Pomogła mu rodzinna tragedia

Gdy prawy obrońca pokroju Gary'ego Neville'a zbliża się do Stewarta Downinga, skrzydłowy Middlesbrough biegnąc, zaczyna szturchać rywala. Choć ma dopiero 22 lata, musiał zmierzyć się już z wieloma trudnymi doświadczeniami, począwszy od pomocy w opiece zmagającą się z białaczką siostrą, która ostatecznie przegrała swoją walkę , poprzez wyrwanie się z robotniczej dzielnicy Riverside. Teraz musi przekonać menedżerów i krytyków, że w jego drobnym ciele kryje się talent wagi ciężkiej.

Zniechęcony pogardliwymi komentarzami po ostatnich występach dla reprezentacji Anglii, Downing chętnie opowiada o tym, jak jego dzieciństwo ukształtowało w nim pragnienie sukcesu. Przed dzisiejszym wyjazdowym spotkaniem z Sheffield United, sympatyczny skrzydłowy, siedząc w ośrodku treningowym Boro tłumaczy, jak wielki jest jego dług wobec własnych rodziców, wyjaśnia dlaczego podziwia Gary’ego Neville'a oraz Ryana Giggsa oraz w jaki sposób Jimmy Floyd Hasselbaink pomógł mu stać się lepszym piłkarzem.

Najpierw pochodzenie.

- Przejeżdżałem kiedyś przez Croxteth (dzielnicę Liverpoolu, w której urodził się Wayne Rooney), ale tam jest chyba jeszcze gorzej - mówi Downing o Pallister Park, czyli swoich rodzinnych stronach. - Miejsce, w którym się wychowałem nie było przyjazne, a futbol stanowił przepustkę do lepszego świata. Bez dwóch zdań. Niektórzy z moich kolegów z dzieciństwa prawdopodobnie skończyli w więzieniu lub wpadli w narkotykowe uzależnienie.

- Wielu ludzi myśli, że z powodu naszego pochodzenia, jesteśmy twardymi ludźmi. Podobnie jest ze Stevenem Gerrardem. To niezwykle spokojny człowiek, silny wewnętrznie. Niektórzy uważają, że ponieważ nie wychowałeś się w dobrym otoczeniu, jesteś prymitywnym i nieokrzesanym człowiekiem, ale ja do nich nie należę.

Jego ojciec, również Stewart, miał szansę na profesjonalną grę w piłkę, co nakłania do stwierdzenia, że sposób w jaki wychowywał swojego syna to klasyczny przykład pośredniego spełnienia własnych marzeń.

- Miał kiedyś testy w Aston Villi, ale mama zaszła w ciążę z moją starszą siostrą Natalie i na tym się skończyło. Nie żałuje tego. Miał ważniejsze powody do zmartwień.

- Teraz gra w drużynie Middle Beck. Pokonali nawet 5-1 rezerwy Nottigham Forest, w których grał wtedy Franz Carr. Tata występował na prawym skrzydle. Jest naprawdę szybki. Szczerze mówiąc, wciąż nie jestem pewien, czy zdołałbym go pokonać, pomimo jego 45 lat.

Downing senior pracował gdzie tylko mógł, by wykarmić swoją rodzinę. Nawet jeśli zajęcie było wyczerpujące, tak jak to na platformie wiertniczej na Morzu Północnym.

- Mój tata jest twardy, w odróżnieniu ode mnie - mówi Downing, zanim na przypomnienie tego, jak jego ojciec wpadł do biura Steve'a McClarena, tylko smutno wzruszy ramionami.

Ówczesny menedżer Boro powoli wprowadzał Downinga do pierwszej drużyny, podczas gdy jego rodzina gotowała się ze złości.

- Doszło do pewnego incydentu - przyznaje - Myślę, że tata nie zaakceptował sposobu, w jaki rozmawiał z nim McClaren.

Legenda mówi, że pomiędzy oboma panami doszło do awantury.

- Prawie - odpowiada Downing junior.

- Podziwiam tatę za to, co dla mnie zrobił. Moja siostra Vicki zachorowała na białaczkę, gdy zaczął wozić mnie na treningi i mecze. Nigdy nie przegapiłem ani jednego, chociaż rodzice spędzali wiele czasu w szpitalu razem z Vicki.

- Zachorowała mając dwa lata. Straciliśmy ją, gdy miałem osiem lub dziewięć lat, ona około czterech. Teraz miałaby 18. Myślę o niej każdego dnia. Mam jej zdjęcia w całym domu. Wiele razy rozmawiałem o niej z mamą.

Oprócz wspomnień Vicki, Downing ma jeszcze trzy siostry, a najmłodzsza liczy sobie zaledwie 18 miesięcy.

- Dzieciaki! - śmieje się. - Tata je uwielbia! Święta są zawsze w naszym domu wielkim wydarzeniem. - Momentalnie staje się poważny, mając w pamięci jak wiele rodzice mu poświęcili. - Gdy myślę sobie o tym, jak wiele rodzice dla nas zrobili... mam jeszcze większą determinację, by osiągnąć swój cel.

Ojciec często zabierał go do parku, by ćwiczył swoją grę.

- Ciągle mnie wspierał.

Również mecze oglądane w telewizji stały się dla Stewarta inspiracją.

- Zawsze przyglądałem się Giggsowi. Kiedyś prowadził zajęcia piłkarskie w Manchesterze, a mój trener mnie do nich zgłosił, ale okazało się, że mogą brać w nich udział tylko dzieci z miejscowych szkół.

Pomimo rozczarowania, Downing wciąż walczył, ignorując docinki o swojej "wychudzonej" posturze.

- Ludzie mówili "Nie będzie wystarczająco silny, nie urośnie", ale gdy przybyłem do Boro, trenowałem właśnie pod tym kątem.

Dojrzał fizycznie oraz jako piłkarz, co według niego jest zasługą trenera słynnej akademii Middlesbrough, Dave'a Parnaby'ego.

- Dave nigdy nie krzyczał na piłkarzy, tylko ich zachęcał. Wiele dzieci gromadzi się w tym miejscu, ponieważ stoi przed nimi szansa. W większych klubach jest trudniej, ponieważ mają większe możliwości finansowe. Tutaj nie mamy do dyspozycji 40 milionów funtów, więc trzeba korzystać z wychowanków, a to korzystnie wpływa na atmosferę w szatni.

- Za parę lat, trzon naszego zespołu będą stanowić zawodnicy z akademii. Cat (Lee Cattermole) jest na ustach wszystkich, ale mamy jeszcze wielu innych, jak Matthew Bates czy Alan Johnson.

Również Hasselbaink miał wpływ na rozwój Downinga.

- Ciągle mnie krytykował. Myślałem, że to zderzenie zupełnie innych charakterów, ale pewnego dnia powiedział "Powinieneś przyzwyczaić się do tego, że boczni obrońcy będą próbowali cię zastraszyć. Mimo tego, musisz ich atakować".

- Neville to najinteligentniejszy boczny obrońca, z jakim kiedykolwiek się mierzyłem - mówi - Przez całe życie codziennie trenuje z Giggsem! Zna grę, mądrze ustawia się na boisku. Nigdy nie zaskakuje go szybkość rywala.

Zastraszanie?

- Tak. Na początku mojej kariery w Boro mierzyłem się z Garym Nevillem i przy drugim starciu położył mnie na murawę. Wraz z wiekiem, musiałem przywyknąć do tego, że przeciwnicy będą robić wszystko, by mnie zatrzymać.

W reprezentacji zadebiutował przed rokiem, grając z Holandią, a wczoraj McClaren ponownie powołał go do drużyny narodowej. Downing przyznaje, że jego pierwsze doświadczenia w szatni Anglików były dla niego niezwykle stresujące. Obecnie jednak, wśród "szczerych kolegów" czuje się jak w domu w składzie, razem z którym pojechał na Mundial do Niemiec. Teraz, w związku z absencją Joe Cole'a na dobre zadomowił się w pierwszym składzie.

- Mistrzostwa Świata były dla mnie punktem zwrotnym, choć nie graliśmy na nich zbyt dobrze, nie zaskakiwaliśmy rywali.
Za czasów McClarena, Anglia szybko zmieniała ustawienia, najczęściej grając skrzydłami, podczas gdy nowy menedżer preferuje raczej rozgrywanie piłki.

- Dobrze jest być skrzydłowym, zwłaszcza w reprezentacji Anglii - mówi Downing, który przejął teraz obowiązki, należące niegdyś do Davida Beckhama - Becks przeważnie wykonywał wszystkie stałe fragmenty gry, ale teraz zadanie to należy do Franka Lamparda i mnie.

Właśnie Lampard okazał się dla niego pomocny pouczając, jak poradzić sobie z krytyką.

- Lamps powiedział, że media zawsze znajdują sobie kozła ofiarnego. Sądzę, że to część życia piłkarza reprezentacji Anglii.

- Byłem krytykowany za to, że nie pokonałem swojego przeciwnika, podczas gdy mijałem go co najmniej pięć razy. Pięć razy dośrodkowywałem, a dwie wrzutki powinien wykorzystać Crouchy. Krytyka była ostra. Jestem wystarczająco szybki, by pokonać każdego bocznego obrońcę. Udowodniłem to, ale wciąż się uczę. Dajcie mi trochę czasu.

Zasługuje na to.

Henry Winter

Autor: Olka Dodano: 03.08.2011

Copyright © by LFC.pl 2004-20, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON