Czemu nie sięgnęliśmy po Coutinho

Kiedy stało się jasne, że Barcelona będzie chciała się pozbyć Philippe Coutinho w letnim okienku transferowym, przedstawiciele Brazylijczyka dali czytelny komunikat, że preferowanym miejscem dalszych występów pomocnika będzie Liverpool.

Dlaczego miałoby być inaczej? To właśnie pod wodzą Jürgena Kloppa, Coutinho z piłkarza określanego mianem niezwykle utalentowanego i przyszłościowego, dołączył do elitarnego grona zawodników światowej klasy, pożądanych przez wiele europejskich marek. W styczniu 2018 roku reprezentant Canarinhos trafił na Camp Nou za 142 mln funtów.

Perspektywa ponownych występów w drużynie klubowych Mistrzów Europy była nad wyraz kusząca dla Coutinho, którego marzenie o grze w drużynie z Katalonii szybko zmieniło się w koszmar. Phil utrzymuje bliskie kontakty ze swoim rodakiem Roberto Firmino, u którego bawił się w najlepsze na weselu 2 lata temu.

Rozmowy między klubami tego lata nie trwały jednak zbyt długo. Poszło niezwykle sprawnie. Liverpool nie był zainteresowany tym, co zobaczył na stole, czyli opcją całorocznego wypożyczenia, z późniejszą możliwością transferu definitywnego.

Coutinho długo nie wiedział na czym ostatecznie stoi, zanim do gry nie wkroczył pragnący wzmocnień Bayern Monachium, który zdecydował się sprostać wymaganiom finansowym Barçy. Bawarczycy zapłacą 8 milionów funtów za roczne wypożyczenie Coutinho, a także pokryją całość jego pensji, wynoszącej 250 tyś funtów tygodniowo. Dodatkowo Bayern będzie mógł ściągnąć pomocnika na stałe, jeśli przyszłego lata przeleje na konto Barcelony 110 milionów funtów.

Czy Liverpool popełnił błąd, nie decydując się przygarnąć syna marnotrawnego? Ten temat wywołuje zażarte dyskusje wśród fanów z Anfield.

Wielu z nich mocno sprzeciwiało się powrotowi do klubu 27-latka, głównie z tego powodu, w jaki sposób wymuszał od kilku miesięcy swój transfer do Hiszpanii, co wreszcie skłoniło do pewnych kroków włodarzy z Fenway Sports Group. W okresie przygotowawczym do sezonu 2017/2018, piłkarz uskarżał się na tajemniczą kontuzję pleców. Mike Gordon przed meczem Audi Cup w Monachium dał Coutinho jasno do zrozumienia, że Liverpool nie pozwoli mu odejść. Tuż po zakończeniu okna transferowego, ból w plecach ustąpił, jednak wewnątrz klubu pozostał spory niesmak.

Kilka miesięcy później Coutinho zaprezentował podobną upartość i Jürgen Klopp powiedział w jednym z wywiadów, iż 'nie było szans', by powstrzymać Brazylijczyka przed opuszczeniem Liverpoolu.

Druga grupa kibiców z chęcią zobaczyłaby ponownie Cou na Anfield, co miałoby pomóc Liverpoolowi w wyścigu o tytuł mistrzowski z Manchesterem City. Z pewnością zwiększając potencjał ofensywny zespołu, a to nie ulega wątpliwości.

Czy rozmaite emocje wpłynęły na końcowy werdykt Liverpoolu w sprawie Coutinho? Zdecydował chłodny pragmatyzm.

Powrót Coutinho do klubu nie miałby większego sensu pod kątem wielu perspektyw, zarówno dla Kloppa, jak i Michaela Edwardsa.

Kwestia finansowa miała duże, lecz nie decydujące znaczenie w tym temacie. Wypożyczenie Coutinho na najbliższych 9 miesięcy, połączone z koniecznością płacenia tygodniówki Brazylijczykowi, kosztowałoby łącznie Liverpool 21 milionów funtów.

Klopp i Edwards byli zgodni, iż ciężko płacić tak duże pieniądze i wyciągać pomocną rękę do piłkarza, który tak bardzo zawiódł wszystkich kilkanaście miesięcy wcześniej.

Druga kwestia była następująca. Czy Philippe Coutinho po powrocie na Anfield wskoczy od razu do pierwszej jedenastki? Odpowiedź brzmiała 'nie'.

Kiedy Coutinho chciał za wszelką cenę przeforsować swój transfer z Liverpoolu do Barcelony, jego otoczenie zalewało media informacjami, że Brazylijczyk nie czuje się odpowiednio ceniony na Anfield, gdzie chciał być uważany za numer 1 w talii Kloppa.

Obecnie nie byłoby praktycznie żadnych szans, by posiadł takowy status w klubie, gdzie prym wiedzie ofensywne trio: Sadio Mané, Mo Salah, Roberto Firmino, a także Virgil van Dijk i Alisson Becker, którzy po odejściu Coutinho zostali piłkarzami Liverpoolu.

Coutinho swoje najlepsze momenty w Anglii przeżył w roli ofensywnego pomocnika, lecz Klopp jest obecnie szczęśliwy ze swoich możliwości na tej pozycji w klubie.

Niemiecki menadżer jest przekonany, że zarówno Naby Keïta, jak i Alex Oxlade-Chamberlain rozkwitną ze swoim talentem na dobre w Liverpoolu, dając zespołowi odpowiednią jakość.

Niezaprzeczalnym faktem jest, iż styl i mentalność zespołu ewoluowała po odejściu Brazylijczyka. Sprzedaż Coutinho zimą 2018 roku, wydawała się dość ryzykownym posunięciem Liverpoolu, ale pomogła Kloppowi wznieść the Reds na jeszcze wyższy poziom.

Liverpool ściągnął później Virgila van Dijka i Alissona Beckera, który sprawili, że gry defensywnej the Reds zaczęło zazdrościć mnóstwo innych ekip.

Dodatkowo odejście Coutinho spowodowało, że gra Liverpoolu z przodu stała się mniej przewidywalna. Szersze grono piłkarzy zaczęło na siebie brać większą odpowiedzialność w ofensywie. Klopp w wielu wywiadach powtarzał, że inni koledzy często patrzyli na 'małego magika', czekając na to, co zrobi z piłką.

– Wcześniej nie byłem w stanie sobie wyobrazić, że zrobimy to bez Phila, ale nam się udało i wszystko jest w jak najlepszym porządku – powiedział Klopp w maju przed półfinałem Ligi Mistrzów z Barceloną.

Te spotkania okazały się upokarzającym doświadczeniem dla Coutinho, który odegrał marginalną rolę w dwumeczu, wygranym przez jego były klub po fenomenalnej postawie w rewanżu.

Ponowne sprowadzenie Coutinho na Anfield nie spowodowałoby niesnasek w szatni. Wszyscy szczerze życzą mu jak najlepiej, o czym świadczą chociażby wiadomości zawodników Liverpoolu w mediach społecznościowych skierowane do Cou, po ogłoszeniu jego wypożyczenia do Bayernu.

Klopp miał pełną świadomość, że bez Coutinho dwukrotnie zameldował się w finale Ligi Mistrzów, raz zwyciężając te rozgrywki. Ponadto zdobył 97 punktów z the Reds w Premier League i kilka dni temu sięgnął ze swoimi podopiecznymi po Superpuchar Europy.

Coutinho w Liverpoolu to przeszłość. Klub decydując się na taki krok działał bardziej głową, aniżeli sercem. Chodziło przede wszystkim o logikę, emocje zostały zepchnięte na boczny tor.

James Pearce

Autor: AirCanada Dodano: 22.08.2019

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON