Damien Comolli - oko na talenty z talentem do szczegółów

Damien Comolli - oko na talenty z talentem do szczegółów

Comolli jako nastolatek grał w AS Monaco. Już w tak młodym wieku było widać, że ma "dobre oko" na talenty piłkarskie. Bardzo krytycznie podchodził do swojej gry i szybko spostrzegł, że nie jest wystarczająco dobry. Kontynuowanie kariery związanej z piłką nożną wymagało więc jakiejś alternatywy.

Pozycja menedżera w AS Monaco była mocno zabezpieczona. Pracował tam wtedy Arsene Wenger, który pomagał Damienowi w wyborze dalszej drogi jego kariery i niewątpliwie również w praktyce. W 1996 roku posada trenera U-18 w Nagasaki z Japonii okazała się być atrakcyjną propozycją. Wciąż pogłębiały się stosunki Damiena z Wengerem i dwa lata później, a rok po zatrudnieniu Wengera w Arsenalu francuski trener zaoferował mu posadę skauta.

Do tamtej pory doświadczenie Comolliego zawierało bycie piłkarzem, trenerem, a nawet okres trenowania bramkarzy. Przyznaje również, że momentami zabierał się za przygotowanie fizyczne. A kto bardziej od trenerów musi mieć nosa do talentu piłkarzy? Jednak tak odpowiedzialna i krytyczna rola z małym lub nawet żadnym doświadczeniem w typowym skautingu, w nowym kraju i w tak dużym klubie wydawać się mogła trochę zniechęcającą perspektywą. Comolli spędził rok "ucząc się" swego zawodu i "dowiadując się o co chodzi w skautingu". Wszystkie rozmyślania na temat powrotu do trenowania prysnęły po paru latach, w miarę jak jego pewność siebie i reputacja po wypatrzeniu kilku talentów wzrosły.

CV Comoll'iego zawiera dwie przygody w Saint Etienne jako dyreketor sportowy oraz trzy lata pracy w Tottenhamie w roli dyrektora ds. piłki nożnej. Obie te posady wymagały znacznie więcej różnych umiejętności niż praca w Arsenalu, zwłaszcza pod względem strategicznych planów rozwoju, aspektów medycznych, skautingu i negocjacji kontraktów. Również w tych rolach Damien był swego rodzaju łącznikiem między zarządem, właścicielami i trenerem. Bez porządnego doświadczenia w zarządzaniu, różnego od obserwowania innych, jego pierwsza próba w Saint Etienne była ciężką, ale i wartościowa lekcją - jak sam Damien twierdzi pomogła mu ona nauczyć się bardzo wiele w stosunkowo krótkim okresie czasu. Uczył się szybko, również szybko poznał wagę otaczania się właściwymi ludźmi, świadomymi wymagań i celów klubu.

Comolli przez ostatnie niemal dwadzieścia lat trenował, oceniał i szukał piłkarzy do klubów na najwyższym poziomie. Bardzo dobrze zdaje sobie sprawę ze złożoności procesu wyszukiwania i rozwijania talentów. Trzeba radzić sobie z problemami technicznymi, taktycznymi, fizycznymi, psychicznymi, fizjologicznymi, a nawet społecznościowymi czy kulturowymi. Więc czego należy szukać będąc skautem? Comolli zauważył znaczną zmianę i rozwój procesu wyszukiwania talentów.

- Powiedziałbym, że przez ostatnie 3 lub 4 lata wiele się zmieniło i to diametralnie. Obecnie trzeba bardzo wiele uwagi poświęcić psychice gracza, jego zachowaniu, mentalności na boisku. Wcześniej wszystko kręciło się głównie wokół umiejętności i sprawności. Obecnie przy drużynach grających w piłkę tak jak Barcelona czy Arsenal musimy bardzo dogłębnie przeanalizować zachowania piłkarza. Czy gra zespołowo? Czy ma na tyle inteligencji by wziąć na siebie ciężar gry? Kiedyś pierwszym i zdecydowanie głównym kryterium były umiejętności i talent, jednak już tak nie jest. Teraz potrzebujemy graczy utalentowanych, ale także o odpowiedniej mentalności i inteligencji.

- Można to zauważyć obserwując jak gra, nie trzeba osobiście spotkać gracza by poznać czy jest inteligentny i ile widzi na boisku, chcemy aby zawodnik potrafił przekuć swój talent na dobro drużyny. W Premier League również trzeba zwrócić uwagę na siłę fizyczną gracza, bo liga jest pod tym względem bardzo wymagająca - trzeba być bardzo silnym i szybkim. Jednak wracając do talentu - jak chcemy go wykorzystać? Jak robi to gracz? Trzeba zwrócić na to uwagę. Musimy szanować cele klubu - to jak chce grać, jakie typy piłkarzy preferuje... Nie ma sensu wybierać gracza, który tobie jako skautowi się podoba, ale nie pasuje do potrzeb klubu, jego filozofii lub wizerunku.

Takich słów nie słyszymy w wielu klubach na najwyższym poziomie (na niższych również) lub nie są one do końca tak formułowane. Trzeba uczyć skautów takiego rozumowania, tworzyć regularną więź i komunikować ich ze sztabem szkoleniowym. Najlepsi skauci "zwykle to rozumieją, a jak nie to trzeba ich sprowadzić na trening i pokazać czego szukamy, spróbować aby zrozumieli filozofię klubu, bo jest to w naszym interesie".

Comolli opisał idealnego skauta jako takiego "ze wspaniały okiem, bardzo dobrym osądem gracza i ze wspaniałą siatką współpracowników". Oczywiście "oko" musi spełniać wymagania klubu, które nie mogą być utajnione - trzeba jasno poinformować trenerów i skautów czego nam trzeba i zrozumieć filozofię klubu, zarówno "dzisiaj", jak i w przyszłości.

Obecnie - bardziej niż kiedykolwiek - proces zatrudniania gracza jest operacją strategiczną. Jeśli mówimy o pierwszej drużynie to potrzebne jest wiele pracy by uniknąć wielomilionowych niewypałów transferowych. Piłkarze rekomendowani przez skautów muszą zostać poddani osądowi kilku innych członków sztabu.

- Pięknem tej sytuacji jest to, że różni ludzie widzą różne rzeczy. Każdy ma inne oko, inne kryteria, inne doświadczenie, a także inną osobowość i historię - jako piłkarz, a może jako trener. Różnorodność jest tu kluczem. Chodzi o pewnego rodzaju rzucanie wyzwań mi czy trenerowi. Mówisz co myślisz, ale ja widz ę co innego i przedstawiam ci swoją opinię. Chcemy by skauci potrafili wyrażać i uzasadniać swoją opinię, a nie tylko siedzieć na stadionach i rekomendować graczy bez żadnego uzasadnienia.

Również rekomendacje graczy przyjęły znacznie inną formę niż kiedyś. Teraz wykraczają one poza umiejętności na boisku. Raporty zawierają informacje o stylu życia gracza, jego podejściu do treningów, co je, co pije, jaka jest jego historia i jak wygląda jego rodzina. Zrozumienie wagi każdego z tych aspektów jest kluczowe przy decyzji czy wydać te kilka milionów. Nigdy nic nie ma gwarancji. Jesteśmy świadomi, że niektórzy piłkarze źle znoszą podróż do nowego kraju, nie potrafią zaaklimatyzować się w klubie. Wiele wysiłku i wielkie oczekiwania, które nie zostają spełnione lub są spełnione w małym stopniu (bez względu na okoliczności) to sytuacja, której Comolli chce unikać.

Zminimalizowanie ryzyka jest najważniejsze. Comolli wyjaśnia, że jego rolą jest ocenienie czy gracz się zaaklimatyzuje wśród nowych kolegów, w nowym mieście (lub kraju) i nowym środowisku, zanim klub go zatrudni. Następny etap to rozmowy z agentem i rodziną gracza by wyjaśnić wszystkie aspekty zmiany klubu. Wiele drużyn obecnie pomija tą część, jednak Comolli pozostaje przy swoim i uważa, że właśnie taki jest styl działania jego i klubu.

Zadania Comolli'ego nie ograniczają się tylko do wzmacniania pierwszej drużyny. Bierze on również udział w rozwoju siatki skautów dla Akademii. Damien twierdzi, że wyszukiwanie młodszych graczy to jeszcze większe wyzwanie.

- Ciężko ocenić gracza w wieku dwunastu lat i powiedzieć, że za sześć lat będzie czołowym piłkarzem. Im starszy zawodnik tym łatwiej ocenia się jego przyszłość na kilka lat do przodu. Jednak nie zmieniają się kryteria oceny, ale zwiększa się ryzyko, bo ciężko ocenić jak gracz zmieni się mając 12 do 15 lat, 16 o 19, czy 17 do 19 lub nawet 17 do 20... Nie chcemy zatrudniać gracza w wieku 15 lat w pełni rozwiniętego, bo nie wiadomo czy kiedyś będzie miał szansę być jeszcze lepszy. Może dominować w swojej kategorii mając 15 lat, ale w wieku 20 lat może być już całkiem inaczej. To najważniejsza rzecz do rozważenia. Ale znów wracam do tego, że nie szukamy "suchego" talentu. Patrzymy na całokształt zawodnika, więc jest tutaj sporo zbieżności z wyszukiwaniem graczy do pierwszego składu.

Filozofia Comolli'ego wymaga poszukiwania utalentowanych graczy, inteligentnych, z respektem dla drużyny, grającego dla jej dobra i mogącego się rozwijać i uczyć. Przywołuje tutaj słowa Erniego Accrosi'ego, byłego General Managera drużyny NFL, New York Giants.

- Ernie zwykł mówić, że jeśli dzieciak kiedyś się dobrze zachowywał, ale zboczył z właściwej drogi to można wciąż go na nią naprowadzić. Jeśli jednak nigdy nie był na właściwej drodze to nikt, nigdy go na nią nie sprowadzi. Niektórzy myślą zupełnie przeciwnie. "Tak, chłopak nie zachowuje się najlepiej, ale go zmienimy"... Nie ma na to szans. Zawsze chcesz spotkać gracza osobiście, ale czasem musisz podjąć decyzję bez poznania go osobiście. Nigdy jednak nie można myśleć, że uda się zmienić źle zachowującego się piłkarza w innym środowisku, to tak nie działa. Przynajmniej z mojego doświadczenia tak wynika. Trzeba znaleźć pozytywne znaki aby móc rozważać możliwość zmiany dzieciaka, jeśli jednak nie widzisz nic dobrego to nie zmienisz go.

Czytający to psycholog mógłby nie zgodzić się z Comollim, ponieważ literatura psychologiczna sugeruje, że z właściwym wsparciem wszystko jest możliwe. Jednka Comolli zaprzecza. Piłka nożna na najwyższym poziomie to ciężki kawałek chleba. Zawodnicy z "mentalnymi ubytkami" mogą negatywnie wpłynąć na pozytywne środowisko jakie tworzysz i jakie chcesz utrzymać. Co więcej wiele wartościowego czasu może być spędzonego z nimi, podczas gdy tracą na tym inni zawodnicy. Na osoby ze złym podejściem nie ma miejsca w systemie Comolli'ego.

Rozwój akademii młodzieżowych jest ważną częścią planu Comolli'ego.

- Jeśli nie ma ścieżki łączącej szkółkę juniorską lub rezerwy z pierwszą drużyną to możesz się nimi zajmować, ale nic z tego nie wyjdzie. Jeśli nie ma od początku narzuconego właściwego planu treningowego, nie zostaje wpojona filozofia klubu i młodzi gracze nie utożsamiają się z drużyną to takie coś nie zadziała. Byłem w klubach, w których właśnie tak było. Wewnątrz zespołu były dwie niemal niezależne od siebie "jednostki". Według mnie aby realizować plan rozwoju w największym możliwym stopniu tak być po prostu nie może. Wszyscy muszą pracować wspólnie, po jednej stronie.

Jednak wytworzenie "więzi" między akademią, a pierwszą drużyną to ciężkie zadanie. Zwłaszcza różnice fizyczne i w osobowościach mogą jeszcze bardziej oddalać te dwie instytucje. Comolli wymyślił więc serię wydarzeń wspólnych dla pierwszej drużyny, rezerw i młodzików aby budować więzi i zrozumienie między graczami, a także dać im okazję do dzielenia się doświadczeniem. Jego zadaniem jest zbudowanie jak najprostszej drogi dla młodego piłkarza do pierwszego składu. Francuz uważa, że właśnie ten aspekt jest dla każdego klubu najtrudniejszy do zrealizowania i każdy ma równie trudne zadanie.

- Oczywiście im większy klub, tym większe wyzwanie. Różnica między grą na szczeblu młodzieżowym, a grą w najsilniejszej lidze świata jest bardzo wyraźna. Z reguły do gry w pierwszej drużynie zawodnik jest ostatecznie przygotowywany przez około trzy lata, od około osiemnastego roku życia. W tym czasie występuje od czasu do czasu w meczach ligowych i te trzy lata są okresem, w którym może zmienić swoje podejście z juniorskiego na seniorskie.

Jest w tym sporo prawdy. Większość młodych graczy występujących w dużych klubach nie jest jeszcze "gotowym towarem", a mimo to są tak traktowani, co zabija ich rozwój. Comolli uważa, że każdy musi być świadom, że gracz w wieku osiemnastu lat nie jest gotowy by zostać filarem drużyny, głównie psychicznie. To tylko jednostki i to bardzo nieliczne, nad którymi tak czy siak trzeba dalej pracować, a wiele klubów o tym zapomina. Właśnie przez to często mówi się o "zniszczonych talentach". Przez złe podejście do wprowadzania graczy do pierwszej drużyny cierpią piłkarze i cierpi klub. Doskonałym wyjściem są wypożyczenia. Wiele osób uważa wypożyczenia za okazję pozbycia się zbędnego gracza (lub w odwrotną stronę - uzupełnić, poszerzyć kadrę), który jednak może się kiedyś przydać, jednak - jak można się spodziewać - model Comolli'ego jest zupełnie inny.

- System wypożyczeń jest zarządzany przeze mnie i dyrektora Akademii. To bardzo ważny okres w rozwoju zawodnika. Trzeba podejść do tego profesjonalnie i delikatnie. Rozmawiamy z graczem po każdym meczu, lokalni skauci odwiedzają go by upewnić się czy wszystko jest w porządku, przez co wyrabiamy sobie opinię o klubach, do których warto graczy wypożyczyć. Znamy ich styl gry, wiemy że jest zbliżony do naszego, również zwracamy uwagę na formę treningów. Gdy mamy pewność, że wszystko jest podobne do naszego modelu i klub zadba o naszego gracza to będziemy do tej drużyny wypożyczać nasze talenty. Nie lubimy gdy to na nas jest wymuszane wypożyczenie, wolimy być jego inicjatorami.

Obecnie większość właścicieli klubów, zarządów i trenerów nie myśli długoterminowo. Nie mają na to czasu więc zaniedbują kluczowy okres rozwoju gracza, przez co z ogromnego talentu staje się średniakiem. Jednak Comolli jest pod tym względem perfekcyjny. Realizuje swój plan w przypadku każdego zawodnika, jest także cierpliwy w jego realizacji, ale co najważniejsze wymaga to wsparcia i cierpliwości fanów, zarządu i piłkarzy - a to Comolli znalazł w przypadku współpracy z Liverpoolem i FSG.

Comolli został dyrektorem ds. piłki nożnej w marcu 2011, wcześniej był dyrektorem ds. strategii piłkarskich. W tej roli na Anfield przybył w listopadzie 2010 po pracy w Arsenalu, Tottenhamie i Saint-Etienne. Comolli zaczął swoją karierę w futbolu jako piłkarz, potem trenere w Monaco. Po okresie trenowania młodzieży w Japonii w sezonie 1996/97 trafił do Arsenalu jako główny skaut europejski, pracował jako dyrektor techniczny w Saint-Etienne, to samo stanowisko co obecnie piastował w Tottenhamie w 2005 roku, a w 2008 wrócił do Saint-Etienne jako dyrektor sportowy. Jego umiejętności pomogły mu znaleźć takich graczy jak Dimitar Berbatov, Gareth Bale, Luka Modric, Gael Clichy i Kolo Toure.

Dr Dave Richardson to specjalista w dziedzinie rozwoju młodzieży, a także zastępca dyrektora w School of Sport and Exercise Sciences na John Moores University w Liverpoolu.

Autor: TPK Dodano: 10.06.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON