Terminarz - LFC.pl - Liverpool Football Club

Terminarz

Liverpool 1:1 Manchester City

  • Rozgrywki: Premier League
  • Data: 27.11.2011, 17:00
  • Bramki:
    Kompany 31
    Lescott (sam.) 33

Na finiszu tego zapierającego dech pojedynku, pod koniec burzliwego tygodnia, Manchester City miał na boisku dziesięciu ludzi, w tym pięciu obrońców i jednego znakomitego golkipera. Goście byli pod wielką presją, ale w jakiś sposób, koniuszkami palców Joe Harta, zdołali wytrzymać wystarczająco długo, aby przedłużyć status niepokonanej ekipy do grudnia.

To był najtrudniejszy egzamin dla City w tym sezonie, gdyż Liverpool wyczuł słabe punkty rywala i ze wszystkich sił próbował je obnażyć. W ostatnich minutach, po tym, jak Mario Balotelli został wyrzucony z boiska, Kenny Dalglish posłał na plac gry Andy'ego Carrolla. Jednak kiedy napastnik za 35 mln funtów strzelił głową w górny róg bramki po dośrodkowaniu Glena Johnsona, już w doliczonym czasie gry, Hart zademonstrował wspaniałą interwencję, wyciągając się jak długi i wybijając piłkę na wolne pole.

Po końcowym gwizdku, każdy wydawał się usatysfakcjonowany rezultatem. Goście odetchnęli z ulgą, że zdołali zachować w nienaruszonym stanie dumny rekord bez porażki i podtrzymać pięciopunktowe prowadzenie nad Manchesterem United w tabeli Premier League. Piłkarze Liverpoolu wyglądali odrobinę na rozczarowanych w pierwszej chwili, mając wystarczająco okazji do zwycięstwa po tym, jak piłka rykoszetem od Joleona Lescotta wyrównała wynik w ślad za pierwszym trafieniem Vincenta Kompany'ego, jednakże wdzięczność fanów na Anfield z pewnością uspokoiła takie myśli.

Roberto Mancini, menedżer City, nie był już tak zadowolony. Twierdził, że piłkarze Liverpoolu ponosili winę za wyrzucenie Balotelliego, gdy ten ujrzał drugą żółtą kartkę za podniesioną rękę w walce o górną piłkę z Martinem Skrtelem zaledwie 17 minut po tym, jak wszedł na murawę z ławki. Dalglish udzielając riposty zasugerował, że Balotelli "powinien popatrzeć w lustro", jeśli szuka winowajcy za ten incydent.

Szkoda, że to zakończyło się w tym tonie. Oglądaliśmy przyjemne widowisko z tych, w których specjalizuje się angielska Premier League. Było szaleńcze tempo i intensywność oraz miejscami pokaz na najwyższym poziomie. David Silva i Luis Suarez pokazali przebłyski genialności, ale to wiele mówi o charakterze gry, w której oprócz Harta na płycie boiska dominowali Kompany, Daniel Agger i Lucas Leiva.

Liverpool jest niepokonany w dziesięciu meczach we wszystkich rozgrywkach od spotkania, w którym przegrał 4:0 z Tottenhamem Hotspur 18 września. Piąty remis w siedmiu grach na Anfield może nie wygląda zbyt dobrze, ale ogólny obraz, powiększony o zeszły tydzień, przedstawia drużynę, która poprawiła się na tyle przez ostatnie 12 miesięcy, żeby postrzegać finisz sezonu poniżej czołowej czwórki jako rozczarowanie.

City wygrało na Anfield tylko raz w ciągu 22 wizyt od okresu Boxing Day w 1981 roku, ale przyjazd na Merseyside nigdy nie pociągał za sobą uczucia takiej odwagi. Porażka w Lidze Mistrzów na wyjeździe z Napoli we wtorek, która znakomicie powiększyła szansę eliminacji z tych rozgrywek, być może pogorszyła morale w zespole, ale nie za dużo, sądząc po sposobie, w jaki City zaczęło pojedynek z Liverpoolem w pierwszych dwóch kwadransach.

Silva pokazał kilka zgrabnych akcji, czasami zdobywając uznanie nawet fanów na Anfield, jednak on i jego koledzy z zespołu mieli mało czasu i miejsca na zademonstrowanie magii. Samir Nasri z pewnością napotkał sporą przeszkodę, w kolejnym już nieprzekonującym występie, natomiast Sergio Aguero często ocierał się o frustrację mając przy sobie Skrtela i Aggera, chociaż City wykazało gotowość do walki o pokaz talentu drzemiącego w drużynie.

Yaya Toure zabłysnął strzałem tuż obok słupka, a Pepe Reina musiał wybiec dwukrotnie ze swojego pola karnego, zanim City wyszło na prowadzenie w 31. minucie. Kunszt i wizja Silvy należy do najlepszych momentów tego sezonu w Anglii, ale tym razem rozpoczął od czegoś tak prostego jak rożny. Jego dośrodkowanie stanowczo wykorzystał na bliższym słupku Kompany - najpierw wydawało się, że głową, ale powtórka utwierdziła przekonanie, że barkiem posłał piłkę nad Reiną.

Prowadzenie City trwało mniej niż dwie minuty. Niedokładne podanie trafiło pod nogi Charliego Adama, który przyjął piłkę, a potem wypuścił salwę z 30 metrów. Strzał Adama zmierzał obok bramki, jednak Hart i Lescott widocznie musieli go przerwać. Wystawiona noga Lescotta skierowała piłkę w innym kierunku i Hart, który był pochłonięty próbą interwencji, nie mógł jej dosięgnąć. Liverpool wyrównał.

The Reds już na tym etapie pokazali swoją determinację, ale od tej chwili zaczęli uzmysławiać swoje możliwości. Suarez wypuścił Dirka Kuyta, który odegrał do tyłu do Adama, a ten oddał groźny strzał tyle, że Hart znakomicie zareagował. Johnson zszedł do środka i lewą nogą trafił tuż obok dalszego słupka.

Druga połowa przyniosła jeszcze więcej. Liverpool dorównał w rywalizacji z City, a z upływem czasu, przewyższył przeciwnika fizycznie w środku pola. Toure, w szczególności, zaczął dawać oznaki zmęczenia, podczas gdy Lucas i Adam przejęli kontrolę nad grą.

Suarez rozciągał defensywę City przy każdej okazji, ale jeśli można powiedzieć jedną rzecz na temat napastnika Liverpoolu, mając na uwadze jego zwinność, ale również skłonność do szukania rzutów wolnych, ma tendencję do skupiania się na umysłach przeciwników, przez co robią oni wszystko, by go powstrzymać.

Jeszcze zanim Mancini posłał Balotelliego w miejsce Nasriego, City zaczęło tracić blask. Włoski napastnik w żaden sposób nie dopasował się do wymagań lub tempa toczonego pojedynku, otrzymując kartkę za głupie uderzenie Johnsona w 77. minucie, a pięć minut później kolejną za uniesioną rękę w kierunku Skrtela. Drugie przewinienie było powierzchowne, ale pokazało naiwność - nie więcej i nie mniej - aby walczyć o piłkę w taki sposób, mając już na koncie jeden kartonik.

Co więcej, City musiało grać w dziesięciu zawodników, natomiast Hart był już zmuszony do kolejnych interwencji w celu powstrzymania strzału od ziemi Stewarta Downinga i uderzenia Suareza na bliższy słupek.

Goście prawie zdobyli nieoczekiwane zwycięstwo po tym, jak Edin Dzeko uciekł na lewym skrzydle i wystawił piłkę do Silvy, który został przytrzymany przez Reiną a następnie zablokowany przez Skrtela, jednego z czterech graczy Liverpoolu na drodze do bramki. Jednakże najbardziej spektakularna interwencja na finiszu należała do Harta, który rzucił się w lewo, żeby powstrzymać główkę Carrolla. W dniu, kiedy słabe strony City zostały wyeksponowane, bramkarz tej ekipy pokazał, jak trudno będzie komukolwiek ją pokonać.

  • Liverpool:
    Reina, Johnson, Skrtel, Agger, Jose Enrique, Henderson, Lucas, Adam, Downing, Suarez, Kuyt
    Doni, Carroll, Maxi, Coates, Spearing, Carragher, Kelly
  • Manchester City:
    Hart, Richards, Kompany, Lescott, Clichy, Toure Yaya, Barry, Milner, Silva, Nasri, Aguero
    Pantilimon, Zabaleta, Dzeko, Johnson, Toure, De Jong, Balotelli
  • Sędzia: Martin Atkinson
  • Frekwencja: 45,071

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON