Mourinho vs. Benitez

Coraz to bardziej lodowata, lecz jednocześnie niezwykle widowiskowa rywalizacja pomiędzy managerem Chelsea Jose Mourinho i bossem Liverpoolu, Rafaelem Benitezem, już w środę na Stamford Bridge wzbogaci się o całkowicie nowe starcie.

Pierwszy mecz w półfinale Ligi Mistrzów pomiędzy Chelsea a Liverpoolem będzie już 14. potyczką tych dwóch drużyn od momentu, kiedy w odstępie 12 dni w czerwcu 2004 roku, w Premiership zawitali wspomnieni szkoleniowcy.

Od tego momentu, serdeczna znajomość przemieniała się we wzajemną wojnę, nacechowaną chłodem i uczuciem wzajemnej niechęci.

Hiszpan Benitez całkiem niedawno podał wytłumaczenie takiego stanu rzeczy: "Byliśmy dobrymi przyjaciółmi do momentu, kiedy Liverpool zaczął wygrywać. Wtedy On zaczął się zmieniać."

Benitez może mieć tutaj sporo racji.

Chelsea pod wodzą Mourinho wygrała swoje pierwsze trzy mecze przeciwko ekipie Rafy - dwa razy w Premiership, a póĽniej odrabiając straty w 2005 wygrała finał Carling Cup stosunkiem 3-2.

Komentarze do tych meczów były nastawione na aspekty taktyki jak i również przystosowania się do życia w Anglii. Menedżerowie woleli opowiadać o swoich własnych drużynach aniżeli o przeciwniku.

Kontrowersyjny mecz Ligi Mistrzów, w półfinale w 2005 roku, zmienił wszystko.

Po bezbramkowym spotkaniu na Stamford Bridge, o wyniku dwumeczu zadecydował pojedynczy i dyskusyjny gol Luisa Garcii - Mourinho nie był z tego zadowolony.

Powiedział wtedy: "Sędzia liniowy zdobył bramkę" - po tym jak brak reakcji Romana Slysko usankcjonował gola dla the Reds.

Pierwszy sezon Mourinho na Stamford Bridge skończył się zasłużonym tytułem Mistrza Anglii i zdobyciem Carling Cup.

Jednakże jego ofensywa na scenie europejskiej (a trzeba nadmienić, iż Mourinho wygrał z zespołem Porto Puchar UEFA w 2003 roku i Ligę Mistrzów w kolejnym) została stanowczo zatrzymana przez Beniteza, którego drużyna wzniosła wielki puchar w 2005 roku.

Faza grupowa w kolejnej edycji Champions League w 2006 roku, znowu przeciwstawiła sobie obie potęgi z Wysp Brytyjskich.

Mourinho jednak dalej nie do końca potrafił pogodzić się z porażką i jeszcze we wrześniu odgrzewał sprawę następująco: "Nie strzelili nam gola w półfinale, ale akceptuję ich wygraną."

Mourinho, samozwańczy Special One (w wolnym tłumaczeniu "Wybraniec", "Ten Jedyny" - przyp red.:)) już dawno dał wszystkim do zrozumienia, że nie boi się wbijać kija w mrowisko. Niektórzy obserwatorzy tłumaczyli to próbą odwrócenia medialnej uwagi od swoich zawodników.

Benitez miał już tego wprawdzie dosyć, lecz pomimo, iż brakowało mu naturalnej charyzmy Mourinho, z pewnością rozumiał już jak obchodzić się z mediami.

Po pierwszym grupowym remisie w Lidze Mistrzów w 2005 roku, menedżer Liverpoolu powiedział: "Jak dla mnie Arsenal grał dużo lepszą piłkę dwa czy trzy lata temu. Wygrywali mecze i oglądało ich się z wielką przyjemnością."

"Barcelona i Milan w chwili obecnej dostarczają niezwykłych emocji, więc jak można powiedzieć, że Chelsea jest najlepszym klubem świata?"

Dwa kolejne zwycięstwa Chelsea w Premiership, w tym jeden pogrom 4-1 na Anfield, i kolejny bezbramkowy remis w Champions League, sugerował iż nawet jeżeli the Blues nie byli najlepszą drużyną świata, z pewnością mogli pokonywać Liverpool.

Bez wątpienia dysponowali lepszym składem i pod dowództwem świetnego Mourinho, po raz kolejny udowodnili, że zasługują na Mistrzostwo Anglii.

Jednakże starcie w półfinale FA Cup w kwietniu 2006 roku, po raz kolejny ukazało umiejętności Beniteza - jak w jednorazowej potyczce, odprawić swojego przeciwnika z kwitkiem.

Liverpool wygrał 2-1 i Mourinho aż gotował się w sobie.

"Czy wygrał zespół lepszy? Nie wydaje mi się" - powiedział boss Chelsea.

Mourinho próbował zwalić winę na sędziego Grahama Polla, i do strumienia swoich żalów dorzucił: "W Premiership Liverpool nie ma szans."

"W pojedynczej grze mogą mnie zaskoczyć i potrafią tego dokonać. W Premiership, odstęp pomiędzy dwoma zespołami to 45 punktów na przestrzeni dwóch sezonów."

Zespół Mourinho rozpoczął mecz mając 15-punktową przewagę w lidze nad Liverpoolem. Menedżer wybrał jednak skład bez żadnych skrzydłowych.

Damien Duff, Arjen Robben i Joe Cole rozpoczęli spotkanie na ławce, podczas gdy Shaun Wright-Phillips nawet na niej nie zasiadł.

Benitez nie miał takich problemów z selekcją składu, lecz jego zwycięstwo sprowokowało pytanie jednego z dziennikarzy: "Kogo determinacja i zdolność do wydobywania ze swoich zawodników najlepszych cech, okaże się bardziej trwała?"

Relacje pomiędzy oboma szkoleniowcami załamały się.

Mourinho odmówił podania Benitezowi ręki po meczu. Powtórzyło się to po przegranym przez siebie spotkaniu o Community Shield w roku 2006.

Obecny sezon przyniósł podział łupów w spotkaniach ligowych, a w styczniu Benitez pokonał Chelsea pierwszy raz od sześciu ligowych spotkań, gdy jego drużyna ustaliła wynik na 2-0.

Wojna wznowi się w środę, gdy zespoły spotkają się już po raz piąty w zaledwie trzech latach wzajemnych europejskich zmagań.

Mourinho nie czekał ani chwili by oznajmić, iż to Liverpool jest faworytem. Szkoleniowiec argumentował to tym, że Liga Mistrzów to już ostatnie co Liverpoolowi zostało, podczas gdy jego zespół walczy jeszcze na wszystkich frontach.

Salwa 43-letniego Portugalczyka spotkała się z odpowiedzią Hiszpana, że Jose zawsze psuje swoje stosunki z tymi, z którymi przegrywa.

Benitezowi również udzieliła się wojna zaczepna: "Wiemy, że Chelsea to bardzo dobra drużyna, w ostatnich pięciu latach wydali ogromne pieniądze na zawodników."

Mourinho jest zdesperowany by w końcu wygrać z Chelsea Ligę Mistrzów, podczas gdy dla Rafy to jedyna szansa na zdobycie jakiegoś trofeum w obecnym sezonie. A jak do tej pory, udawało mu się to każdego roku pobytu na Anfield.

Półfinał zapowiada się więc na absolutnie fascynujące wydarzenie, zarówno na, jak i poza boiskiem.

Kto wie... być może będzie to nawet ich ostatnie starcie za sterami klubów Premiership?

Benitez może i uciął już wszelkie próby jego pozyskania przez Real Madryt, lecz przyszłość Mourinho nie jest już taka pewna. Pomimo ciągłych zapewnień pionu administracyjnego ze Stamford Bridge, temat ten jest codziennie dogłębnie omawiamy w coraz to kolejnych gazetach.

Ciekawe jakby Mourinho poczuł się będąc dla klubu z Madrytu wyborem zastępczym w stosunku do Beniteza?

RAFAEL BENITEZ


Urodzony: Madryt, Hiszpania
Wiek: 47
Prowadzone kluby: Castilla B, Real Madrid - młodziki, Real Madrid - zespół do lat 19, Real Madrid B, Real Valladolid, Osasuna, Extremadura, Tenerife, Valencia, Liverpool
Największe osiągnięcia: Mistrzostwo Hiszpanii 2002 i 2004 (oba z Valencią), Puchar UEFA 2004 (z Valencią), Champions League 2005 (z Liverpoolem), FA Cup 2006 (z Liverpoolem)

JOSE MOURINHO


Urodzony: Setubal, Portugal
Wiek: 44
Prowadzone kluby: Benfica, Leiria, Porto, Chelsea
Największe osiągnięcia: Mistrzostwo Portugalii 2003 i 2004 (oba z Porto), Puchar UEFA 2003 (z Porto), Liga Mistrzów 2004 (z Porto), Mistrzostwo Anglii 2005 i 2006 (z Cheslea), Carling Cup 2005 i 2007 (oba z Chelsea)

Paul Fletcher

Żródło: bbc.co.uk

Autor: Macieque Dodano: 24.04.2007

Copyright © by LFC.pl 2004-19, design: Arik & Wieviór, development: Wieviór, CloudFlare Acceleration: ON