Iście królewski plan

Gdy stojąc u progu nowego sezonu Premier League spojrzymy na sytuację Liverpool Football Club, w oczy rzuca nam się wszechobecny spokój w drużynie oraz wśród zarządu klubu - jak zły sen mijają wspomnienia nie tak wcale odległych czasów, gdzie nad Anfield wisiała groźba bankructwa, czasów, gdy wielu zgadzało się z Albertem Rierą, który porównywał klub do tonącego okrętu. Ten „tonący okręt” odmętów futbolowego marazmu podźwignął Kenny Dalglish - człowiek, który wraz z Damianem Comollim doprowadzili w ostatnim czasie do metamorfozy w składzie The Reds - z klubu, w którym za wynik odpowiadała forma Torresa i Gerrarda, gdzie ławka rezerwowych przedstawiała bardzo niską wartość, Liverpool staje się drużyną w pełnym tego słowa znaczeniu, kolektywem, w którym coraz ciężej dopatrzeć się jakichkolwiek słabych punktów, tak w pierwszym składzie, jak i wśród potencjalnych zmienników. Największe zmiany dotknęły linii pomocy - doczekaliśmy się skrzydłowego z prawdziwego zdarzenia (Stewart Downing), przyszli także dwaj środkowi pomocnicy - Charlie Adam z Blackpool oraz Jordan Henderson z Sunderlandu. Ponadto z wypożyczenia wrócił Alberto Aquilani. W tym momencie każdy zapewne pomyśli - jak zmieścić w składzie nowe nabytki razem z Gerrardem, Lucasem, Meirelesem, Spearingiem, Shelveyem lub Poulsenem? Tu właśnie objawia się iście królewski plan Kennego Dalglisha.

Jego pierwszy zakup w letnim oknie transferowym, Jordan Henderson może grać zarówno na środku, jak i na prawej stronie pomocy, gdzie zazwyczaj występował Kuyt, który mimo wszystko jest przecież napastnikiem. Także próby z obstawieniem prawej strony pomocy przez Meirelesa nie przynosiły oczekiwanych rezultatów. Jeśli więc przeznaczeniem młodego Anglika byłoby prawe skrzydło, wówczas mielibyśmy zapewniony pełen spokój w linii ataku, mając szybkiego i świetnego technicznie Suareza, silnego i dobrze grającego głową Carrolla oraz lisa pola karnego, jakim niewątpliwie jest Kuyt - tak oto jednym ruchem Dalglish zapewnił sobie możliwość rotacji w linii ataku, coś, czego w Liverpoolu dawno nie oglądaliśmy. Jest to szczególnie ważne, gdyż jeszcze nie tak dawno cały atak The Reds opierał się na Fernando Torresie, którego w razie kontuzji z marnym skutkiem zastępował David Ngog. Możliwość wyboru sprawi, że Dalglish zawsze będzie miał komfort wyboru dwóch napastników z najwyższą formą, oraz będzie mógł dostosować atak do defensywy rywali.

Największą zagadkę, która spędza sen z oczu kibicom Liverpoolu na całym świecie jest obsada ścisłego środka pomocy - a od lat dyrygentem w tej części boiska był Steven Gerrard. Obecnie jednak należy się zastanowić nie tylko KTO zagra z nim w środku, ale także CZY Stevie da radę zagrać cały sezon na pełnych obrotach - nie jest już bowiem młodzieniaszkiem, a poza tym doznał w minionym sezonie kilku kontuzji, które sprawiły, że nasz kapitan bardzo często musiał korzystać z pomocy doktora Petera Bruknera. Kolejną zagadką jest to, czy Gerrard nie zostanie wygryziony ze składu na rzecz któregoś z czwórki Lucas/Meireles/Adam/Aquilani, po zaskakująco świetnej końcówce sezonu do walki o miejsce w pierwszej jedenastce może włączyć się Jay Spearing, a jest także Jonjo Shelvey, który mimo wszystko powinien ogrywać się na wypożyczeniu, oraz Christian Poulsen, który najprawdopodobniej opuści Anfield.

Na szczęście każdy z tych graczy prezentuje odmienne walory sportowe, przez co trener może skorzystać z nich w odpowiednim momencie i dobierać odpowiednich ludzi do pokonania danego rywala. Lucas potrafi znakomicie odebrać piłkę, przytrzymać ją, znany jest ze swojej waleczności, przez co jest idealnym kandydatem w meczach z grającymi siłowo zespołami środka i końca stawki. Nie jest również podatny na urazy, przez co w takich meczach Dalglish mógłby oszczędzać choćby Gerrarda i Aquilaniego. Naturalnym zmiennikiem dla Lucasa jako defensywnego, walecznego pomocnika byłby Spearing, który również spełniał podobną rolę w zeszłym sezonie - poza tym nadal mógłby nabierać doświadczenia zarówno grając sporadycznie w lidze, jak i częściej w krajowych pucharach. Swoją walecznością oraz skutecznością w minionym sezonie imponował Raul Meireles, który choć pełnię umiejętności pokazuje grając tuż za napastnikami, jednak może być także w razie potrzeby zmiennikiem Hendersona na prawej stronie, grał bowiem kilka spotkań na tej pozycji. Portugalczyk wnosi dużo spokoju do poczynań środka pola, a ponadto dysponuje znakomitym uderzeniem - jest więc niewątpliwie graczem bardzo przydatnym, szczególnie na progu obfitującego w walkę o każdą piłkę sezonu Premier League.

Graczem, który może wnieść sporo ożywienia w środku pola jest Alberto Aquilani, powracający z rocznego wypożyczenia do Juventusu Turyn. Aqua podzielił kibiców po swoim nieudanym pierwszym sezonie na Wyspach (jeszcze za kadencji Rafy Beniteza), jednak nikt nie może zanegować przydatności tego znakomitego technicznie gracza. Alberto potrafi bowiem nie tylko odebrać piłkę, ale także znakomicie ją rozegrać, z czym przewyższa Lucasa, Meirelesa i Spearinga. Takie zagrania w kierunku Suareza mogą okazać się groźną bronią przeciwko każdemu przeciwnikowi.

O ile bezsprzeczną jest rola Gerrarda jako lidera drużyny, na wypadek jego absencji rolę tą pełnić może Charlie Adam, który był wyróżniającą się postacią w zespole spadkowicza z Blackpool. Jego głównymi zaletami są doskonałe podania oraz świetne wykonywanie stałych fragmentów gry, po których swoich szans będzie szukał Carroll. Adam przez wielu kibiców już został namaszczony na „nowego Alonso”- oby tylko udźwignął ciążącą na nim presję i poradził sobie w znacznie większym klubie niż jego dotychczasowy, gdyż tu musi walczyć o pozycję i nie będzie mógł już dzielić i rządzić jak w zespole Mandarynek.

Kenny Dalglish wprowadzając w życie swój plan zapewnia klubowi coś, czego dawno my, kibice nie oglądaliśmy - rotację w składzie między naprawdę wartościowymi graczami. Każdy z nich będzie musiał walczyć o swoje miejsce w składzie, dawać z siebie maksimum w każdym meczu i podczas treningów. Sama walka o pierwszą jedenastkę będzie tym bardziej zacięta, gdyż każdy z obecnych w klubie pomocników zdaje sobie sprawę ze swej wartości oraz przydatności dla drużyny - a zawodnik ma znacznie więcej chęci do takiej walki, gdy wie, że nie odstaje zbytnio od swych kolegów. Było to mankamentem w poprzednich sezonach, gdy część graczy nie musiała bać się o miejsce w składzie nawet przy spadku formy, gdyż ich zmiennicy byli od nich co najmniej klasę gorsi. Obecnie możemy mieć nadzieję, że rotacja w składzie będzie przyczyniać się do poprawy formy zawodników, a co za tym idzie sportowych wyników samego klubu - silne obsadzenie każdej pozycji na boisku będzie skutkowało większą jakością poczynań zespołu, a analizowany tu środek pomocy pozwoli na narzucenie rywalowi naszego stylu gry. W końcu ktoś kiedyś powiedział, ze linia pomocy wyznacza jakość całego zespołu, a Liverpool ma obecnie jedną z najlepszych na świecie.

Autor: Zuru Dodano: 20.07.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON