Nowa filozofia na młodzież

„Jeśli znajdzie się zdolny, 18, 19-letni obrońca, musimy mieć pewność, że nie podpiszemy kontraktu z innym zawodnikiem z zewnątrz przed nim. To wyraźny sygnał dla sztabu Akademii i skautów - nie forsujcie piłkarzy na pozycje, gdzie już mamy uzdolnionych zawodników. Jeżeli nie, to równie dobrze możemy zamknąć Akademię.”- Damien Comolli, Dyrektor piłkarski w Liverpoolu.

W poniedziałkowy wieczór Liverpool zasłużenie pokonał Manchester City po dosyć jednostronnym widowisku. Wynik wart jest odnotowania, podobnie jak gra gospodarzy w tym meczu. Najważniejsze jest jednak znalezienie strategii i filozofii, które zrodziły ten sukces.

Na żądanie Fenway Sports Group, pod dowództwem Comolliego, zarządzana przez Kenny’ego Dalglisha na Anfield zaszczepiona została nowa myśl, aby obiecujących młodzików z Melwood odważnie wprowadzać do pierwszego składu, gdzie sprawdzą się z bardziej doświadczonymi, silniejszymi piłkarzami.

Podobnie jak Real Madryt doprowadził do perfekcji myśl „Zidanes y Pavones” w późnych latach dziewięćdziesiątych, gdzie najlepsi młodzicy od razu musieli grać u boku Galacticos, dzisiaj Liverpool przejmuje ten schemat. Patrząc na udane pierwsze kroki na tej ścieżce możemy śmiało nadać jej nową nazwę „Carrolls and Flanagans”.

Pomysł jest prosty, a korzyści mogą być ogromne. Od tej chwili Liverpool będzie próbował kupować zawodników, którzy a) gwarantują jakość za wydane pieniądze i b) nie blokują progresu największych gwiazd Akademii. W styczniu Luis Suarez i Andy Carroll byli ogromnymi wydatkami, ale przeprowadzonymi ze świadomością, że jedynym obiecującym napastnikiem klubu jest 16-letni Adam Morgan, który ma niezwykłe oko do strzelania bramek, ale wciąż potrzebuje czasu zanim będzie mógł zadebiutować.

Jonathan Flanagan był już wcześniej wskazywany przez Dalglisha jako obiecujący dodatek do pierwszej drużyny. Nigdy nie wspominał o wzmocnieniach na prawą stronę obrony mając oprócz znakomitych Johnsona i Kelly’ego młodego chłopaka żądnego pierwszych występów dla Liverpoolu. Po raz pierwszy od wielu lat, prawdopodobnie od otwarcia Akademii ponad dekadę temu mamy jasną wizję wprowadzania talentów z Melwood do seniorskiej drużyny.

„Chcemy, żeby Akademia produkowała kolejnych graczy do pierwszego składu, bo im więcej wychowanków w drużynie tym większe poczucie tożsamości, większe przywiązanie do koszulki i klubu. Znaczyłoby to także, że od razu mamy w klubie ludzi grających tak, jak chcemy. To bardzo ważne. Jeśli chodzi o ściąganie piłkarzy bezpośrednio do pierwszego składu myślę, że potrzebujesz w tym doświadczenia. Są pozycje, gdzie możemy użyć naszych młodzików i wolimy zainwestować więcej pieniędzy w lokalnego chłopaka, niż sprowadzonego 29-latka. To nasza filozofia, ale nie jesteśmy jedyni. Spurs robią tak samo, Arsenal także. Chodzi o sposób, w jaki widzimy przyszłość, a także o równowagę. Nie chcemy, aby średnia wieku naszego zespołu wynosiła 21 lat. Potrzebujemy Stevena, potrzebujemy Carraghera i potrzebujemy Kuyta, ale jednocześnie cieszymy się ściągnięciem Carrolla i Suareza, którzy mają po 22 i 24 lata.”

Rewolucja w Akademii została zapoczątkowana przez Rafę niecałe dwa lata temu. Nie było tam sentymentów i wielu długoletnich pracowników młodzieżowego systemu szkolenia w Liverpoolu zobaczyło drzwi. Działo się to w czasie, kiedy Benitez spotykał się z częstą krytyką za swoje poczynania. Ściągnięcie dwóch rodaków, Pepa Segury i Rodolfo Borrella było początkiem wprowadzania własnej wizji transformacji szkolenia w Melwood. Frank McParland został poproszony o nadzorowanie całego procesu, a Kenny Dalglish miał świecić blaskiem swojej legendy i wprowadzić element doświadczenia do struktur. Pierwsze etapy były pełne ciężkiej pracy, ale w ostatnich miesiącach ówczesne działania zaczynają przynosić owoce.

Błyskawiczne przedzieranie się Flanagana przez kolejne drużyny młodzieżowe jest idealną ilustracją jak funkcjonują wprowadzone zmiany. 18-latek od dłuższego czasu postrzegany był jako młodzian z potencjałem, na pewnym etapie pojechał z członkami sztabu na Old Trafford aby obserwować i uczyć się prosto od Gary’ego Neville’a. Prawdopodobnie niewiele osób w klubie spodziewało się tak szybkiego awansu Johna w tym sezonie. Efektywność szkolenia i to, jak wspaniale odnalazł się w nowej strategii Dalglisha, McParlanda i Borrella zapewniło mu miejsce w pierwszej jedenastce przy pierwszej możliwej okazji. Co więcej, szansę tę wykorzystał będąc jednym z najlepszych na boisku.

Wpływ Kenny’ego na tych chłopaków nie może zostać niedoceniony. Przed zastąpieniem Hodgona na stanowisku trenera siedział w Akademii grając w meczach 5 na 5 z młodszymi reprezentantami klubu. Zdążył ich poznać zapewne lepiej, niż samym młodzikom się zdawało i kiedy przyszło co do czego wiedział, którzy z nich najbardziej zasłużyli na awans do pierwszej drużyny. Po przenosinach do Melwood powiedział chłopakom z Akademii, że podobnie jak on przed laty mogą przebić się do pierwszego składu Liverpoolu.

„Zapewnił piłkarzy, że pojawią się wielkie możliwości na treningi z pierwszym zespołem i że niektórzy z nich będą jeździć z drużyną na mecze Premier League, więc będą mogli poczuć próbkę takiego życia” – wspomina McParland.

Flanagan jest pierwszym, który występuje przed szereg, ale może zostać tylko pierwszym z wielu, gdyż jego koledzy czekają na swoją szansę tuż za drzwiami Melwood. Conor Coady, Suso, Jack Robinson, Raheem Sterling, Andre Wisdom, wszyscy chcą pójść w ślady Flano.

- Gra w pierwszym zespole to jak spełnienie snu – mówił obrońca po wyjątkowym dla siebie dniu.

- Kenny jest wielką pomocą dla mnie i innych chłopaków w Akademii. Pracował dla klubu przez ostatnie dwa lata, kiedy zajmował się głównie naszymi sprawami, więc dobrze zna naszych młodzików. Zawsze bardzo nam pomagał mówiąc, jak coś zrobić i tym podobne. Pomaga sam fakt, że znamy go z czasu w Akademii i to, że on zna nas.

- Dla wszystkich młodych chłopaków to dodatkowa motywacja bo wszyscy wiemy, że Kenny chce dać nam szansę, co dodaje pewności. Od nas zależy tyle, aby wykorzystać nadarzającą się okazję. W Kirkby jest cała gromada świetnych piłkarzy i chociaż mieliśmy pecha w FA Youth Cup mamy świetne drużyny młodzików i rezerwy.

- Mój tata grał tu, kiedy był młody, ale niestety nie przebił się. Nawet z tego mogę skorzystać, bo mówi mi co wtedy się udało, a co nie. Próbuję uczyć się na jego błędach ale on tylko opowiada, jak to czyścił buty Kenny’emu!

Zadaniem stojącym przed Liverpoolem jest upewnienie się, że kolejni młodzi jak ojciec Flanagana nie zostaną nierozsądnie odrzuceni. Teraz przynajmniej największe gwiazdy Akademii mają szansę swojego życia na zdobycie uznania tym bardziej, że tego samego chce klub. Przed nami jeszcze być może długa droga do sukcesu „Zidanes y Pavones”, które stanowiło podstawę ery Galacticos. Na szczęście po zwycięstwie nad Manchesterem City mamy dowody, że początki filozofii „Carrolls and Flanagans” wydają się bardzo obiecujące.


Tony Barrett

Autor: Nooldir Dodano: 13.04.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON