Odrodzenie snów o potędze

Jeśli można powiedzieć, że decyzja Fernando Torresa o odejściu z Liverpoolu narodziła się z frustracji i postrzeganiu klubu jako bez ambicji, niespotykane wcześniej transfery zainicjowane sprzedażą Hiszpana, pokazały coś zupełnie innego. The Reds nie tylko odkryli na nowo swoje aspiracje, ale również pokazali całkiem inne poczucie rzeczywistości na rynku.

Jeśli transfery Andy'ego Carrolla i Luisa Suareza za łączną kwotę prawie 60 mln funtów, nie wspominając już o nieudanej próbie w postaci 10 mln za Charliego Adama, wydają się być ryzykowne, to rzeczywiście nimi są. Angielski snajper, który ma na swoim koncie jedno powołanie do reprezentacji. Urugwajski napastnik, który nie grał jeszcze w żadnej czołowej lidze w Europie. Na koniec Szkot, który był kiedyś niepotrzebny w Rangersach. Wymienieni piłkarze mogą zaoferować spory potencjał, ale jednocześnie pozostają niesprawdzeni na najwyższym poziomie.

Argumentując na kilka sposobów, strategia wysokiego ryzyka spoczywa na włodarzach Liverpoolu od momentu, kiedy przejęli klub w październiku 2010 roku. Jest tak ponieważ, the Reds nie potrafią przełamać złej passy od pewnego czasu. W dodatku właściciele dostali kilka tykających bomb, po tym jak kupili klub za 300 mln.

Brak Liverpoolu w Lidze Mistrzów i towarzyszącej przy tym sile oznacza, że klub musi szukać sposobów pokonania rywali na rynku transferowym. Najlepszym rozwiązaniem jest wydawanie pieniędzy w momencie, kiedy inni nie mogą sobie na to pozwolić, nawet jeśli oznacza to większe sumy, gdy sytuacja tego wymaga.

Działania na rynku transferowym różnią się od tych, których spodziewaliśmy się po właścicielach Liverpoolu. Niezadowolenie Torresa oraz wiedza o stanie faktycznym kadry the Reds, która wymagała radykalnych zmian zmusiała do podjęcia zdecydowanych kroków. Liverpool miał spokojnie przeczekać styczeń, ale zakończyło się na tym, że w klubie padła dwa razy rekordowa suma w ciągu jednego dnia.

Po tym jak transfer Suareza został uzgodniony, Kenny Dalglish został zapytany, kogo jeszcze warto sprowadzić na Anfield, bowiem właściciele chcieli pokazać determinację w walce i powrót ambicji.

Mamy uzasadnione obawy dotyczące kwot tych transferów. 35 mln za Carrolla sprawia, że znalazł się na liście dziesięciu najdroższych transferów pomimo, że ma 22 lata i strzelił tylko 11 goli w Premier League. Aby mieć pewien ogląd na sytuację z innej perspektywy, Liverpool wydawał prawie 40 mln rocznie w odsetkach pod rządami Toma Hicksa i George'a Gilletta. Teraz klub hojnie wydaje na zawodników, a nie opłaty manipulacyjne.

- Kiedy wydamy dolara, to musi być przemyślana decyzja - powiedział John W. Henry, po tym jak przejął Liverpool. Dopiero czas pokaże, czy szaleństwo klubu z pieniędzmi ma jakikolwiek związek z tą obietnicą. Z drugiej strony nie ma żadnych wątpliwości, że odzwierciedla to przyrzeczenie o "byciu mądrym, śmiałym i agresywnym".

W poprzednich pięciu okienkach transferowych Liverpool mógł wydawać tylko to, co odzyskał ze sprzedaży innych zawodników, co jednak przyczyniło się do osłabienia składu drużyny.

W pewnym stopniu nadal możemy to obserwować, gdyż wydatki na Suareza i Carrolla zostały pokryte przez transfery Torresa i Ryana Babela. Jednakże jeśli zakupy klubu można zmierzyć miarą ambicji, to nie można tego porównać żadną skalą względem tego, co obserwowaliśmy kiedyś na Anfield.

Tony Barrett

Autor: Damian Dodano: 02.02.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON