Być szefem - Jürgen Klopp

Dlaczego nie używa mediów społecznościowych i nie nosi garnituru? Co najbardziej kocha w byciu menadżerem? Jak się zmienił jako człowiek? I jaki ma sposób, by odciąć się od pracy? W wywiadzie z cyklu „Być szefem” Jürgen Klopp opowiedział o różnych aspektach swojego zawodu, ale także o sobie samym.

Niemiec jest na drodze do zapisania się w historii. Zainspirował Liverpool i jego zespół ma bezpieczną przewagę na szczycie tabeli Premier League oraz zbliża się do zdobycia pierwszego od 30 lat mistrzostwa.

Jednak co sprawia mu w pracy najwięcej przyjemności? Jak się zmienił? Jak się odcina od spraw zawodowych?

Klopp usiadł do rozmowy z reporterem Sky Sports News Vinnym O’Connorem, która dotyczyła bardziej nieformalnych elementów jego menadżerskiej kariery.


Co jest najlepszego w byciu menadżerem klubu piłki nożnej?

Wow! Pieniądze?! Ha ha! Oczywiście pracowanie w piłce nożnej, więc kocham to, od pierwszego dnia, kiedy zacząłem to robić. Kochałem to nawet wtedy, kiedy na samym początku byłem tylko trenerem i nikt mnie nie znał. To były naprawdę dobre czasy.

Wciąż każdego dnia przebywam z tymi światowej klasy zawodnikami, widzę ich trenujących, próbuję im pomagać, by stali się troszkę lepsi, jeśli to możliwe, w różnych obszarach rozwojowych, więc to wciąż sprawia mi naprawdę, naprawdę wielką radość.

Jak bardzo różnisz się od menadżera, który zaczynał karierę w Mainz?

Dzięki Bogu dzisiaj jestem znacznie lepszy, ale to wynika z ogromu doświadczenia, które dane mi było zebrać. Musiałem przejść przez trudne doświadczenia, ale były również te dobre. Wiem także znacznie więcej o piłce nożnej, ponieważ wtedy w niedzielę byłem piłkarzem, a menadżerem i trenerem od poniedziałku, więc nie miałem dużo czasu, by przygotować się do zadań, które czekały na mnie następnego dnia. Ale pokochałem to, kiedy zacząłem się tym zajmować.

Powiem szczerze, nie przeczytałem żadnej książki na temat piłki nożnej. Nigdy nie miałem okazji przyglądać się temu, co robią inni trenerzy, więc musiałem uczyć się tego sam. To był naprawdę dobry okres, w szczególności pierwsze lata, kiedy nikt się nam nie przyglądał. Mogliśmy robić to, co nam się podobało. Mogliśmy sprawdzać, czy coś działa w weekend, czy nie! To było naprawdę super.

Czy był ktoś, do kogo sięgałeś po menadżerskie inspiracje?

Mogę czerpać wiele od wielu osób, ale jedyna prawdziwa szansa na zaczerpnięcie czegoś pojawia się tylko wtedy, kiedy się wspólnie z kimś pracuje. Jestem więc wielbicielem Arrigo Sacchiego – bez poznawania go. Odbyliśmy tylko jedną rozmowę telefoniczną. Oczywiście, wiedziałem, kim jest, ale bardziej zaangażowałem się w jego pracę, kiedy mój były menadżer Wolfgang Frank przyniósł swoje nagrania wideo. Wydaje mi się, że w tamtym okresie obejrzałem 20, 30 a może 500 sesji treningowych AC Milan, ponieważ mój były trener nagrywał je i nam pokazywał!

Co jest najważniejszą cechą menadżera klubu piłkarskiego?

Powiedziałbym, że prawdopodobnie najważniejsze jest przykładanie uwagi do szczegółów. Napięcie, czy jak inaczej nazwać to, co się dzieje przy linii bocznej, nie jest istotne. Uważam, że możesz być najlepszym na świecie trenerem piłki nożnej i przesiedzieć 90 minut na swoim tyłku. Ja taki jednak nie jestem. Inni dobrzy trenerzy robią to zdecydowanie lepiej, ale to nie jest aż tak ważne. Natomiast staram się pomagać w trakcie meczu. Jeśli pomogę chociaż trochę, to mi to pasuje.

Najważniejsza sprawa? Z pewnością rozumienie piłki nożnej. Widzenie meczu w szerszym ujęciu – nie tylko jako zdobywanie i nietracenie goli, czy oddawanie strzałów. W tej grze dzieje się znacznie więcej rzeczy, które są ważne. I tak naprawdę to ty musisz się nimi zająć i poukładać, żeby chłopcy mogli koncentrować się na robieniu tego, co mają zrobić. Tak, na boisku sami muszą znaleźć rozwiązania, ale jednocześnie te rozwiązania muszą być dobrze przygotowane w trakcie sesji treningowych.

Jak wiele uwagi przykładasz do tego, co robią inne zespoły na świecie? Oglądasz nagrania wideo?

Nie robię tego nieustannie. Nie siadam i nie analizuję gry Barcelony, Realu czy Milanu ze starych dobrych czasów, czy też Bayernu Monachium, czy Manchesteru City. Cenię wielu trenerów i ich pracę, ale nigdy nie przyglądam się im tak długo, żeby wziąć coś dla nas lub żeby powiedzieć: „Zróbmy tak samo”. Zawsze staramy się robić to wszystko na swój sposób, ponieważ chodzi o zawodników, którymi dysponujesz i o to, co są w stanie zrobić.

Czy wiesz, że Mike Gordon określił Cię mianem człowieka polimatycznego?

Nie mogę takim być, ponieważ nie wiem, co to oznacza?!

To osoba, której wiedza znacznie wykracza poza ściśle określoną liczbę tematów!

Ha ha ha! Dziękuję Mike. Czy powiedział tak, zanim podpisałem nowy kontrakt, czy już po?

Przed! Powiedział także: „Jürgen jest na jednym poziomie z najlepszymi CEO na świecie… Gdyby nie był menadżerem w klubie piłkarskim, byłby menadżerem w firmie z tzw. Fortune 500…”.

Dzięki Bogu nie muszę tego robić! Mówię tak, ponieważ z tego, co obserwuję, jedyną rzeczą, którą rzeczywiście rozumiem, jest piłka nożna, a także życie, ale wydaje mi się, że tego nie da się wykorzystać w firmie z Fortune 500. Nie wiem, nigdy tam nie pracowałem. Nie muszę. To wszystko bardzo miłe, ale mówiłem już wielokrotnie, że mam najmilszych właścicieli na świecie, którzy są bardzo wspierający! Zatem niech będzie to dobre pocieszenie. To bardzo miłe, ale niezbyt prawdziwe!

Czy jesteś menadżerem garniturowym?

To jest oczywiste!

Dlaczego nie wkładasz garnituru?

Nie lubię tego. Lubię nosić garnitur przy odpowiedniej okazji. Nie mówię tego, żeby kogoś urazić, ponieważ wiem, że zwłaszcza w Anglii wiele osób wkłada garnitur, kiedy jakiś dzień jest dla nich wyjątkowy. Jednak ja przed meczem nie mam przestrzeni ani zasobów, by zastanawiać się nad tym, co założę. Po prostu taki nie jestem. Od razu wczuwam się w mecz i wszystkie sprawy z nim związane, które są do załatwienia.

Jeśli więc ktoś powie mi: „Teraz musisz zawiązać krawat i tak dalej”, to ze mną to się nie sprawdzi. Próbowałem tego, kiedy przybyłem do Dortmundu. Nie z garniturem, ale bardziej codziennym ubiorem. Przez pierwsze tygodnie chyba nosiłem dżinsy i czarną koszulę lub coś podobnego, a potem po prostu o tym zapomniałem. Później wkładałem już tylko dres. I robiłem to dlatego, że klub dostarcza dres i jest już on przygotowany w szatni, więc to bardzo pomaga. To główny powód.

Jak odcinasz się od futbolu?

Śpię.

Tylko tyle?

Tak właściwie to tak. Wyjazdy na wakacje też się sprawdzają.

Dlaczego nie używasz mediów społecznościowych?

Nie rozumiem ich i dlaczego miałbym to robić? Może któregoś dnia będę używał, ale na razie tego nie widzę. Nie rozumiem, dlaczego mógłbym chcieć mówić innym ludziom, których nie znam, co jest dobre lub złe w danej chwili. Jednak to prawdopodobnie problem mojego pokolenia. Jestem już na to za stary.

Który z Twoich zawodników najprawdopodobniej zostanie menadżerem i dlaczego akurat to ta osoba?

Nie jestem pewien, czy tego chcą, ale chłopaki z Anglii daliby sobie świetnie radę. Trochę starsi piłkarze jak Millie, Hendo, Adam Lallana. Gini z pewnością też da sobie radę, jeśli będzie chciał. Z młodszych Robbo, prawdopodobnie Trent, ale przed nimi jeszcze długa droga! Naprawdę długa. Może Dejan chciałby tym się zajmować. W jego przypadku dobre jest to, że mógłby to robić w 12 różnych krajach! Naprawdę mamy kilku dobrych kandydatów. Chodzi tylko o to, czy będą chcieli tak pracować. Jeśli tak, to każdy z nich może to robić.

Opisz siebie w trzech słowach…

Nie myślę o sobie zbyt dużo, tak? Zatem trzy słowa: Nie potrafię tego zrobić.

Autor: Poommaster Dodano: 22.01.2020

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON