Musimy poprawić grę ze słabszymi

Cóż, Liverpool grał fatalnie przez całe 90 minut i zasłużył na porażkę. Był to nasz najgorszy występ od przyjścia Kenny’ego a piłkarze wykazywali się brakiem wyobraźni i zdawali się być wypaleni.

Bardzo martwi fakt, że Lucas, najlepszy zawodnik Liverpoolu w tym sezonie już drugi mecz z rzędu wyglądał na bardzo zmęczonego. Przez cały mecz łatwo tracił piłkę a podania wykonywane przez cały zespół były zbyt wolne.

Pierwsze 20 minut spotkania było bardzo wyrównane, żadna ze stron nie mogła wywalczyć zbyt wiele miejsca na boisku. Johnson grał bardzo żywo na lewej stronie ale Suarez i Kuyt nie otrzymywali zbyt wielu piłek. Kiedy Scott Parker dostał piłkę około 35 jardów od naszej bramki Liverpool nie wydawał się być zagrożony, jednak po sprytnym dwójkowym rozegraniu Parker podbił sobie piłkę i pięknym strzałem skierował ją do naszej siatki.

Kuyt mógł wyrównać parę minut później, ale strzelił obok bramki. Liverpool chuchał i dmuchał, lecz wciąż wyglądał niepewnie z tyłu. Kelly doznał kontuzji atakując skrzydłem i zostaliśmy zmuszeni do przejścia do formacji 4-4-2, która nie działała. Danny Wilson, który zaliczał swój debiut ligowy, dobrze radził sobie jako część 3-osobowego środka defensywy, ale przesunięty z konieczności na lewą obronę zdawał się grać bardzo nerwowo. Przy drugiej bramce najpierw przegrał pojedynek główkowy, a potem nie zdołał nadążyć za swoim przeciwnikiem, który skierował głową piłkę do siatki.

Naprawdę irytuje mnie, że nawet Kenny pozostawia Gerrarda w środku pola w standardowej formacji 4-4-2, to po prostu nie działa. Wydaje mi się, że Gerrard zupełnie nie potrafił się dostosować i zaliczył bardzo słaby mecz. Joe Cole pojawił się za Kelly’ego ale, podobnie jak wielu kolegów z zespołu, nie wywarł żadnego wpływu na grę. Nasz Portugalczyk musiał opuścić boisko z kontuzją, a zastąpił go nieudolnie wyglądający Ngog. Radził sobie bardzo słabo.

Suarez obudził się na około 20 minut przed końcem i oddał fantastyczny strzał, przy którym dobrze spisał się Green. Bramkarz Młotów dobrze poradził sobie również ze strzałem Gerrarda a Liverpool zaczynał grać lepiej. Suarez minął Tomkinsa i strzelił wzdłuż bramki, a Johnson przeciął lot piłki i zmienił wynik meczu na 2-1. W tym momencie niezasłużony remis wydawał się być możliwy.

Liverpool miał kolejną dobrą szansę, ale Ngog wolał uderzyć z dystansu niż zagrać do kolegi z zespołu. W końcówce Carlton Cole wygrał pojedynek z Martinem Skrtelem i pokonał Reinę strzałem obok krótkiego słupka. Zarówno bramkarz jak i obrońca zawinili przy bramce. Nawet Reina zagrał słabo! Moim zdaniem najlepszym zawodnikiem meczu był Johnson, tuż za nim Suarez. Reszta mogła równie dobrze zostać w domach.

To bardzo rozczarowujący wynik biorąc pod uwagę, że Spurs przegrali z Blackpool. Pokazuje to nam tylko, że biorąc pod uwagę start jaki zanotowaliśmy, 4 miejsce zawsze było poza naszym zasięgiem. Liverpool spisywał się fatalnie przeciw klubom, które walczą o utrzymanie. Everton zdobył z nami 4 punky, Wigan 2, West Ham 3, Wolves 3, Blackpool6! Po prostu okropne.

Zwykle nie używam bloga do wypowiadania się na temat innych drużyn czy piłkarzy, ale jak sędzia meczu Wigan – United może otwarcie przyznawać, że widział incydent z Rooneyem i mimo to podyktował tylko faul. Jeśli jest tak naprawdę i rzeczywiście to widział, powinno czekać go parę tygodni odpoczynku od prowadzenia spotkań najwyższej klasy rozgrywkowej. To oczywista czerwona kartka i jeśli podłączylibyście do Fergusona wykrywacz kłamstw nawet on musiałby to przyznać.

Autor: Jaszczur Dodano: 03.03.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON