Firmino i jego droga do gwiazd

Wraz z zakontraktowaniem najnowszego nabytku klubu z Anfield, Roberto Firmino, jasnym staje się, że tenże transfer był tym na co kibice the Reds długo czekali. Z tej okazji warto dowiedzieć się jak kształtowała się kariera byłej gwiazdy drużyny Hoffenheim.

Jeden istnieje wszędzie.

Ten jeden zawodnik, który wprawia w szał kibiców, ten jeden facet, którego reputacja, nazwisko i kompilacje z jego umiejętnościami w serwisie YouTube sprawiają, że jest on jedynym zawodnikiem, którego klub chce zakontraktować. Proszę zapomnieć o negocjacjach, o monitorowaniu zawodnika i proszę go zakontraktować. Teraz.

Dla Liverpool FC podczas tego lata zdaje się, że właśnie tym zawodnikiem jest Roberto Firmino. Zakontraktujcie go. Natychmiast.

Jeśli Liverpool ma swój sposób, z pewnością to zrobią. We wtorkowy wieczór, klub z Anfield był bardzo bliski pozyskania 23 letniego zawodnika grającego dotychczas w niemieckim Hoffenheim. Transfer ten sprawi, że Firmino stał się drugim najdroższym transferem w historii drużyny z Merseyside. Sam zawodnik przeniesie się do Anglii, a dokładniej do Liverpool, kiedy tylko przejdzie rutynowe testy medyczne i uzyska pozwolenie na pracę.

Niesamowita sprawa. I chociaż Firmino wydaje się być nowym zawodnikiem na międzynarodowej scenie, to jednak bez wątpienia jest on gotów, aby wykonać kolejny, ogromny krok w przód, zarówno w piłce klubowej jak i reprezentacyjnej.

Jedynym pytanie jest czy stanie się to momentalnie po jego letnich przenosinach do angielskiego klubu czy też będzie trzeba poczekać chwilę na jego aklimatyzację.

Po pięciu, bardzo korzystnych dla samego zawodnika, sezonach w niemieckim Hoffenheim i grze w Bundeslidze, nadszedł właściwy czas, by pójść dalej. I zdaje się, że Liverpool wykonał właściwy krok i pozyskał do swoich szeregów bardzo utalentowanego zawodnika.

- Moja przyszłość jest w rękach Boga - takie słowa wypowiedział ofensywny pomocnik na konferencji prasowej we wtorkowe popołudnie. 'Świetna wieść! Robbie Fowler maczał w tym palce' - tak mógłby podsumować to nie jeden kibic the Reds.

No ale żarty na bok, transfer tego kalibru jak ten oznacza niesamowity zastrzyk jakości dla Liverpoolu, podczas jednego z najważniejszych letnich okienek transferowych dla klubu z Anfield od wielu, wielu lat, kiedy klub potrzebuje wyłącznie dobrych wiadomości. Firmino jednak nie może narzekać na niedobór osób, które go obserwują, zarówno w Premier League ale i poza nią, a jego występy dla reprezentacji Brazylii w Copa America w tym miesiącu służyły tylko temu, aby potwierdzić to co wszyscy już wiedzą - Firmino ma ogromny talent.

Jego występy na tym turnieju pokazują również, że zaczyna on w jakiś sposób budować swoją pozycję w swoim rodzinnym kraju.

Urodzony w Maceio, przybrzeżnym mieście położonym w północnowschodniej części Brazylii, Firmino swoją karierę w ojczyźnie spędził w drugoligowym zespole Figueirense, co oznacza, że pomimo niesamowicie udanej debiutanckiej kampanii i tytule zawodnika roku w klubie, jego osoba wciąż pozostawała w pewnego rodzaju cieniu.

Jednak Hoffenheim gdzieś go tam wypatrzyło. Odnotowali, że warta uwagi jest jego szybkość, balans ciałem i łatwość w stwarzaniu zagrożenia pod bramką rywali, aby ostatecznie zakontraktować go za 4 miliony euro niedługo po jego dziewiętnastych urodzinach w grudniu 2010 roku.

- Początki były trudne. Niemcy są bardzo różni od Brazylijczyków i miałem z tym na początku trochę problemów - wspomina Firmino.

Pomimo szoku kulturowego i potrzeby naturalnego zaaklimatyzowania się, nie zajęło to długo, kiedy ten młodzieniec zaczął odznaczać swoje piętno na niemieckiej piłce, a dokładniej na Bundeslidze. Wystawiany w linii ataku, zaliczył 11 występów podczas jego pierwszego półrocza w Niemczech, zanim na dobre wkupił się w łaski trenera i stał się podstawowym zawodnikiem w kolejnym sezonie.

Hoffenheim, w żadnym razie nie jestem jednym z gigantów Bundesligi. Tak naprawdę, tułali się oni po ligach regionalnych, piątoligowej piłce na początku nowego millenium, dopóki nie nastał ten dzień, kiedy wielki przedsiębiorca, Dietmar Hopp przybył w wielkim workiem pieniędzy i ambicji, by zaszczepić obie kwestie w drużynie Hoffenheim. Miasteczko, od którego klub przyjął swoją nazwę, zamieszkuje nieco ponad 3 tysiące mieszkańców.

I kiedy już mieli wachlarz możliwości, oczywiście dzięki wsparcia Hoppa, by zyskać swój pierwszoligowy status od czasu awansu w 2008 roku, udowodnili, że są dobrym miejscem do rozwoju dla zawodników, którzy później chcieliby mierzyć jeszcze wyżej i osiągać najwyższe cele.

Były napastnik Chelsea, Demba Ba, spędził cztery, bardzo udane lata na Rhein-Neckar, podobnie jak Luiz Gustavo (obecnie grający w Wolfsburgu) czy Vedad Ibisevic (Stuttgart), zdobyli swoją obecną reputację podczas pobytu w klubie z Hoffenheim.

Od początku chyba każdy zdawał sobie sprawę, że Firmino będzie podążał podobną ścieżką. Zaliczył 33 występy w swoim pierwszym, pełnym sezonie, strzelając siedem bramek, dzięki jego umiejętności zarówno grania w pierwszej linii ataku jak i na pozycji lekko schowanej za napastnikiem. Jedynie jeden mały problem związany z dyscypliną i spóźnianiem się na treningi sprawił, że ten pierwszy, wspaniały sezon został trochę poplamiony.

Jego rozwój miał ciąg dalszy w sezonie 2013/2014 i to właśnie wtedy światła reflektorów w końcu zostały w pełni skierowane na jego osobę. Pod przywództwem trenera Markusa Gisdola, Hoffenheim stało się drużyną, którą każdy chciał oglądać - zabójczo skuteczni w ataku i niesamowicie konsekwentni w obronie.

W tamtym sezonie w drużynie Hoffenheim, wyróżniało się kilka indywidualności, w szczególności gwiazda reprezentacji Niemiec do lat 21 - Kevin Volland, jednak Firmino również był czołową postacią tej drużyny. Pomimo tego, że został obarczony większą odpowiedzialnością, sam zawodnik udźwignął to i w efekcie Firmino zakończył sezon z 22 trafieniami we wszystkich rozgrywkach, podczas gdy, jego suma 12 asyst była gorsza jedynie od statystyk Marco Reusa z Borussii Dortmund.

Hoffenheim, pomimo swoich starań i dobrej gry, zakończyło sezon na dziewiątej pozycji, a sam Firmino nie załapał się do kadry narodowej na Mistrzostwa Świata w jego ojczyźnie, Brazylii.

Jednak to jak brak powołania wpłynął na pozytywnie wpłynął na jego grę, powinien sprawić, że sam Firmino powinien się cieszyć.

Ostatecznie dostał szansę na debiut w reprezentacji swojego, która dość upokarzającej końcówce Mistrzostw Świata, starała się odbudować na własnej ziemi. Moment ten nastąpił w meczu towarzyskim z Turcją w listopadzie 2014 roku. Sześć dni później, w Austrii, nadszedł czas na jego pierwszego gola w kadrze.

Jednak wracając do Bundesligi, ultra ofensywny styl drużyny Hoffenheim okazał się mniej skuteczny niż w poprzedniej kampanii co sprawiło, że Firmino trafił do siatki rywali 10 razy, a drużyna Gisdola skończyła sezon na stosunkowo niskiej, ósmej lokacie.

Jego postęp jest, mimo wszystkich za i przeciw, mocno widoczny i nie ma w tym żadnej niespodzianki, że został on powołany przez Dungę do kadry Brazylii na Copa America. Strzelając zwycięskiego gola w przedturniejowym meczu z Hondurasem, następnie dał wygraną swojej drużynie w meczu z Wenezuelą w rozgrywkach grupowych Copa America, co sprawiło, że Brazylijczycy zagwarantowali sobie miejsce w ćwierćfinałach.

Co będzie dalej, czas pokaże. Brazylijscy fani liczą, że Firmino może poprowadzić ich do chwały podczas turnieju w Chile, podczas gdy kibice Liverpoolu mają nadzieję, że będzie czołową postacią podczas następnego, oby lepszego sezonu dla klubu z Anfield.

Neil Jones

Autor: Vituu Dodano: 24.06.2015

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON