LIV
Liverpool
Towarzyski
24.07.2024
05:30
BET
Real Betis
 
Osób online 950

Komentarze medialne po wtorkowym meczu


Liverpool zdołał awansować do ćwierćfinału Ligi Mistrzów, pokonując w dwumeczu Inter Mediolan 2:1. Jednak we wczorajszym spotkaniu na Anfield to ekipa z Włoch odniosła zwycięstwo.

O to jak przyjęto te wydarzenia w brytyjskich mediach.

Dave Hytner, the Guardian

Inter miał nadzieję. Potem mieli tylko 10 ludzi. Sánchez otrzymał żółtą kartkę pod koniec pierwszej połowy za paskudne wejście w nogi Thiago, kiedy to wbił swoje wkręty nieco poniżej kolana będącego przy piłce rywala.

Druga żółta kartka była już bardziej kontrowersyjna. Sánchez wyciągnął się, żeby zagrać piłkę, ale w konsekwencji swojego działania trafił w Fabinho. Zgodnie z literą prawa był już poza kontrolą.

Liverpool znów zaczął naciskać i gdy Sadio Mané wykonał dośrodkowanie, do zagranej piłki doszedł Salah i pierwszorzędnie uderzył w słupek.

Po sam koniec spotkania Arturo Vidal w jakiś sposób wybronił strzał Luisa Díaza, który wszedł z ławki. Liverpool zrobił swoje.

Melissa Reddy, the Independent:

Liverpool strzelał gole w 24 z ostatnich 25 spotkań rozegranych na swoim stadionie we wszystkich rozgrywkach, ale we wtorek wieczorem byli w stanie jedynie trafiać w obramowanie bramki.

Inter wygrał, co było zaledwie czwartą wygraną rywali na Merseyside w ciągu 51 spotkań.

Byli blisko realizacji swojego planu, ale został on zniweczony przez drugą żółtą kartką dla Sáncheza w 63 minucie. 

Simone Inzaghi podkreślał, że Inter musi pierwszy zdobyć bramkę, najlepiej na początku meczu, ale ich podejście bazujące na szybkości i agresji nie zadziałało.

Ian Ladyman, Daily Mail:

Liverpool ponownie awansował do ostatniej ósemki drużyn w swoich ulubionych rozgrywkach. Powinni za to osiągnięcie podziękować swojej wygranej 2:0 na San Siro, gdyż po wczoraj muszą poddać się refleksji nad pierwszą od roku domową porażką.

Nie jest ona jednak niczym więcej niż statystyczną anomalią. Liverpool utrzymuje swój rozpęd w lidzie i wszystkich rozgrywkach pucharowych.

Podopieczni Jürgena Kloppa nie byli w swojej najlepszej dyspozycji, ale jest w nich obecnie wytrzymałość i to właśnie ona pomogła im w wywalczeniu tego awansu w dniu, w którym warunki uniemożliwiały efektywną i równą grę.

Wczoraj w ciągu dnia na północnym zachodzie dało się odnieść wrażenie, że wiosna praktycznie jest już z nami. Tutaj na Anfield, położonym na wzgórzu ponad Mersey, zima szybko przypomniała nam, że nie jest jeszcze gotowa odpuścić. Było zimno, ale przede wszystkim wietrznie, co nie sprzyja pokazywaniu wysokiej jakości futbolu.

Oliver Young-Myles, The I:

Sama obecność Holendra (Virgila van Dijka) wydawała się sprawić, że Martinez nie był w stanie ruszyć nogą. Silny i eksplozywny napastnik o międzynarodowej renomie został zredukowany do niezdarnego niemowlaka, który uczy się swoich pierwszych kroków. Trudno byłoby winić Martineza, gdyby pomyślał: "Tak właściwie to mi się to nie podoba".

O dziwo, ostrożność Martineza wobec Van Dijka z czegoś negatywnego przerodziła się w drugiej połowie w coś pozytywnego. W tym momencie, który wciąż jest w pamięci dość świeży, Martinez postanowił, że nie rozpocznie kolejnego wyścigu z Van Dijkiem i po prostu zdecydował, że zamiast tego z 25 metrów uderzy nie do obrony w górny róg bramki. Było to nie lada zakończenie akcji, które przyozdobiło jego pierwsze trafienie w Lidze Mistrzów i okazało się całkiem efektywne, jak to bywa w przypadku alternatywnych rozwiązań.

Inter grał dobrze, ale to jedynie indywidualny przebłysk zagwarantował wygraną. Tylko w ten sposób Liverpool może zostać zbity z tropu. Aura Van Dijka odmieniła ich grę defensywną. I to nie po raz pierwszy.

Paul Gors, Liverpool Echo:

Liverpool nie był w stanie ponownie zabłysnąć przeciwko zamurowanym i upartym mistrzom Serie A, ale wywalczona wygrana 2:0 z Włoch w minionym miesiącu okazała się wystarczająca i byłaby taka, nawet gdyby wciąż obowiązywała zasada goli zdobytych na wyjeździe.

Na tym etapie rywalizacji trudno jest analizować jakikolwiek wynik bez łączenia go z szerszym kontekstem tego, jak może on wpłynąć na dążenie do stania się pierwszym zespołem, który w jednym sezonie wygrałby wszystkie cztery trofea.

Z uwagi na awans do ćwierćfinału kolejnych rozgrywek perspektywa poczwórnej korony jest wciąż widoczna w drugim tygodniu marca.

Jednak prawda jest taka, że tego typu dywagacje są wciąż zbyt wczesne dla samego Kloppa, ponieważ jego Liverpool patrzy na Manchester City z drugiej lokaty w Premier League, a oba zespoły dzieli różnica sześciu punktów, choć to goniący mają do rozegrania jedno spotkanie w zapasie.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Węgry i Szobo przegrywają z Niemcami 0:2  (0)
19.06.2024 20:04, Mdk66, liverpoolfc.com
Pierwszy wywiad Arne Slota w Liverpoolu  (6)
19.06.2024 18:47, Bajer_LFC98, liverpoolfc.com
Kluby nie puszczą zawodników na AFCON?  (3)
19.06.2024 18:16, Redbeatle, thisisanfield.com
Owen nie wierzy w rozkwit formy Núñeza  (5)
19.06.2024 15:58, Margro1399, thisisanfield.com
Zawodnicy Liverpoolu na Copa America  (0)
19.06.2024 12:52, Bajer_LFC98, liverpoolfc.com
Zasady Premier League a okno transferowe The Reds  (1)
19.06.2024 12:08, Bartolino, thisisanfield.com
Występ Diogo Joty na Euro  (0)
19.06.2024 08:49, RosolakLFC, liverpoolfc.com