Zdolna młodzież? Powiem wam więcej

Zwycięstwo 6-0 nad Manchesterem United w sobotę. Dwóch nastoletnich wychowanków wyróżniających się podczas zaciętego pojedynku na wyjeździe z Arsenalem w niedzielę. Trudno przypomnieć sobie, kiedy ostatni raz Akademia Liverpoolu mogła mieć powody do zadowolenia z tak udanego weekendu, jak ten.

Jeśli ktoś miał jakieś wątpliwości, czy powstaje coś wyjątkowego na boiskach Arbour Lane w Kirkby, to ostatnie 48 godzin na pewno je rozwiało. Widok Jonathana Flanagana i Jacka Robinsona - dwóch najmłodszych piłkarzy Premier League w tym sezonie - odpierających ataki Theo Walcotta i Samira Nasriego był ekscytującą rozgrywką dla każdego, kto ma na uwadze rozwój młodzieżowej piłki. Szczególne powody do radości mógł mieć trzon ekipy Liverpoolu, w tym sztab trenerski oraz kibice, którzy tak bardzo pragną zobaczyć młodych zawodników, jak ta dwójka, częściej w pierwszym zespole.

Jeśli już, to należy podkreślić, że ich fantastyczne występy to czubek góry lodowej, którym jest niesamowita praca zespołowa. Akcent wzmacnia sposób, w jaki osiągnięto zwycięstwo podobnie, jak rozmiar dobitnego zwycięstwa Liverpoolu do lat 18 nad United 24 godziny wcześniej. Na początku trzeba zaznaczyć, że przyjezdni do Akademii mieli problemy kadrowe, ponieważ wciąż uczestniczą w Młodzieżowym Pucharze Anglii. Z drugiej strony, Liverpool również musiał zagrać bez kluczowych piłkarzy, ale nie był zmuszony sięgać do zespołów juniorskich do tego stopnia, jak przeciwnik.

Z tego powodu, szczytem głupoty będzie, jeśli damy ponieść się ekscytacji z powodu końcowego rezultatu meczu. Trzeba natomiast docenić charakter i styl gry, który zaprezentowali podopieczni Rodolfo Borrella i to powinno być powodem ekscytacji. Po pierwszej części, podczas której the Reds zagrali poniżej swojego wysokiego poziomu, Liverpool został odmieniony. Drużyna po przerwie atakowała na połowie rywala i nie pozwalała, by United mogli znaleźć skrawek boiska do gry. W efekcie przeciwnik został zepchnięty do obrony, podczas gdy Czerwoni panowali nad piłką. Gra młodych zawodników odznaczała się cierpliwością i dojrzałością, co dosyć wyraźnie świadczy o pracy, jaką wykonuje Borrell i jego sztab szkoleniowy, jak również Frank McParland, dyrektor Akademii oraz reszta ekipy prowadzącej.

Liverpool Way jest propagowany do tego stopnia wśród młodych zawodników, że łatwo było to zauważyć podczas jednego zdarzenia, które wywołało śmiech wśród sporego tłumu na trybunach. Jeden z piłkarzy the Reds przeklinał w stronę arbitra, ale zanim jego wulgarne słowa dały się usłyszeć, Borrell udzielał mu już reprymendy. "Nie mówimy w ten sposób" krzyczał Hiszpan, czym podkreślił, że dyscyplina jest tak samo ważna, jak talent. Zawodnik w sposób należyty wyniósł lekcję.

Oczywiście Akademia ma rozwijać piłkarzy, jak również dążyć do tego by, młodzi mężczyźni byli dobrze ukształtowani. Wygląda na to, że pod tym względem zaczyna się wspaniale rozwijać. Najlepszym przykładem tego, co próbuje osiągnąć sztab szkoleniowy jest przykład z drugiej połowy. Co prawda nie obejrzeliśmy w rezultacie bramki, to jednak filozofia, na której opiera się gra, podsyca apetyt na przyszłość. Akcja, podczas której obejrzeliśmy ponad 30 podań oraz grę prawie każdego zawodnika zespołu doprowadziła do tego, że piłkarze United na całej długości i szerokości ganiali cienie. W końcowej fazie tej sytuacji Liverpool stworzył okazję pod bramkę, ale ją zmarnował.

To była jedna z akcji, którą można zobaczyć, kiedy seniorzy the Reds są naprawdę na najwyższym biegu, a rywal jest w odwrocie. Trudno przypomnieć sobie przynajmniej kilka okazji, kiedy grupa nastolatków miała niezbędne połączenie cierpliwości, techniki, taktyki oraz współpracy całego zespołu, żeby wymieniać piłkę z taką precyzją i opanowaniem. To był naprawdę powód do radości.

Jak zwykle, Raheem Sterling był w imponującej formie. Nie było zaskoczenia, kiedy okazało się, że jego postęp jest na takim etapie, że pojechał z drużyną Kenny'ego Dalglisha na wyjazd do Londynu. 16-latek i tak nie miał wystąpić na Emirates, ale celem jego udziału była adaptacja na dorosłej scenie. Siedząc na ławce i oglądając rozwój wydarzeń na boisku, Sterling miał idealny widok Robinsona i Flanagana. Ich pewny występ zupełnie przeczył ich niepełnoletności. Szukasz może inspiracji?

Swoje obowiązki na Emirates wypełniał również kolejny "wychowanek" Akademii. Jego awans z młodzieżówki do pierwszego zespołu nie może zostać pominięty, chociaż jest co prawda trochę starszy, niż Flanagan, Robinson i Sterling. Należy jednak podkreślić, że jeszcze trzy miesiące temu częściej spędzał czas w Kirkby, niż w Melwood. Tym człowiekiem jest oczywiście sam Dalglish. Niejednokrotnie służy pomocną dłonią młodym zawodnikom, którzy próbują przedostać się do pierwszego zespołu Liverpoolu.

Zapamiętamy dwa portrety Dalglisha z pojedynku na Emirates, które w szczególności pozostaną w pamięci. Pierwszy moment to chwila, kiedy śmiał się i żartował z Robinsonem, podczas gdy 17-latek szykował się na plac boju. Można sobie wyobrazić, co się działo w jego umyśle. Oto miał wejść na boisko, gdzie miał stanąć na przeciwko skrzydłowych, którzy znajdują się w czołówce najszybszych zawodników. 60 tysięcy fanów na stadionie, którzy bacznie obserwują poczynania oraz miliony w domach przed ekranami telewizorów. Pojawia się jednak Dalglish - menedżer, legenda klubu i były rywal z małego boiska w Akademii, który nie może się powstrzymać od śmiechu. W ten sposób właśnie dorosły (a może jednak nie?) menedżer ściąga presję. Robinson już od pierwszego kontaktu z piłką wyglądał zupełnie na odprężonego zarówno jeśli chodzi o otoczenie, jak i powierzone mu zadania. Drugi obraz to Flanagan, który najwyraźniej był poruszony swoją niefortunną rolą, jaką odegrał przy kontuzji Jamiego Carraghera. Dalglish natychmiast dostrzegł, że to wydarzenie może prawdopodobnie wybić z rytmu niedoświadczonego obrońcę, dlatego przywołał go do linii na motywującą rozmowę. Flanagan usłyszał, że ma się nie martwić i zająć się grą na boisku. Przemówienie w porę wygłoszone, dzięki czemu Flanagan zaczął grać dalej i wciąż odgrywał swoją rolę w defensywie, której nie brak było charakteru i ducha. Piłkarzom należą się za to brawa, ale jednocześnie powinniśmy pamiętać o działaniu Dalglisha.

To całkiem niezły weekend dla Akademii. Taki, dzięki któremu skierujemy swoją uwagę w jej stronę, aczkolwiek ze słusznych powodów. Wszystko może być jeszcze lepsze. Jeśli drużyna do lat 18 wygra swoje dwa pozostałe mecze, wtedy zostanie mistrzem i dla zawodników pojawi się jeszcze większa nagroda do zdobycia. Jak pokazali Robinson, Flanagan i Sterling, wyraźnie widać, którędy prowadzi droga do pierwszego zespołu. Ponieważ Dalglish daje jasno do zrozumienia, że liczą się umiejętności, a nie wiek, to możemy zobaczyć jeszcze więcej młodych zawodników w następnych tygodniach i miesiącach.

Tony Barrett

Autor: Damian Dodano: 19.04.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON