Wciąż bezcenny

Większość ankiet sugeruje, że dwaj najlepsi piłkarze w historii Liverpoolu to obecny menedżer oraz kapitan. Król Kenny niewątpliwie udowadnia swoją wielkość, ale czy Gerrard również wykazuje tak duży wpływ na drużynę?

Niewątpliwie był to ciężki sezon dla numeru 8. Po będących ogromnym rozczarowaniem Mistrzostwach Świata trafił wprost pod skrzydła Roya Hodgsona, co od początku nie zwiastowało takiego optymizmu jak choćby zatrudnienie Joe Cole'a. Wszystko zmieniło się pod wodzą Kenny'ego. Wygląda na to, że piłkarze unieśli w końcu ciążącą na ich barkach odpowiedzialność i drużyna zmierza już tylko do przodu.

Jednak i tu pojawia się problem - nasz kapitan nie błyszczy. Dręczą go małe i większe kontuzje, a powroty na boisko bywają niszczone przez niezbyt zasłużone zawieszenia. Powstaje więc pytanie - czy Gerrard jest wciąż wart swojego miejsca w drużynie?

Mimo tego jak dobrym piłkarzem jest Steven, podobnie jak Torres nigdy nie powinien być rozpatrywany jako większy od klubu, a jestem pewien, że Kenny zrobi dla Liverpoolu tylko to, co jest dla niego najlepsze. Dlatego więc sądzę, że już wkrótce wyciśnie więcej również z Gerrarda. To wciąż piłkarz światowej klasy w wielu aspektach, a gdyby zapytać wszystkich w szatni o tym jak ważna jest jego obecność dostalibyśmy dosyć oczywiste odpowiedzi.

Wyobraźmy sobie na chwilę, że jesteśmy w skórze Shelveya lub Spearinga - dla tych piłkarzy obecność Steviego jest ogromnie ważna. Niedawno nawet Martin Kelly podziękował publicznie Jamiemu Carragherowi i Gerrardowi za ich wpływ na jego grę. Nie zapominajmy też o fanach. Może nie ma już przed sobą wielu momentów na miarę Olympiakosu lub Stambułu, jednak wciąż jest dla kibiców talizmanem i to jest rzecz, którą Kenny może mądrze wykorzystać by zjednoczyć klub i wciąż iść naprzód.

Przez ostatnie tygodnie stabilność to sprawa najwyższej wagi na Anfield, a wspaniała postawa Gerrarda nawet podczas treningów wpłynie na nią jak nic innego. Można też śmiało powiedzieć, że Liverpool z Gerrardem w kadrze jest dużo bardziej atrakcyjny dla ewentualnych nowych zawodników niż ta sama drużyna bez niego.Na świecie jest postrzegany jako najważniejszy gracz w Liverpoolu. Mimo że chciałbym odciąć się od tego punktu widzenia, to jego reputacja jest niepodważalna i ma duży wpływ na klub. Powinien być uważany za ambasadora klubu, a efektywność ambasadora wyraźnie wzrasta kiedy wybiega on na boisko w czerwonej koszulce i z opaską kapitańską na ramieniu.

Miałem to szczęście, że oglądałem na Anfield kluczowy mecz przeciwko Napoli. Postawa na boisku młodego zespołu wystawionego przez Hodgsona pokazywała, że jego zatrudnienie nie wypaliło. Fani byli bardzo sfrustrowani. I wtedy Gerrard zaczął się rozgrzewać. Kibice się ożywili, rozbrzmiały śpiewy, a Steven przygotował się do wzięcia ciężaru gry na siebie. W przerwie pozostał na boisku by się dobrze rozgrzać, a po gwizdku na drugą część gry wszystko się zmieniło.

Już po dwóch minutach na boisku popisał się zdecydowanym odbiorem i niesamowicie przyspieszył tempo gry. Jego wpływ na przebieg spotkania był widoczny gołym okiem, młodzi piłkarze mieli swojego lidera, a on strzelił wspaniałego hat-tricka, pełnego pasji, poświęcenia oraz ogromnych umiejętności. Bez cienia wątpliwości zmienił ten mecz. Był fenomenalny. Jeden mecz to zbyt mało (aczkolwiek są inne spotkania pasujące do powyższego obrazu), ale dla mnie był to znak, że Gerrard wciąż ma w sobie "to coś". Więc zmieniło się to przez ostatnie niespełna pół roku?

Steven z pewnością ma za sobą okres słabszej formy, jednak niesprawiedliwym byłoby stwierdzenie, że nie był efektywny na boisku. Doszliśmy do momentu, w którym wymagamy wszystkiego co najlepsze z tygodnia na tydzień i mimo że nie grał aż tak dobrze przez jakiś czas to wciąż zaliczał wiele dobrych i akceptowalnych występów, co stawia go w tej samej sytuacji co prawie każdego innego gracza w kadrze.

Zgodzę się, że jedną z największych zalet Gerrarda jest jego zdolność do odmienienia losów meczu przy użyciu całego swojego talentu i całej determinacji. Na pewno wpływ na niego miała saga z Torresem, jednak zdaje się, że ich wzajemne stosunki popsuły się na długo przed końcówką styczniowego okienka transferowego.

Wydaje się niemal oczywiste, że rola Gerrarda wkrótce ulegnie zmianie, ale trzeba się skupić na tym, by wciąż wykrzesać z niej jak najwięcej pozytywnego wpływu na drużynę. Zdecydowanie nie będzie już grał 60 meczy w sezonie, niedługo nie będzie też już w stanie biegać od pola karnego rywali do własnego, czy też gonić za każdą straconą piłką. Jednak wciąż jest kreatywny, groźny i ma wpływ na innych.

Zastanawiam się czego Liverpool może się nauczyć od innych klubów, chociażby od United z Giggsem i Scholesem czy tego, co reprezentacja Anglii próbowała robić z Beckhamem. Proszę tylko by mnie źle nie zrozumieć. Są to sprawy zdecydowanie odmienne od naszej, jednak nie ma wątpliwości, że ci zawodnicy musieli zmienić swój styl i rolę, ale mimo to wciąż mają ogromny wpływ na swoje drużyny.

Podobnie jak każdy oczekuję wielkich rzeczy od takiej legendy jak Steven Gerrard, martwię się też, że jego najlepsze czasy już minęły. Jednak wierzę także, że jeszcze nie pora domagać się jego głowy. Niewątpliwie dużym i pomocnym bonusem jest teraz wolne lato dla Stevena i jestem pewny, że w przyszłym sezonie pod wodzą Kenny'ego powróci nasz bohater i kapitan. Występ Suareza przeciwko United z pewnością uszczęśliwił Steviego (podobnie jak resztę fanów The Reds), a gra Carrolla z pewnością również go nie zawiodła.

Wkrótce nadejdzie również jego czas na powrót, lecz już teraz trzeba rozpocząć przygotowania. Stevie to wie i jestem pewny, że zrobi wszystko co w jego mocy by pozostawić Liverpool w jak najlepszej pozycji gdy tylko nadejdzie jego czas.

On wciąż jest bezcenny dla Liverpoolu!

Tom MacDonald

Autor: TPK Dodano: 15.03.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON