Władze nie planują zwolnienia Slota
Dla Arne Slota był to rzadki moment komfortu.
Na Anfield nie było nerwów, niepokoju ani dramatyzmu — Liverpool bezlitośnie rozbił Qarabağ 6:0, zapewniając sobie awans do 1/8 finału Ligi Mistrzów. Zespół Slota zakończył fazę ligową na trzecim miejscu, co oznacza, że w marcowym dwumeczu o ćwierćfinał będzie miał przewagę własnego boiska w rewanżu. Rywalem „The Reds” będzie jeden z kwartetu: Juventus, Atlético Madryt, Club Brugge lub Galatasaray.
Ominięcie lutowej rundy barażowej to ogromna ulga, zwłaszcza biorąc pod uwagę aktualne problemy kadrowe. Gdy Jeremie Frimpong musiał opuścić boisko z powodu urazu pachwiny już na początku spotkania, Slot został bez aż siedmiu doświadczonych zawodników. Wataru Endo rozegrał większość meczu na prawej obronie, a Ryan Gravenberch — nominalny pomocnik — został przesunięty do roli środkowego obrońcy.
W klubie panuje nadzieja, że za sześć tygodni, gdy Liverpool wznowi europejską kampanię, sytuacja zdrowotna zespołu będzie znacznie lepsza. Do tego czasu pełne skupienie skierowane jest na rozgrywki ligowe, gdzie forma zespołu pozostawia wiele do życzenia — zaledwie pięć zwycięstw w ostatnich 18 meczach Premier League.
Nie można jednak lekceważyć znaczenia najwyższego domowego zwycięstwa Liverpoolu w Europie od grudnia 2017 roku, kiedy Spartak Moskwa został rozbity 7:0. Mistrzowie Azerbejdżanu wcześniej potrafili pokonać Benfikę, FC Kopenhagę i Eintracht Frankfurt, a także zremisować z Chelsea. W sezonie, w którym Liverpool często męczył się z teoretycznie słabszymi rywalami, zaprezentowana płynność i tempo gry w ofensywie zasługują na uznanie.
Znacznie większe znaczenie dla przyszłości Slota będą jednak miały nadchodzące mecze ligowe — sobotnie starcie z Newcastle United oraz prestiżowy pojedynek z Manchesterem City osiem dni później.
Po bolesnej porażce z Bournemouth i jednoczesnych zwycięstwach Manchesteru United oraz Chelsea, które zepchnęły Liverpool na szóste miejsce w tabeli, medialne spekulacje dotyczące przyszłości Holendra znów przybrały na sile. Udział „The Reds” w kolejnej edycji Ligi Mistrzów nie jest pewny, lecz mimo narastającej presji Arne Slot wciąż cieszy się pełnym zaufaniem klubowych władz. Jego pozycja nie jest zagrożona.
Liverpool nie zamierza podążać ścieżką obranych przez Manchester United i Chelsea, które rozstały się odpowiednio z Rubenem Amorimem i Enzo Mareską. Choć oba kluby zanotowały krótkoterminową poprawę wyników pod wodzą Michaela Carricka i Liama Roseniora, decyzje o zmianach trenerów były w dużej mierze efektem napiętych relacji z działaczami, a nie wyłącznie słabych wyników sportowych.
Na Anfield sytuacja wygląda inaczej. Relacje Slota z dyrektorem sportowym Richardem Hughesem pozostają bardzo dobre. To właśnie Hughes w 2024 roku prowadził proces wyboru następcy Jürgena Kloppa i od początku uważał Slota za najlepszego możliwego kandydata. Wiara w jego kompetencje trenerskie nie osłabła.
W przeciwieństwie do Amorima i Mareski, Slot jest szkoleniowcem, który ma na koncie mistrzostwo Premier League — a to daje czas i kredyt zaufania. W klubie dostrzega się również okoliczności łagodzące: tragiczna śmierć Diogo Joty, szeroko zakrojone zmiany kadrowe oraz wewnętrzne przekonanie, że obecny sezon od początku miał charakter przejściowy. Do tego dochodzi seria urazów, która skutecznie utrudniała ustabilizowanie formy zespołu.
Jako trener, a nie menedżer, Arne Slot nie ma takiego wpływu na politykę transferową, jakim w końcowych latach swojej kadencji dysponował Jürgen Klopp. Dlatego zarzuty dotyczące braku odpowiedniego zabezpieczenia na pozycji środkowego obrońcy czy niepozyskania następcy Luisa Díaza nie powinny być kierowane pod jego adresem. Odpowiedzialność za strategię transferową oraz sposób inwestowania środków finansowych spoczywa na dyrektorze sportowym Richardzie Hughesie oraz dyrektorze generalnym ds. futbolu w Fenway Sports Group — Michaelu Edwardsie.
Sugestia, jakoby Liverpool nie był aktywny na rynku transferowym w styczniu z powodu niechęci do dalszych inwestycji przy pozostawieniu Slota na stanowisku, jest pozbawiona sensu. Klub konsekwentnie realizuje model oparty na danych i długofalowym planowaniu. Spośród zawodników z pola pozyskanych latem, jedynym graczem powyżej 24. roku życia był Alexander Isak.
Do tej pory na Anfield uznawano, że w obecnym oknie transferowym nie pojawiła się okazja, która miałaby uzasadnienie finansowe, dlatego zdecydowano się poczekać do lata. Jest to ryzykowne podejście, biorąc pod uwagę aktualną sytuację zespołu, a kontuzja Jeremie’ego Frimponga może jeszcze wpłynąć na zmianę tej strategii. Ibrahima Konaté powinien wrócić do gry po urlopie okolicznościowym na sobotni mecz, Joe Gomez ma niewielkie szanse na powrót do zdrowia, natomiast Curtis Jones najprawdopodobniej zdąży wyleczyć się z choroby.
Pomimo intensywnej krytyki letnich wydatków transferowych, w klubie nie ma mowy o „wyrzutach sumienia”. Współpraca Hugo Ekitiké i Floriana Wirtza, którzy obaj wpisali się na listę strzelców w meczu z Qarabagiem, zaczyna przynosić wymierne efekty. Frimpong i Milos Kerkez wyraźnie podnieśli swój poziom w ostatnich miesiącach, natomiast Alexandera Isaka oraz Giovanniego Leoniego trudno obecnie oceniać ze względu na problemy zdrowotne.
Większym problemem niż adaptacja nowych zawodników okazał się spadek formy kluczowych piłkarzy: Mohameda Salaha, Cody’ego Gakpo, Alexisa Mac Allistera oraz Konaté. Środowy wieczór na Anfield mógł jednak przynieść potrzebny impuls mentalny — Salah zdobył swoją pierwszą bramkę dla Liverpoolu od 1 listopada, kończąc serię ośmiu meczów bez gola, a Mac Allister po raz pierwszy w barwach klubu strzelił dwa gole w jednym spotkaniu.
Władze Liverpoolu nie ignorują problemów, które negatywnie wpływają na grę zespołu i powodują brak stabilności formy. Regularnie analizuje się, co można było zrobić inaczej. Nawet uwzględniając liczne przeciwności losu, nikt w klubie nie uważa, by dorobek 36 punktów po 23 kolejkach Premier League był czymkolwiek innym niż rozczarowaniem.
Slot nie ustrzegł się błędów. Nie potrafił wpływać na przebieg spotkań w takim stopniu, jak czynił to w poprzednim sezonie. Wciąż jednak postrzegany jest jako ten sam trener, który niedawno osiągał imponujące rezultaty, a wewnątrz klubu panuje przekonanie, że zdoła odwrócić niekorzystny trend.
Potwierdzeniem potencjału tej drużyny są występy w Lidze Mistrzów — 18 punktów zdobytych z możliwych 24, w tym zwycięstwa nad Realem Madryt, Atlético Madryt oraz Interem Mediolan.
Slot został skrytykowany za słowa wypowiedziane na przedmeczowej konferencji prasowej, gdy zasugerował, że odpadnięcie z Ligi Mistrzów w 1/8 finału z późniejszym triumfatorem — Paris Saint-Germain — „być może” pomogło Liverpoolowi sięgnąć po mistrzostwo Anglii. W tamtym momencie „The Reds” mieli 15 punktów przewagi i dziewięć kolejek do końca sezonu.
Legenda Liverpoolu, Steven Gerrard, komentując sprawę jako ekspert TNT Sports, określił tę wypowiedź jako „cios dla kibiców”. Świadomy negatywnego odbioru, Slot po meczu postanowił doprecyzować swoje słowa.
— Być może nie wyraziłem się w odpowiedni sposób. To możliwe — przyznał.
— Nie byłem zadowolony z porażki z PSG. Chciałem zajść jak najdalej. Chodziło mi o to, że po odpadnięciu uniknęliśmy kolejnych kontuzji. Dla nas urazy są bardziej dotkliwe niż dla klubów, z którymi rywalizujemy, ponieważ mamy węższą kadrę. Zostało to źle odebrane. Następnym razem powinienem być bardziej precyzyjny.
Udzielając długich odpowiedzi w drugim języku, łatwo o nieprecyzyjne sformułowania — zwłaszcza w sytuacji, gdy trener znajduje się pod presją, a każde jego słowo jest drobiazgowo analizowane przez część kibiców domagających się zmian.
Podobnie zinterpretowano jego komentarz dotyczący bezpośredniego awansu do 1/8 finału Ligi Mistrzów:
— Cieszymy się, że od razu awansowaliśmy do fazy pucharowej, zwłaszcza że jeszcze dwa lata temu graliśmy w Lidze Europy i odpadliśmy w ćwierćfinale z Atalantą.
Nie była to uszczypliwość wobec Kloppa — trzykrotnego finalistę Ligi Mistrzów z Liverpoolem — lecz raczej bezpośrednie przypomnienie, w jakim miejscu klub znajdował się w Europie przed objęciem zespołu przez Slota. Były szkoleniowiec Feyenoordu ma poczucie, że jego dotychczasowe osiągnięcia zostały zbyt szybko zapomniane w chaosie obecnego sezonu.
Procent zwycięstw Slota w Lidze Mistrzów z Liverpoolem wynosi imponujące 77,8%, a ogólny bilans zwycięstw — 61,5%. Tylko Jürgen Klopp (62,1%) może pochwalić się lepszym wynikiem spośród trenerów Liverpoolu od czasów Johna McKenny w XIX wieku. Dla porównania: Bill Shankly osiągał 52%, Bob Paisley 57,5%, a Kenny Dalglish 58,5%.
W środowy wieczór The Kop nie skandował nazwiska Slota, jednak gdy po końcowym gwizdku podszedł, by podziękować kibicom, otrzymał od nich wyraźną odpowiedź. Aby ta relacja została w pełni odbudowana, Liverpool musi zdać znacznie trudniejsze egzaminy — począwszy od sobotniego starcia z Newcastle United. Jedno pozostaje niezmienne: wewnętrzne wsparcie dla Arne Slota na Anfield pozostaje silne, gdy szkoleniowiec próbuje wyprowadzić zespół na spokojniejsze wody.
James Pearce

Komentarze (27)
Z tymi transferami też mnie kur**** chwyta, kiedy myślę o 240 mln na Isaka i Ekitike.
Ekitike, który jest naszym najlepszym strzałem w dziesiątkę strzelił tyle bramek co Joao Pedro - który był o 1/3 tańszy.
Tyle nt. geniuszu rekrutacyjnego w ataku.
Oni sa tak samo za ten stan rzeczy odpowiedzialni jak i Arne!
Na siedem ostatnich sezonów Kloppa, cały czas graliśmy w Lidze Mistrzów, a tylko raz (w sezonie pożegnalnym) zagraliśmy w Lidze Europy i ten łysy gad przytoczył akurat ten sezon, żeby wybielić swoją obecną sytuację. Niech już pogonią tego odklejeńca, bo czytać się tego nie da. Jaki to trzeba mieć tupet, żeby takie brednie wygadywać i jeszcze umniejszać swojemu poprzednikowi, któremu się nie dorasta do pięt.
Gdyby nie praca Kloppa, to byś zobaczył mistrzostwo jak świnia niebo, Slocie.
Zapomniał że Klopp w swoim pierwszym sezonie miał 2 finały, 2 lata później Finał LM i rok później znowu, tym razem wygrany a Slot dal się Newcastle, dał dupy PSG i takie coś mówi
Biorąc pod uwagę, jak od lat działa FSG, to trudno się było tego spodziewać, szczególnie po mistrzostwie i sporych zmianach w kadrze. Wydaje się, że Slot musiałby zacząć narzekać na zarząd, brak transferów i swoje kompetencje, żeby zostać zwolnionym.
Poza tym nigdy nie wiadomo jak nowy trener wejdzie do drużyny.
Pozostaje mieć nadzieję, że Arne ogarnie trochę ten bałagan i nie wypadnie z top5, bo tyle chyba wystarczy na ligę mistrzów.
Współczuję i łączę się z waszym bólem.
Alonso płakał jak oglądał wczorajszy mecz.