Liverpool pokonuje Marsylię!
Piłkarze Liverpoolu w bardzo dobrych nastrojach będą wracać do Anglii po zwycięstwie 3:0 na trudnym terenie w siódmej kolejce Ligi Mistrzów. Bramki dla Liverpoolu zdobywali Dominik Szoboszlai oraz Jeremie Frimpong, ale pozostaje wciąż pytanie, czy UEFA zaliczy mu trafienie czy będzie to oficjalnie gol samobójczy. Gola w samej końcówce dołożył jeszcze Cody Gakpo.
Obie drużyny rozpoczęły wysoki starały się wzajemnie atakować, ale to Liverpool miał lepszą sytuację w pierwszych minutach meczu. Z rzutu różnego, po centrze Salaha piłkę głową w kierunku bramki skierował Joe Gomez, ale strzał był niecelny.
Chwilę później z szybką akcją wyszli gospodarze, ale czujność Alissona pozwoliła uspokoić grę wyjściem poza pole karne.
Kolejne akcje Francuzów bardzo rozciągały bloki obronne Liverpoolu a w 11 minucie groźnie zagraną piłkę w środek pola karnego wyłapywać musiał Alisson. Marsylia zdobywała przestrzeń i starała się kreować zagrożenie szybkimi akcjami.
Kwadrans upłynął na rozgrywaniu piłki po obu stronach a Ekitike otrzymał piłkę od Mac Allistera w polu karnym. Wymiana podań skończyła się jedynie stratą i kontrą Marsylii, ale bardzo szybko została powstrzymana.
W 17 minucie piłkę zagrywaną przez Kerkeza bramkarz gospodarzy w nietypowy sposób wybił na rzut rożny. Salah dośrodkował kolejny raz i kolejny raz zagrożenia nie było. Chwilę później Ekitike szukał podaniem Egipcjanina w polu karnym, ale podanie nie znalazło adresata.
Mac Allister popisał się dobrą kontrolą piłki pod polem karnym gospodarzy i oddał mocny strzał po ziemii na bramkę rywali, ale jego uderzenie było niecelne. Marsylia błyskawicznie chciała skontrować Liverpool, ale Greenwood nie potrafił zagrozić bramce swoim rajdem.
W 25 minucie Liverpool bardzo szybko odebrał piłkę i trzema podaniami znalazł się w polu karnym. Salah zagrał piłkę do Szoboszlaia, ten skierował ją do Ekitike a napastnik The Reds pokonał bramkarza. NIestety od razu było widać, że Francuz był na pozycji spalonej. Gol został anulowany.
W 27 minucie rzut wolny otrzymała Marsylia. W pole karne piłkę otrzymał skrzydłowy OM i oddał mocny strzał na bramkę Alissona. Brazylijczyk popisał się świetną interwencją i uratował Liverpool przed stratą bramki.
Minęła trzydziesta minuta meczu a tempo znacząco spadło. Liverpool nie próbował jakoś specjalnie postawić pressingu a Marsylia postawiła na spokojne rozgrywanie piłki. Dowodem na niezbyt energiczne spotkanie niech zostanie fakt, że fani na stadionie najgłośniej zareagowali w momencie anulowania bramki Ekitike.
W 33 minucie rzut wolny otrzymał Liverpool, ale Szoboszlai nie potrafił zagrozić bramce dobrym dośrodkowaniem. Po drugiej stronie gospodarze otrzymali rzut rożny, ale również dośrodkowanie nie znalazło celu. Liverpool próbował szukać Ekitike podaniami w pole karne, ale często Francuz był łapany na spalonych.
Liverpool starał się wymienić kilka podań w polu karnym rywali w 38 minucie meczu, ale na straży stał Pavard, który zabrał piłkę Wirtzowi w kluczowym momencie. W następnej akcji podał bardzo dobrze do Frimponga, ten mając dużo miejsca zagrał do Salaha w pole karne, ale strzał Egipcjanina był niecelny.
Po kilku kolejnych spokojnych akcjach po obu stronach, Liverpool otrzymał rzut wolny niedaleko pola karnego pod sam koniec pierwszej połowy. Wcześniej sędzia sprawdzał jeszcze zagranie obrońcy Marsylii w polu karnym. VAR nie dopatrzył się przewinienia a Szoboszlai podszedł do piłki wraz z Salahem, aby wykonać rzut wolny.
Węgierski pomocnik postanowił uderzyć mocno, ale pod murem. Udało mu się tym samym zaskoczyć wszystkich w murze jak i bramkarza. Cudowna bramka pomocnika Liverpoolu dała prowadzenie do przerwy.
Marsylia rozpoczęła drugą połowę od ataków na bramkę Liverpoolu a pierwszym, który oddał strzał zza pola karnego był Pierre-Emile Hojbjerg. Uderzenie było jednak niecelne.
Liverpool próbował zagrozić bramce rywali, ale decyzyjności zabrakło Wirtzowi i pomocnik nie zdecydował się oddawać strzału. Kilka minut później Greenwood zagroził bramce Liverpoolu, ale strzał obronił Alisson. Z rzutu rożnego nie było zagrożenia, ale kolejna OM przyniosła rzut rożny. Weah ostatecznie oddał strzał, ale defensywa Liverpoolu poradziła sobie z nim i ułatwiła zadanie Beckerowi.
W 59 minucie mieliśmy prawdziwy rollercoaster na boisku. Najpierw świetną akcję Liverpoolu, po po podaniu Szoboszlaia próbował strzałem zakończyć Ekitike, ale jego uderzenie trafiło w spojenie bramki. W następnej akcji Weah kończył strzałem akcje Marsylii, ale uderzenie było niecelne. W drugiej połowie tempo znacząco wzrosło a gospodarze chcieli szybko wrócić do meczu.
Po godzinie gry szybką kontrę Liverpoolu kończył Kerkez podaniem do Wirtza. Niemiecki pomocnik próbował zaskoczyć bramkarza strzałem po krótkim słupku, ale akcja zakończyła się rzutem rożnym. Do narożnika podszedł Szoboszlai. Jego dośrodkowanie ominęło jednak całe pole karne. Liverpool starał się trzymać rywali na ich połowie a kolejne akcje ofensywne kończyły się niedokładnymi podaniami.
Jak piłkę otrzymał Ekitike to próbował z kolei mocnym strzałem pokonać bramkarza, ale strzał okazał się niecelny. Po drugiej stronie Weah z łatwością otrzymał piłkę w polu karnym Liverpoolu, ale na miejscu był Van Dijk. Gospodarze mieli jeszcze rzut rożnym, z którego na szczęście dla gości nie było zagrożenia.
Marsylia próbowała grać skrzydłami, szybkimi akcjami, ale defensywa Liverpoolu radziła sobie z atakami. Wsparcie Gravenbercha bardzo pomagało obronie The Reds.
Mijała 73 minuta a Liverpool rozgrywał akcję ofensywną. Po kilku podaniach piłkę otrzymał Frimpong i postanowił wejść dryblingiem w pole karne rywala. Po powaleniu bocznego obrońcy, postanowił zaryzykować i oddać techniczny strzał na bramkę. Piłka dość szczęśliwie wpadła do siatki i Liverpool mógł cieszyć się z podniesienia prowadzenia. UEFA będzie musiała jedynie rozstrzygnąć czy to bramka holendra czy gol samobójczy.
Gospodarze starali się wrócić do gry. Długie piłki serwowane za stoperów Liverpoolu nie przynosiły rezultatów. Dobrze na boku obrony radził sobie Milos Kerkez. Liverpool postanowił na kontrolę i próby utrzymania wyniku.
W 78 minucie OM otrzymał rzut rożny, ale dośrodkowanie zostało wyłapane przez dobrze dysponowanego w tym spotkaniu Alissona.
Weah próbował również uderzyć na bramkę z dystansu, ale kolejny jego strzał ominął bramkę Liverpoolu. Slot zdecydował się na zmianę piłkarzy. Boisko opuścili Wirtz i Ekitike a zastąpili ich Jones oraz Gakpo. Do końca meczu pozostało niecałe dziesięć minut. Marsylia miała kolejny rzut rożny, ale Medina nie sięgnął piłki. Kolejne próby dośrodkowań zostały wybijane przez defensywę Liverpoolu.
Alisson świetnie wznowił grę długim zagraniem do Gakpo. Holender wygrał pojedynek z rywalem i posłał podanie do Salaha. Mo wyszedł praktycznie sam na sam z bramkarzem Marsylii, ale jego strzał był bardzo słaby i nawet nie zagroził bramce.
W 85 minucie kolejny strzał z dystansu oddali gospodarze. Uderzenie Paixao ominęło bramkę Liverpoolu i zagrożenia kolejny raz nie było. Gospodarze nie poddawali się i próbowali atakować do samego końca, jednak impet ich akcji zdecydowanie osłabł po stracie drugiej bramki.
Sędzia doliczył trzy minuty a gospodarze jeszcze raz zaatakowali bramkę Liverpoolu. Greenwood posłał piłkę do Aubemeyanga a ten w polu karnym mocnym strzałem zagroził bramce. Oczywiście na straży był kolejny raz Alisson, który popisał się kolejną w tym meczu paradą. Z rzutu rożnego nie było zagrożenia.
Chwilę później Liverpool rozegrał koronkową akcję na połowie gospodarzy. Szoboszlai zagrał do Gravenbercha, ten podał do Gakpo a holenderski zawodnik zmylił bramkarza strzałem w długi słupek. Liverpool tą akcją zakończył spotkanie i wygrał mecz 0:3!
Liverpool: Alisson; Frimpong, Gomez, Van Dijk, Kerkez; Gravenberch, Szoboszlai, Mac Allister; Salah, Wirtz (Jones 79′), Ekitike (Gakpo 79′)
Marsylia: Rulli; Murillo, Pavard, Balerdi, Medina; Weah, Hojbjerg, Kondogbia (Nadir 68′), Traore (Paixao 68′); Gouiri (Aubameyang 68′), Greenwood

Komentarze (50)
Ciężko się już czyta te skomlenie o zwolnienie Slota, nie jestem zadowolony z dyspozycji zespołu i nie mam pojęcia czy chłop to wyprowadzi ale chyba wiele osób uważa że za Kloppa każdy sezon to był miód i orzeszki, pamiętam momenty nawet jak i jego tutaj też zwalniano. Podsumowując sezon jest słaby ale nie beznadziejny a pod właściwie każdym artykułem ta sama zacięta płyta, nawet o transfery się go obwinia mimo że właściwie wszystkie zakupy były logiczne (może mimo Isaka na koniec, nie rozumiem czemu drugi napastnik zamiast ŚO). Bardzo się obawiam, ale jestem ciekaw czy Slot będzie potrafił poukładać zespół.
Podobał mi się dziś Joe Gomez bardzo. Mam nadzieję, że zdrowie mu dopisze, żeby chociaż czasem być opcją zastępczą dla Konate, bo VVD widzę, że od deski do deski będzie grał do końca sezonu.
Becker tradycyjnie klasa. Gdyby nam czasem nie zabrakło tzw. ostatniego podania, to mogłoby się dla Marsylii skończyć to wszystko o wiele gorzej.
Martwi Salah. Człowiek się nawet ucieszył, że po kilku meczach przerwy zobaczył Egipcjanina na boisku, ale forma jaka była, taka jest nadal. Ta sytuacja, gdy zj*** po całości po asyście Gakpo, to normalnie kryminał.
Przykro się patrzy na gasnącego z każdym tygodniem Króla Egiptu.
Cieszy wygrana i aktualne miejsce w tabeli, które musimy utrzymać choć możemy je nawet poprawić w ostatniej kolejce 🔴💪😊
Alisson 5; Frimpong 4, Gomez 4, Van Dijk 5, Kerkez 3; Gravenberch 4, Szoboszlai 4, MacAllister 3; Salah 3, Wirtz 2 (Jones 79′), Ekitike 4
Sub ;Jones b.o., Gakpo 3
Kolejna złota myśl kuczqa zapisana do dzienniczka.
W meczu z Burnley gdzie trzeba gonić wynik wchodzi młody Rio, dodatkowo Robertson i Chiesa, dziś mamy prowadzenie 2:0 młody śmiało mógłby w takim meczu pohasać wykazać swój potencjał ofensywny to go nie widzimy ani przez minutę. Boje się zajeżdżania środka pomocy, Szobo, Grawen co chwile ciągnął po 90 min, a ostatnio tak Arne cieszył się z powrotu Wataru Endo do sprawności. Salah na pucharze szamana wszystkie mecze po 90 minut wraca z długiej podróży i tu również musi grać 90? Jeszcze nie tak dawno był nam niepotrzebny (zdaniem Slota).. dziwne są dla mnie te decyzje i nie do końca potrafię je zrozumieć
Ciężko się już czyta te skomlenie o zwolnienie Slota, nie jestem zadowolony z dyspozycji zespołu i nie mam pojęcia czy chłop to wyprowadzi ale chyba wiele osób uważa że za Kloppa każdy sezon to był miód i orzeszki, pamiętam momenty nawet jak i jego tutaj też zwalniano. Podsumowując sezon jest słaby ale nie beznadziejny a pod właściwie każdym artykułem ta sama zacięta płyta, nawet o transfery się go obwinia mimo że właściwie wszystkie zakupy były logiczne (może mimo Isaka na koniec, nie rozumiem czemu drugi napastnik zamiast ŚO). Bardzo się obawiam, ale jestem ciekaw czy Slot będzie potrafił poukładać zespół.