Benitez a polityka FSG

Mimo wielu mankamentów, wad, jakie przejawiał Rafael Benitez podczas prowadzenia Liverpoolu, Hiszpan jest i prawdopodobnie zawsze będzie cieszył się wielkim szacunkiem na Anfield Road. Przypominają się niesamowite uczucia, jakie towarzyszyły podczas najlepszych meczów w naszym wykonaniu. Włosy stawały dęba. Uczucie, które panuje podczas drogi do wygrywania trofeów. Nic więc dziwnego, że jest mocno łączony z powrotem na Merseyside, ponieważ dni Roya Hodgsona wydają się być policzone.

Pod koniec ubiegłego roku, przeprowadzaliśmy ankietę, pytając fanów, czy chcieliby powrotu na ławkę trenerską Rafy Beniteza. Biorąc pod uwagę obecny stan rzeczy, nic dziwnego, że większość kibiców oscylowałaby za powrotem Hiszpana. Tylko 33% głosów była na niekorzyść nie dawno zwolnionego trenera Interu Mediolan.

Coraz większa presja, jaka ciąży na Hodgsonie sprawia, że wyobrażamy sobie na tym stanowisku kogoś z wysokiej półki. Nie ma wątpliwości, że Benitez jest fantastycznym trenerem. Na swoim koncie zgromadził dwa tytuły mistrzowskie La Liga, Puchar UEFA, triumf w Lidze Mistrzów, FA Cup. Gdyby nie różnica kilku punktów, to w sezonie 2008/09 mógłby dodać do swojej kolekcji mistrzostwo Premier League. Drużyna przegrała tylko dwa razy w lidze, zdobyła największą ilość bramek ze wszystkich drużyn. Druga lokata była wspaniałym osiągnięciem, biorąc pod uwagę problemy finansowe.

Mistrzostwo było blisko, jednak tutaj pasuje doskonale jeden z cytatów Billa Shankly’ego:

- Jeśli jesteś pierwszy – jesteś zwycięzcą. Jeśli jesteś drugi – jesteś nikim.

Benitez był osądzany za to, co osiągął w rzeczywistości. Wiecznie zostawał dyskredytowany za kontrowersje, które chodziły za nim poza boiskiem. 50-latek przynosił postęp i sukcesy w każdym klubie, którym pracował, pod warunkiem, że dostał wystarczającą ilość czasu. Nie dokonał tego dzięki szczęściu, nie pomagali mu w tym miliarderzy z Arabii. Nie mógł liczyć na wsparcie finansowe. Odniósł sukces dzięki swojej mentalności, żył każdym meczem.

Rafa nie tylko zarządzał klubem w minimalnym stopniu. W pełni zaangażował się we wszystkie aspekty. Od pierwszej drużyny, do akademii. Nic nie działo się bez jego wiedzy. Tylko z takim pakietem kontrolnym, menedżer może zbudować przyszłość klubu. Wprowadzenie takiego reżimu w nowoczesnym futbolu jest trudne, ponieważ menedżer musiałby cieszyć się wielkim zaufaniem i wsparciem zarządu. Nie do końca mógł się tym cieszyć właśnie Benitez.

Filozofia Rafy nigdy nie była maksymalnie popierana przez zarząd. Do głowy przychodzi kolejny cytat Shanksa: - W piłce istnieje św. Trójca - zawodnicy, manager i kibice. Zarząd się nie liczy. Oni są od podpisywania czeków. Rafa był podobnego zdania. Niestety on, ani czytelnicy Kopsource, którzy wciąż tęsknią za Hiszpanem nie mogą się z tym liczyć, jeśli chodzi o nowych właścicieli w postaci Fenway Sports Group.

W dzisiejszym futbolu istnieją dwa rodzaje właścicieli klubów. Ci, którzy są bogaci i mogą wydawać wielkie sumy pieniężne, nie martwiąc się o to, co dzieje się na ich kontach i Ci, którzy są wystarczająco bogaci, aby kupić klub i zarządzać nim jako biznes, cały czas trzymając rękę na pulsie.

Nowi właściciele z pewnością zaliczają się do drugiej kategorii, pomimo że z zamiłowaniem oddają się sportowi i pragną tylko zwycięstw. Ich podstawowym motywem są finanse i dlatego Rafa nigdy nie miałby pełnej kontroli, która w pewnym momencie stanowiłaby dla nich swego typu sprawdzian.

John W. Henry i spółka przybyli do klubu z wizją, która ma na celu wprowadzenie klubu na najwyższy poziom. Aby zrealizować ten cel, narzucają sztywną zasadę. Jakikolwiek menedżer przechodzący przez bramę Anfield będzie musiał się do tego dopasować. Nie odwrotnie.

Chyba, że Rafael Benitez jest gotowy przyjrzeć się sobie i zdać sprawę z tego, że uzyskanie kompromisu jest kluczem do osiągania sukcesów w tak wielkim klubie, jakim jest Liverpool. Jest najlepszym taktykiem i wiarygodnym trenerem, ale tak długo, jak jego wiara w siebie objawia się pod wpływem uporu, nie odniesie oczekiwanych efektów w nowej erze The Reds.

Liam Tomkins

Autor: California Dodano: 04.01.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON