie powinniśmy jeszcze oceniać ruchów transferowych klubu, ale wydaje się, że widać w nich jaśniejsze pojęcie o rzeczywistych potrzebach Liverpoolu, niż rok temu, gdy kompletnie chaotycznie i w nieprzemyślany sposób wyrzucono 117 milionów funtów. Menedżer może tylko mieć nadzieję, że potem będzie jeszcze lepiej.

Przewidywany od pewnego czasu transfer Ingsa z Burnley został potwierdzony w poniedziałek. Liverpool uzgodnił z zawodnikiem warunki kontraktu, ale nie dogadał się jeszcze z jego klubem w kwestii odstępnego. Liverpool spodziewa się, że za reprezentanta Anglii U-21 będzie musiał wypłacić 5-6 milionów funtów. Burnley z kolei, chcąc podnieść cenę, przypomina, że Tottenham Hotspur oferuje bliżej 10 milionów. Jeżeli kluby nie dojdą do porozumienia, o wysokości rekompensaty dla Burnley za wyszkolenie piłkarza poniżej 24 roku życia zadecyduje niezależny trybunał.

Klub piłkarski Burnley odrzucił ofertę złożoną przez Liverpool, lecz dialog mający na celu uzgodnienie wysokości opłaty nie zostanie przerwany – brzmi fragment oświadczenia wydanego na Turf Moor.

Niezależnie od ostatecznej ceny i tego, w jaki sposób Liverpool będzie próbował się targować, transfer to dobre posunięcie dla młodego angielskiego talentu. Ings strzelił 11 bramek w swoim pierwszym sezonie w Premier League i 21 w sezonie 2013-14 w Championship. Będzie to zakup całkowicie w stylu Fenway Sports Group, ale również – z zakresie pracowitości i poruszania się po boisku – piłkarz lepiej dopasowany do drużyny Brendana Rodgersa niż dwóch napastników kupionych w zeszłym sezonie, czyli Rickie Lambert i Mario Balotelli.

Po tym, jak po wartym 16 milionów funtów transferze z Milanu i publicznej krytyce ze strony własnego menedżera Balotelli zdobył tylko jednego gola dla Liverpoolu, stał się przykładem, jak wielkim niewypałem może stać się spektakularny transfer. Włoch jest również zwieńczeniem dziwacznych ruchów na rynku transferowym, które po odejściu Luisa Suáreza do Barcelony wykonywał Liverpool. Najpierw kuszono Alexisa Sancheza, potem zwrócono się do Loïca Rémy’ego, a następnie na ostatnią chwilę trzeba było wybierać pomiędzy Balotellim a Samuelem Eto’o. Jako że do drużyny w lecie z Lille dołącza belgijski napastnik Divock Origi, a przenosiny Ingsa zostały już dogadane, Liverpool może tym razem uniknąć tego rodzaju problemów.

Ings i Milner zostaną oficjalnie zaprezentowani jako piłkarze Liverpoolu 1 lipca, kiedy wygasną ich kontrakty w Burnley i Manchesterze City.

Dwudziestodziewięcioletni angielski pomocnik Milner stał się celem transferowym Rodgersa, gdy odrzucił propozycję przedłużenia kontraktu w City opiewającą na 165 tysięcy funtów tygodniowo. Jego doświadczenie, zdolności przywódcze, wszechstronność i często niedoceniane umiejętności czysto piłkarskie będą poważnym wzmocnieniem w zespole składającym się z nieopierzonych młodzików, którzy w zeszłym sezonie wyraźnie się pogubili, a do tego właśnie stracili swojego kapitana.

Milner i Ings zapewnią również drużynie siłę fizyczną, której brakowało w zespole w zakończonej niedawno kampanii. Duetu nie powinno się chyba traktować jako oświadczenie o kierunku zmian w klubie, którego powrót do Ligi Mistrzów w zeszłym sezonie okazał się bardzo nietrwały. Na pewno jednak ci piłkarze wzmocnią skład. Liverpool interesuje się też Christianem Benteke, choć wydanie 32,5 miliona funtów wymaganych przez klauzulę odstępnego w kontrakcie piłkarza z Aston Villą nie wydaje się najkorzystniejszym rozwiązaniem. W kręgu zainteresowań klubu z Merseyside znajduje się również Nathaniel Clyne, chociaż Southampton odrzuciło ofertę Liverpoolu opiewającą na 10 milionów funtów. Wygląda na to, że praca w tym oknie transferowym dopiero się zaczyna.

Nie można oceniać letniej polityki transferowej w drugim tygodniu czerwca.

Oczywiście, z czego od początku swojego pobytu na Anfield doskonale zdaje sobie sprawę Rodgers, najmisterniej przygotowywane plany klubu często biorą w łeb. Raheem Sterling chce odejść, agent Balotellego upiera się, że jego klient pozostanie w klubie, a transfer Benteke nie został jeszcze w żaden sposób zagwarantowany. Potencjalnie wszystko może się jeszcze zawalić. Póki co, Rodgersowi musiało jednak poważnie ulżyć – przetrwał swoją prywatną noc długich noży, gdy istniało prawdopodobieństwo, że zostanie wyrzucony przez zarząd, a teraz udało się zakontraktować Ingsa i Milnera. Obaj piłkarze dotrą do klubu na tyle wcześnie, że będą w stanie przepracować z zespołem cały okres przedsezonowy.

Największą słabością Liverpoolu w zeszłym sezonie była formacja ataku, gdzie uznani napastnicy, tacy jak Daniel Sturridge, Rickie Lambert, Mario Balotelli i Fabio Borini strzelili łącznie w rozgrywkach Premier League porażającą liczbę ośmiu bramek. Ings w pojedynkę był groźniejszy dla rywali niż cała ofensywa Liverpoolu, i to w drużynie, która spadła z Premier League. Strzelił o dwie bramki więcej niż najlepszy strzelec The Reds, Steven Gerrard, o cztery więcej niż Sterling i o sześć więcej niż Philippe Coutinho i Adam Lallana. Do mistrzostw U-21 przystępuje po strzeleniu czterech goli w dziewięciu meczach dla drużyny Garetha Southgate’a.

Może i nowy duet nie zapowiada się spektakularnie, ale to, co się liczy przed krytycznym dla Rodgersa sezonem, to fakt iż Ings i Milner wydają się dobrze pasować do Liverpoolu.

Andy Hunter

Autor: Konop Dodano: 09.06.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON