Czy historia zatoczy koło?

Liverpool Jürgena Kloppa w okresie noworocznym nie prezentował się nigdy wybitnie. Nie ma co się temu dziwić, bowiem jest to okres, w którym zmęczenie daje się we znaki zbierając żniwo pod postacią wszelakich urazów i spadków formy. Czy tym razem będzie inaczej? Zapraszamy Państwa do zapoznania się z artykułem James'a Pearce'a.

Gdybyśmy wrócili pamięcią do pierwszej zimy Kloppa w angielskim futbolu, the Reds wygrali tylko trzy z dziewięciu spotkań we wszystkich rozgrywkach, zdobywając w 2016 roku w tym okresie tylko 4 ligowe punkty na 12 możliwych. Rok 2017 Liverpool rozpoczął tylko jednym zwycięstwem w dziewięciu kolejnych meczach. W tym czasie Sadio Mané brał udział w Pucharze Narodów Afryki, co spowodowało bezsilność zespołu w poczynaniach ofensywnych i ostatecznie doprowadziło do odpadnięcia z dwóch krajowych pucharów.

Jürgen Klopp był przyzwyczajony do przerwy świątecznej w Bundeslidze, a sprowadzony na ziemię podczas angielskiej przygody zaczął kłaść większy nacisk w tym okresie na regenerację niż na treningi z obciążeniem. Otwarcie roku 2018 było lepsze, ale wciąż dalekie od ideału. Podekscytowanie ściągnięciem na Anfield Virgila van Dijka towarzyszyło czterem kolejnym zwycięstwom, aż do porażki przeciwko Swansea, poprzedzającej odpadnięcie z Pucharu Anglii z West Bromem. Straty punktowe spowodowały, że Liverpool ostatecznie przegrał walkę z Manchesterem City o mistrzostwo Premier League.

Niektórzy upatrują okazję na stratę punktów przez the Reds w nadchodzącym miesiącu biorąc pod uwagę wcześniej omówione wydarzenia. Wczorajsze spotkanie z Sheffield pokazało jednak, że zespół Kloppa prezentuje teraz zupełnie inną jakość, jest jak bestia. Liverpool odniósł zwycięstwo nie dopuszczając rywali do praktycznie żadnej groźnej sytuacji strzeleckiej. Trzeci kolejny mecz w przeciągu jednego tygodnia nie wyczerpuje cię aż tak bardzo, gdy całkowicie kontrolujesz przebieg meczu, kiedy to rywal goni za piłką. Zawodnicy the Reds wymienili rekordową liczbę 969 podań, co było najlepszym wynikiem w historii Premier League. Po tym jak Sadio Mané wykorzystał na raty podanie Mohameda Salaha, ekipa Kloppa mogła skupić się już na całkowitym odcięciu gości od piłki, zapewniając sobie spokój aż do ostatniego gwizdka – momentami wyglądało to jak gra treningowa.

Trener Sheffield wyznał:- Nawet przez chwilę nie stanowiliśmy dla nich zagrożenia. Sposób w jaki wyprowadzają piłkę, nacierają na bramkę i doskakują do rywala znajdującego się przy piłce był przez cały czas na najwyższym poziomie. Są nie tylko świetnie wyszkoleni technicznie, ale i na płaszczyźnie taktycznej wyglądają fantastycznie.

Liverpool przeszedł cały rok nie notując jakiejkolwiek porażki – mając na swoim koncie 32 zwycięstwa i pięć remisów. Udało im się również zachować 5 czystych kont z rzędu po raz pierwszy od 2007 roku, kiedy tej sztuki dokonała ekipa the Reds prowadzona przez Beniteza. Styczeń jednak dopiero się zaczął, już w niedzielę będziemy świadkami derbów Merseyside w Pucharze Anglii na Anfield, następnie Liverpool zmierzy się z Tottenhamem i Manchesterem United. Miesiąc zakończy wyjazd na mecz z Wolves i West Hamem. Jeżeli przewaga nad drugim zespołem w lidze będzie wciąż dwucyfrowa – napięcie wszystkich związanych z the Reds sięgnie zenitu.

Podobnie jak w poprzednich latach Klopp musi zmierzyć się z niemałą plagą kontuzji, wczoraj przed pierwszym gwizdkiem urazu doznał Naby Keïta, który z rozgrzewki schodził utykając, co oznacza, że na ten moment Niemiec ma do dyspozycji dwunastu zawodników z pola. Dużą rolę może odegrać Takumi Minamino, który prawdopodobnie już z Evertonem zadebiutuje w czerwonych barwach. Japończyk obserwował poczynania nowych kolegów w spotkaniu z Sheffield zajmując miejsce za ławką rezerwowych, starając się również upamiętnić za pomocą telefonu słynne You’ll Never Walk Alone. Przenosiny Minamino towarzyszą napływowi próśb dołączenia do loży prasowej ze względu na chęć wzięcia udziału japońskich mediów w derbach Merseyside.

Joël Matip, Dejan Lovren, Fabinho, Alex-Oxlade-Chamberlain i Xherdan Shaqiri wrócą dopiero w nadchodzących tygodniach, co oznacza, że Klopp będzie musiał sięgnąć po młodą krew, która z pewnością liczy na wykorzystanie swojej okazji. Jeżeli Niemiec dokona zbyt wielu zmian może narazić się na utratę nieprawdopodobnego rekordu spotkań bez porażki na Anfield. Swoją szansę może dostać Divock Origi i Adam Lallana, ale gotowi są również bez wątpienia tacy zawodnicy jak Neco Williams, Nat Phillips, Ki-Jana Hoever, Yasser Larouci, Harvey Elliott, Curtis Jones i Rhian Brewster. Wydaje się, że dla Kloppa domowy rekord nie będzie miał kluczowego znaczenia przy wyborze wyjściowej jedenastki:- Zrobię to co uważam za słuszne. Niektóre sprawy zależą tylko i wyłącznie ode mnie, część z nich muszę jednak przedyskutować z personelem medycznym. Jedyną naszą przewagą w tym spotkaniu będzie Anfield, wsparcie od pierwszej sekundy będzie na wagę złota.

Nie ulega jednak wątpliwości, że znacznie ważniejszym meczem będzie starcie z Tottenhamem. W przypadku zwycięstwa Liverpoolu byłby to najlepszy start w historii angielskiego futbolu – bijąc tym samym rekord Manchesteru City z sezonu 2017/2018. Dlaczego ważniejszym? Bowiem nie ma nic ważniejszego w tym momencie niż zakończenie 30-letniej posuchy tytułu mistrza Premier League. Jordan Henderson, który w meczu z Sheffield podtrzymał swoją doskonałą formę, niedawno powiedział dla The Athletic w jaki sposób Klopp dostosował swój reżim, aby pomóc Liverpoolowi osiągać jeszcze lepsze wyniki w drugiej połowie sezonu:- Myślę, że nasz trener zmienił trochę podejście do tej części sezonu, zwłaszcza jeżeli chodzi o dni odpoczynku. Rekonwalescencja i odnowa biologiczna w domu podczas naprawdę gorącego okresu spisywała się naprawdę dobrze. Pomagało nam to zachować świeżość.

Jeżeli weźmiemy pod uwagę minuty spędzone na boisku, to nie różnią się one diametralnie, dla przykładu Salah rozegrał w grudniu 2018 roku 640 minut, Mané 528, Firmino 593, a Virgil van Dijk 720. W grudniu 2019 roku Salah spędził na boisku 639 minut, Mané 592, Firmino 556, a van Dijk 660. Magia tkwi w okresie pomiędzy spotkaniami, kiedy to Klopp postanowił zmniejszyć obciążenie treningowe.

- W tym okresie to powrót do pełni sił jest najważniejszy – wyznaje Pep Ljinders w The Athletic.

- Jürgen nieustannie powtarza, że odpoczynek rozpoczyna się już w naszych głowach. Zawsze z nimi rozmawiamy na temat następnego meczu, dyskutujemy o sposobach regeneracji w zależności od tego czy mamy do dyspozycji dwie, czy też trzy noce snu. Należy uświadomić chłopaków, że proces regeneracji jest również bardzo ważny, ponieważ nasz styl gry opiera się na świeżości i spontaniczności. Jeżeli tego brakuje to nasze występy nie wyglądają już tak samo, więc zachowanie odpowiedniego balansu jest niesamowicie istotne. Oglądanie taśm wideo także wywiera wpływ na sposób w jaki prezentujemy się na boisku, chodzi o strategię, przegląd pola, koncentrację na każdym elemencie gry, na przykład takim jak stałe fragmenty. Jeżeli weźmie się pod uwagę najlepsze zespoły w historii to można zauważyć podczas oglądania ich meczów na taśmach, że mają wiele wspólnego.

Dało się zauważyć, że w momencie kiedy Klopp rotował zawodnikami zmiennicy zachowywali wysokie standardy i godnie zastępowali kolegów na boisku.

- Wynika to z faktu, że zawsze trenujemy na takim samym poziomie intensywności, zupełnie jak podczas meczów - zakończył Ljinders.

Rywale sądzili, że wyjazd ekipy Kloppa do Kataru osłabi ich nie tylko fizycznie, ale także wybije z rytmu. Derby Merseyside nie są Liverpoolowi na rękę w Pucharze Anglii, ale niezależnie od wyniku, pod względem fizycznym, taktycznym i mentalnym wszystko jest w jak najlepszym porządku. Wydaje się, że problemy, z którymi zmagał się Jürgen Klopp w okresach noworocznych odeszły w zapomnienie, sprawiając wrażenie, że jego podopieczni nie tylko nie odczuwają presji, a wręcz przeciwnie – podoba im się taki stan rzeczy.

James Pearce

Autor: Juluz Dodano: 03.01.2020

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON