Wywiad z Mo Salahem

W bazie treningowej w Melwood nie trzeba mocno się rozglądać, by przypomnieć sobie o wielkości i sukcesach sportowych Liverpoolu. Na jednej z tablic widać wszystkie trofea i dokładne liczby, z jakimi klub z Merseyside wpisał się do kart historii piłki nożnej.

Nic dziwnego, że Mo Salah uśmiecha się spacerując niedaleko. Egipcjanin od momentu pojawienia się w Liverpoolu odgrywa kluczową rolę w ekipie Kloppa. Do tej pory strzelił 85 bramek w 132 spotkaniach. Teraz skupia się wraz z zespołem na pucharze, który jest szczególnie pożądany w klubie.

To jasne, że nikt niczego nie bierze jeszcze za pewnik, lecz fakty są takie, iż Liverpool ma 14 punktów przewagi nad Manchesterem City, mając w zapasie jeszcze zaległe spotkanie. Jürgen Klopp wraz ze swoim zespołem wyznaczył nowe, nadzwyczajnie wysokie standardy w wyścigu po wygraną w Premier League.

W niedzielę Liverpool zmierzy się z rywalem, który może być bardziej zmotywowany, niż ktokolwiek inny, by wyhamować chociaż na moment the Reds w swoim wyścigu. The Reds wygrali jedynie 2 z ostatnich 11 meczów z Manchesterem United. Diabły to jedyny zespół, który w tym sezonie zdołał urwać punkty Liverpoolowi. United są także jedną z dwóch drużyn w Premier League, której Mo Salah nie strzelił jeszcze gola.

Król Egiptu nie ukrywa, że chciałby się wreszcie przełamać w rywalizacji z 20-krotnym mistrzem Anglii.

- Widać po fanach, zarówno przed, jak i w trakcie meczu, jak bardzo pragną naszego zwycięstwa w rywalizacji z United. Wszyscy wiemy o wyjątkowej rywalizacji Liverpoolu z Manchesterem United na przestrzeni ostatnich kilkudziesięciu lat. Jako zawodnik nie potrzebujesz jednak wywierać na sobie jeszcze większej presji. Oczywiście fani napędzają cię, pchają do przodu, by wyzwolić z ciebie to co najlepsze. Trzeba jednak potraktować to spotkanie, jak kolejny mecz. To najzdrowsze podejście. Zależy nam na 3 punktach i zamierzamy dopiąć swego - powiedział Salah.



- Myślę, że piłkarze United próbują grać przeciwko mnie inaczej, niż większość obrońców. Starają się mnie zatrzymać w inny sposób. Dla mnie to wyzwanie, z którym staram się mierzyć. Dopóki nasz zespół wygrywa, zawsze pozostanę szczęśliwy, nawet jeśli nie zdobędę bramki.

Oczywiście nie tylko zawodnicy United starają się na wszystkie sposoby uprzykrzać życie Salahowi, który zaliczył niesamowity pierwszy sezon w Liverpoolu. Egipcjanin strzelił łącznie 44 bramki, z czego 32 w lidze.

- W pierwszym sezonie w Liverpoolu grałem zdecydowanie najczęściej jako skrzydłowy. W kolejnej kampanii gra stała się trudniejsza. Rywale coraz częściej zaczęli mnie podwajać. Musiałem zmienić nieco swoje ustawienie na boisku. Teraz częściej operuję w środku ataku, grając na '9'. Przemieszczam się w różnych sektorach boiska, by zdezorientować defensywę przeciwnika. W poprzednim sezonie ponownie udało mi się zostać najlepszym strzelcem zespołu, więc nie było chyba tak źle - uśmiecha się Salah.

- Zawsze analizuję grę każdego naszego przeciwnika przed spotkaniem z nim. Staram się znaleźć w głowie sposób, by zaskoczyć rywala. Sądzę, że do tej pory działa to naprawdę dobrze, gdyż strzeliłem dla Liverpoolu sporo bramek. Uważam, iż rozwinąłem się piłkarsko w Liverpoolu, lecz wciąż pozostaje pole do poprawy.

- W futbolu na co dzień towarzyszy ci ogromna presja. Grasz na najwyższym poziomie, walczysz o trofea i indywidualne nagrody. Zawodnicy zmagają się z rozmaitymi oczekiwaniami względem ich postawy na boisku. Trzeba w miarę możliwości odciąć się od tego wszystkiego i skupić na pracy, a także robieniu tego, co kochamy.

Od momentu przybycia na Anfield w 2017 roku, Salah jest piłkarzem, który wykreował najwięcej okazji bramkowych partnerom z drużyny. Egipcjanin ma również na koncie najwięcej asyst. Mo nie ukrywa radości z tego powodu.

- Niekiedy ludzie oceniają cię tylko na podstawie strzelanych bramek. Kreowanie sytuacji kolegom sprawia mi niemałą radość. Sądzę, że chłopcy też są z tego zadowoleni! Czuję się świetnie, mogąc otwierać partnerom drogę do bramki. Lubię strzelać, a także asystować.



- W ostatnim meczu z Tottenhamem dograłem piłkę Bobby'emu, a on strzelił zwycięskiego gola. Byłem z tego powodu niezmiernie szczęśliwy. Bez asyst, nie tylko moich, ciężko wygrywać w piłce nożnej.

- Nie mogę być skupiony jedynie na strzelaniu bramek za wszelką cenę. Wówczas moim przeciwnikom będzie łatwiej bronić przeciwko mnie. Gdy dostanę piłkę i spróbuję poszukać kolegi, albo zagrać ją gdzieś indziej, łatwiej mogę wyprowadzić w pole rywala. Chodzi o boiskowy spryt.

Mané, Salah i Firmino to najskuteczniejsi strzelcy Liverpoolu w tym sezonie. Zapytany, czy istnieje między nimi jakaś wewnętrzna rywalizacja, Egipcjanin odpowiedział: - Tak! Oczywiście - śmieje się Salah.

- Nie, nie patrzymy na to w tych kategoriach. Jeśli żaden z nas nie zdobędzie bramki, a mecz nie kończy się satysfakcjonującym rezultatem, oczywiście jesteśmy wkurzeni. Na szczęście ostatnio głównie wygrywamy i chcemy utrzymać taki trend.

Salah powiedział, że znakomita atmosfera w zespole Kloppa jest głównym czynnikiem ostatnich sportowych sukcesów Liverpoolu.

- Myślę, że wszystko zaczyna się od szatni. Relacje, które łączą cię z innymi mają swoje przełożenie na grę na boisku. Wszyscy świetnie się dogadujemy i to przenosi się później na treningi, czy walkę o punkty. W zespole stworzyliśmy sobie niesamowitą otoczkę.

- Klopp wie jak z nami postępować. Uważam, że pomógł każdemu piłkarzowi w zespole. Dzięki niemu staliśmy się lepsi. Ma dobre relacje z każdym.

Liverpool prowadzony przez Kloppa już zapewnił sobie miejsce w kartach historii. Drużyna w 2019 roku sięgnęła po 3 trofea, ale nie zamierza się zatrzymywać. The Reds narzucili sobie okropnie wysokie standardy. Widać to było po kapitanie - Jordanie Hendersonie, który po meczu z Tottenhamem schodząc z boiska narzekał, iż goście 'nie zagrali wystarczająco dobrze' mimo zwycięstwa.

- Czasem rozgrywasz trudniejszy mecz, jak ten ze Spurs w miniony weekend. Udało nam się zwyciężyć, dzięki naszemu doświadczeniu. Dopóki wygrywamy, nie widzę problemu. Chcę zwyciężyć w Premier League i nie mam nic przeciwko takim triumfom w kolejnych 17 meczach. Pragnę po prostu wygrać ligę, to wszystko.

- Kiedy trafiłem do Liverpoolu, nie należeliśmy do topu. W pierwszym sezonie finiszowaliśmy na czwartym miejscu, później na drugim. Zawsze powtarzałem, że przybyłem na Anfield, by wygrać Premier League. Wierzyłem, że stać nas na osiągnięcie tego celu. Staramy się wszyscy, wspólnymi siłami spełnić te marzenia.

Autor: AirCanada Dodano: 17.01.2020

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON