Potencjalne cele na styczeń

John W. Henry przybył do miasta Beatlesów z dziesięciodniową wizytą. Jednym z jej najważniejszych punktów jest spotkanie z Kennym Dalglishem, podczas którego nowy menedżer ma poprosić właściciela klubu o fundusze na aż cztery poważne wzmocnienia w styczniowym okienku, które mają mu pomóc w odbudowaniu fatalnego sezonu. Do rozmów menedżera z Henrym ma dojść w ciągu najbliższych 48 godzin.

Mimo okazywania przez Szkota pełnego wsparcia dla wszystkich piłkarzy znajdujących się obecnie w kadrze oraz zapewnień, że mimo porażki 2:1 z Blackpool piłkarze pokazali, iż są w stanie odciągnąć Liverpool od strefy spadkowej, Kenny Dalglish nie zaprzeczał, że będzie musiał sprowadzić nowych graczy, jeśli klub poważnie myśli o uratowaniu tego sezonu.

Amerykanin może się więc spodziewać, że 59-letni trener Liverpoolu poprosi o znaczące fundusze na transfery, bez względu na to, że jego sytuacja w klubie nie jest pewna, a styczeń jest trudnym okresem na robienie transferów. Dalglish - razem z Damienem Comollim, dykrektorem klubu do spraw strategii piłkarskich - ma nadzieję, że klub wkrótce wzmocni czterech zawodników, z lewym obrońcą, skrzydłowym oraz napastnikiem na szczycie listy życzeń.

Grający w Ajaxie Luis Suarez jest jednym z najbardziej prawdopodobnych zawodników do kupienia na ostatnią z wymienionych pozycji, a jego klub nie powinien odmówić, o ile otrzyma ofertę w granicach 18 milionów funtów. Liverpool ostatnio przyglądał się temu piłkarzowi, a w Holandii oczekują na ofertę The Reds, która jest ponoć tylko kwestią czasu.

Oprócz Suareza klub ma na oku także drugiego piłkarza Ajaxu, Urby Emanuelsona. Uwagę The Reds przyciąga także duet z Lille - Gervinho i Eden Hazard. Obaj mogą grać zarówno na pozycji napastnika, jak i na skrzydle. Transfery graczy Rennes, Yanna M'Vili i Sylvaina Marveaux, mają poczekać do letniego okienka.

Omawiano również ewentualną możliwość sięgnięcia po Ashleya Younga z Aston Villi oraz Charlesa N'Zogbię, skrzydłowego Wigan, jednak cena za tego pierwszego może okazać się zbyt wysoka, a klub z DW Stadium nie otrzymał jeszcze od Liverpoolu żadnych ofert za drugiego. Eljero Elia z Hamburga oraz Romelu Lukaku grający w Anderlechcie również są brani pod uwagę.

Determinacja Dalglisha do zatrudnienia lewego obrońcy, który zastąpi Paula Konchesky'ego, może doprowadzić do powrotu na Anfield Stephena Warnocka. Klub rozważa możliwość wypożyczenia zawodnika Aston Villi z opcją transferu definitywnego latem.

Szkocki menedżer Liverpoolu będzie chciał dowiedzieć się od Henry'ego jakie środki zostaną udostępnione w trwającym obecnie oknie transferowym.

- Zawsze mogę poprosić o pieniądze, ale nie zawsze ta prośba zostanie zaakceptowana. Nie rozmawiałem jeszcze o tym z właścicielami. Jeśli będzie realna możliwość transferów paru zawodników, to wtedy z pewnością poruszymy ten temat - powiedział Dalglish.

Fenway Sports Group już na początku wyjaśniło, że klub nie otrzyma szybko ogromnych pieniędzy. Chcieli rozważać każdy transfer na podstawie własnych spostrzeżeń, jednak do końca okienka zostało 17 dni i klub nie może sobie pozwolić na stratę czasu. Możliwe także, że Kenny Dalglish będzie musiał nieco zacisnąć pasa lub też sprzedać jakichś zawodników, ponieważ FSG jest niezadowolone z obecnej sumy wydawanej na pensje dla zawodników, więc nie będą zbyt chętni do powiększania jej tylko dla krótkoterminowego zysku.

Jednakże zawodników dostępnych do sprzedaży na Anfield jest mało. Konchesky musiałby otrzymać zgodę od FIFA, ponieważ grał już w dwóch klubach w tym sezonie, a pensje zawodników takich jak Christian Poulsen, Ryan Babel i Milan Jovanovic mogą znacznie utrudnić ich transfer.

Na dodatek drużyna Dalglisha, która została pokonana w obu meczach pod jego wodzą, musi przezwyciężyć wagę meczu derbowego. Można spodziewać się, że Everton zawita na Anfield bardzo pewny siebie, jednak Tim Cahill podkreśla, że "brak harmonii może łączyć ludzi".

Australijczyk, obecnie grający z reprezentacją w Pucharze Azji, jest jednym z zawodników, których transferu Dalglish nie powinien proponować Henry'emu, nawet gdyby bardzo chciał. Dla Cahilla pieniądze nie są tak ważne jak serce do gry i duch drużyny, zwłaszcza kiedy zbliżają się derby.

- W takich meczach musisz dawać z siebie wszystko - powiedział pomocnik promując Tim Cahill Everton Experience, inicjatywę mającą gromadzić fundusze na pomoc ofiarom powodzi w jednym ze stanów Australii, Queensland.

- Wszystko sprowadza się do ducha drużyny. Wszyscy wiemy, że w Evertonie ten duch jest wspaniały. Przez ostatnie sześć czy siedem lat, kiedy mieliśmy gorszy okres i nic nie szło po naszej myśli, pomógł on nam przezwyciężyć wszystkie przeciwności.

Rory Smith

Autor: TPK Dodano: 14.01.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON