Comolli, Henry i trochę zakupów

Są pewne sprawy wszechobecne na boiskach Premier League. Coraz bardziej dołączając do listy obejmującej prawie całkowitą ciszę, Sroki czy przeciętność, pośród tych wszędobylskich zjawisk znajduje się pewien intelektualista w okularach - Damien Comolli, Dyrektor ds. Strategii, a także szef decydujący o przeznaczeniu Liverpool Football Club.

Francuz został ostatnio zauważony w mało efektownych okolicach Ewood Park, kiedy cieszył się mniej niż wciągającym, bezbramkowym remisem pomiędzy gospodarzami Blackburn Rovers a Newcastle United.

Był tam, aby rzucić okiem na Jose Enrique, zaaferowanego lewego pomocnika. Być może równie zaintrygował się Cheikhem Tiote, szczodrze obdarowanym reprezentantem Wybrzeża Kości Słoniowej, szybko objawiającym się jako jeden z nabytków sezonu.

Taka jest oczywiście praca Comolliego: jako pierwszy został on powołany przez właścicieli Liverpoolu Fenway Sports Group, którzy określili sposób kształtowania swoich inwestycji zgodnie z własną polityką. Został on obdarzony znaczną władzą nad rekrutacją skautów i ostatecznie, nad wysuwaniem kandydatur zawodników którzy zostaną sprowadzeni na Anfield, kiedy w lato rewolucja FSG nabierze tempa.

Nie sugeruję tutaj, że jego praca jeszcze się nie rozpoczęła: uważa się przecież, że to on odegrał kluczową rolę w sprowadzeniu zarówno Luisa Suareza i Andy’ego Carrolla w ostatnim dniu styczniowego okna transferowego, zauważając pierwszego niemalże od swojego pojawienia się na Anfield i zgodnie ze słowami menadżera Kenny’ego Dalglisha, demonstrując odwagę i sprawny umysł w negocjacjach w sprawie tego drugiego, kiedy zegar tykał, a głos Jima White’a osiągnął nowy poziom ogłuszającego delirium.

Szkot bądź co bądź - nie bezpośrednio - chodź być może nie przypadkowo uwydatnił dotychczasowy problem pracy Comolliego.

- Każdy, kto cokolwiek wie o futbolu słyszał o Luisie Suarezie - powiedział menadżer Liverpoolu po przyjeździe Urugwajczyka. Jego wypowiedź na temat Andy’ego Carrolla była taka sama. Jedna z gwiazd Mistrzostw Świata, najbardziej bramkostrzelny zawodnik w Europie w zeszłym sezonie i zawodnik reprezentacji Anglii. Żaden nie kwalifikuje w kategoriach niespodzianki.

Jest to zarzut często słyszany wśród kibiców: oni nie będą się wysilać, żeby rozpoznać zawodników, których klub potrzebuje; w wypadku Suareza i Carrolla mają na to dowody. Tak samo i inne styczniowe cele Liverpoolu: Charlie Adam, zawodnik Premier League dnia dzisiejszego Stephen Warnock, lewy pomocnik Ashley Young z Aston Villy, reprezentant Anglii i cel wszystkich większych klubów w lidze.

Jose Enrique i Tiote wpadli do tej samej kategorii: każdy kto wie cokolwiek o futbolu powinien ich znać.

Aby zdobyć pieniądze i uzasadnić swoje stanowisko Comolli musi wydobywać nie Tiote z Newcastle, tego jedynego, który zachwycił cały kraj w tym sezonie, ale Tiote z Twente, zakontraktowanego za względnie nędzne wynagrodzenie przez Chrisa Hughtona. Musi znaleźć dla Liverpoolu Adama, ale nie wersję kosztującą 10 milionów funtów z Blackpool, ale w wersji za 500 tys. funtów z Rangers.

W zatrudnieniu Comolliego niemały udział miał Billy Beane, ojciec chrzestny baseballu sabermetrycznego, który doradził głównemu właścicielowi Johnowi W Henry’emu zatrudnić Francuza, z którym pozostawał w bliskich kontaktach.

Sabermetryka ma zastosowanie w rozumieniu rekrutacji poprzez identyfikację zawodników o niższej wartości rynkowej albo posiadających niedoceniane cechy i sprowadzaniu ich do zespołu za niższą cenę rynkową. Trochę zakupów i trochę nauki. Sprowadzenie Carrolla i Suareza nie wymaga tak ogromnego myślenia, na jakie jest stać byłego dyrektora technicznego St Etienne w jego własnej opinii.

Widoczną zdolnością Comollego jest umiejętność wywierania wpływu, który wiedzie Henrego za radami Beane’a; Rekord Comolliego w Tottenhamie prawie bez zarzutu, świadczy o tym, że potrafi on dostrzec interes.

W następstwie sagi Fernando Torresa kluczowe było, że Liverpool wydał oświadczenie o zamiarze zawarcia dużego, kosztownego kontraktu. Jeśli klub nie będzie w stanie oddzielić ziarna od plew w lato i znaleźć nieoszlifowanego diamentu, jakiegoś Adama czy Tiote, wtedy pozycja Comolliego osłabnie. Jego wszechobecność mimo wszystko nie jest wieczna.

Rory Smith

Autor: Mersey Dodano: 19.02.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON