Konferencja prasowa Slota przed meczem z Burnley
Zapraszamy do zapoznania się z podsumowaniem konferencji prasowej, w której w piątkowy poranek wziął udział trener Liverpoolu, Arne Slot.
Holender rozmawiał z dziennikarzami w AXA Training Centre, aby przedyskutować spotkanie swojej drużyny z Burnley, które odbędzie się w sobotę na Anfield.
Zobacz najważniejsze wnioski z briefingu poniżej...
O przyszłości Andy'ego Robertsona i jego komentarzach na temat jego roli w tym sezonie...
Myślę, że muszę mu złożyć wielki komplement za to, co powiedział. Był bardzo dojrzały i rozumiałem wszystko, co mówił. Myślę, że każdy zawodnik powinien mieć takie samo odczucie co do swojej obecnej pozycji, a mianowicie, że nie zaczyna każdego meczu. Ale jestem naprawdę szczęśliwy, że mówi również, że czerpie radość z pozycji, na której się znajduje, i że rozumie, jak ważny był dla tego klubu przez te wszystkie lata i że nadal jest na swoim miejscu. Rozegrał sporo meczów, choć prawdopodobnie nie tak dużo, jak się spodziewał. Ale sposób, w jaki się zachowuje i jego komentarze w mediach, to wielki komplement i wiele o nim mówią, jak dobry był dla tego klubu przez ostatnie osiem i pół roku.
O serii 11 meczów bez porażki i o tym, „jaki będzie następny krok”...
Idealnie byłoby nie 11 meczów bez porażki, ale 11 zwycięstw z rzędu. Do tego zawsze się dąży. Jeśli to realne, to może być w przypadku niektórych drużyn. Myślę, że [Aston] Villa wygrała wiele meczów z rzędu. Ale od momentu, gdy straciliśmy czwartego gola przeciwko PSV [Eindhoven], do momentu, w którym jesteśmy teraz, myślę, że jesteśmy w znacznie lepszej sytuacji. Nadal jest jednak sporo do poprawy, ale ta możliwość istniała również w zeszłym sezonie, kiedy byliśmy liderami ligi i Ligi Mistrzów w tym samym okresie.
O zapewnieniu sobie kwalifikacji do Ligi Mistrzów w tym sezonie...
To wyzwanie, ponieważ gramy w Premier League, a drużyny, które wymieniłeś, mają również bardzo dobre składy. Nie jesteśmy w najlepszej sytuacji, zwłaszcza w porównaniu z tym, gdzie byliśmy po sześciu meczach. Ale prawda jest taka, że w tym momencie rywalizujemy z tymi drużynami o czwarte miejsce, ponieważ Villa rozgrywa świetny sezon.
Wciąż wiele przed nami w lidze, ponieważ wszyscy wiemy, jak ważne jest dla każdego klubu - a na pewno również dla tego - zakwalifikowanie się do Ligi Mistrzów. Nie udało się to dwa czy trzy lata temu, jak sądzę, i miało to duży wpływ na finanse klubu. Zdajemy sobie sprawę z wagi awansu do Ligi Mistrzów, ale to nie tylko dla nas, to dla wielu drużyn. Zdajemy sobie również sprawę, że liga jest prawdopodobnie silniejsza niż kiedykolwiek. To coś, w czym musimy naprawdę dobrze wypaść, a oczywiście jest jeszcze Puchar Anglii i Liga Mistrzów, o które trzeba walczyć.
W starciu z Burnley...
Muszę tylko przypomnieć sobie mecz, który tam rozegraliśmy. Chyba w 95. minucie w końcu dostaliśmy rzut karny za zagranie ręką, na który zasługiwaliśmy, ale nigdy nic nie wiadomo, bo trzy tygodnie później mieliśmy innego sędziego - a może to był ten sam sędzia, nawiasem mówiąc - i [Manchester] United ewidentnie zagrał ręką, a on nie uznał tego za rzut karny. Nigdy więc nie masz stuprocentowej pewności, czy to, na co zasługujesz, jest tym, co dostajesz w życiu w ogóle, ale na pewno w decyzjach sędziowskich. To był mecz, w którym mieliśmy wiele okazji, zanim w końcu strzeliliśmy bramkę z rzuty karnego. Ale tego dnia bardzo utrudnili nam zadanie i od tamtej pory bardzo utrudnili zadanie wielu innym drużynom. Więc będziemy gotowi.
Nie możemy się doczekać. Kolejny mecz u siebie, kolejny mecz, w którym chcemy pokazać, że potrafimy lepiej, przy tym całym posiadaniu piłki, stwarzać więcej okazji. W tym tygodniu i w ostatnich tygodniach znowu dużo nad tym pracowaliśmy i mam nadzieję, i czekam na moment, kiedy wszystko naprawdę się ułoży i ludzie powiedzą: „Ach, przy tym całym posiadaniu piłki miło było to oglądać, a do tego dochodzi jeszcze mnóstwo okazji”. Ale kiedy znów będziemy stwarzać więcej okazji, prawdopodobnie będziemy musieli być bardziej otwarci, a pewien okres w tym sezonie pokazał również, że traciliśmy zbyt wiele bramek z kontrataków. Musimy więc znaleźć idealny balans między kreowaniem większej liczby okazji, a jednocześnie prawie nie tracić bramek.
O znalezieniu „idealnej równowagi”...
Myślę, że w ostatnich 11 meczach prawie nie straciliśmy okazji. Ale w okresie poprzedzającym, kiedy przegraliśmy wiele meczów, stworzyliśmy wiele okazji, ale straciliśmy ich więcej niż ostatnio. To były bardziej otwarte mecze, po których ludzie mogą teraz mówić: „Proszę, dajcie nam jeszcze raz te otwarte mecze”. Ale wyniki nie były takie, jakich oczekiwaliśmy. Musimy więc znaleźć równowagę i zrobimy to, ponieważ widzę, że zawodnicy się rozwijają, odzyskują coraz większą wiarę w siebie i są w coraz lepszej formie, o czym wielokrotnie wspominałem. Czekamy tylko na moment - ponieważ, jak właśnie powiedziałeś, radzimy sobie dobrze - kiedy będziemy mogli grać lepiej niż w ostatnich 11 meczach.
Czy kontuzja Conora Bradleya „zmieniła podejście” do planów na styczniowe okno transferowe...
Myślę, że wszyscy podzielają nasze zdanie na temat wyzwań, przed którymi stoimy. Nie oznacza to, że będziemy działać, ale wszyscy podzielają nasze zdanie na temat tego, z czym się mierzymy. Nikt nie ma innego zdania. Ale to nie znaczy, że cokolwiek się wydarzy.
O dośrodkowaniach w pole karne i przybliżaniu pomocników w stronę bramki...
Zdecydowanie. Dośrodkowania są, ale myślę, że moglibyśmy je wykorzystywać częściej. Jeśli nie dośrodkujesz wystarczająco, jeśli nie posyłasz wystarczająco dużo piłek poza pole karne, to zawodnicy przed bramką mają tendencję do myślenia: „Długo nie dotykałem piłki, pozwólcie mi dostać piłkę”. Jeśli to jest moment, w którym dośrodkujemy, to jesteśmy w dołku, niedociążeni. Zawsze będziemy niedociążeni w polu karnym przeciwnika, ponieważ oni wystawiają - łącznie z bramkarzem - 11 zawodników i wcale nie przesadzam. Tak wiele razy jest 11 zawodników przeciwnika w polu karnym. Nie sądzę, żebym kiedykolwiek znalazł się w sytuacji, w której będę prosił Alego [Beckera], żeby również atakował pole karne, więc myślę, że zawsze będziemy w mniejszej ilości zawodników w polu karnym od przeciwnika.
Ale jak mawia się w Holandii, to reakcja łańcuchowa, więc wynika to z pewnych rzeczy. Jeśli czekasz w polu karnym i dośrodkowania nie nadchodzą wystarczająco często, starasz się zaangażować w grę. To zdecydowanie jedna z rzeczy, których jesteś świadomy, i my również jesteśmy świadomi. Ale czasami chodzi o typ zawodników, których masz. Myślę, że większość naszych pomocników lubi mieć piłkę przy nodze i ci zawodnicy muszą wiedzieć od siebie: „Tak, jesteś w tym naprawdę dobry, ale potrzebujemy cię również do atakowania pola karnego”. To jedna z rzeczy tak oczywistych, że mogę to powiedzieć nawet tutaj. To jest coś, o czym rozmawiamy.

Komentarze (21)