Gerrard: Liverpool nie może tak grać
Steven Gerrard nie przebierał w słowach po szokującej porażce Liverpoolu w pojedynku z Wolverhampton Stevie określił pierwszą połowę w wykonaniu the Reds, jako 'kompletną stratę czasu' w wykonaniu zespołu Slota.
Gerrard uważa, że taka gra nie przystoi takiej drużynie, jak Liverpool.
- Pierwsza połowa była po prostu okropna w wykonaniu Liverpoolu. Nie mogłem na to patrzeć. Brakowało szybkości, pomysłu na grę w okolicach pola karnego rywali. Graliśmy do bólu przewidywalnie, dlatego Wolves nie mieli żadnych kłopotów w defensywie - powiedział Steven.
- Popatrzcie na pierwszego gola Gomesa. Mamy tutaj długie podanie do osamotnionego z przodu piłkarza gospodarzy. Stoperzy Liverpoolu, a konkretnie Van Dijk, powinni 'skasować' tę akcję w zarodku, ale tego nie zrobili. Obrońcy muszą poradzić sobie z tego typu sytuacją.
- Drugi stracony gol to po prostu złe wybicie bramkarza i późniejszy brak reakcji. Liverpool miał tam trzech piłkarzy, którzy powinni zareagować znacznie szybciej. Przy strzałach spoza pola karnego zawsze może wydarzyć się coś nieoczekiwanego - kontynuował Gerrard.
- Moim zdaniem Ngumoha zasługuje na występy w pierwszym składzie. W każdym ze swoich epizodycznych występów, robi dużo więcej, aniżeli Cody Gakpo przez 65-70 minut. Mam nadzieję, że Slot wystawi tego chłopaka w wyjściowej jedenastce w piątek.
- Jeśli Liverpool zamierza awansować dalej w Pucharze Anglii, standardy gry w obronie muszą zdecydowanie się poprawić.
- Wolves w drugiej odsłonie desygnowało do gry silnego fizycznie i wysokiego napastnika, który miał sprawić problemy obrońcą Liverpoolu i tak się właśnie stało. Sądzę, że Konate mógł pomóc wyciągnąć Van Dijka z opresji. Powinien wykorzystać swoje długie nogi i szybkość, próbując wślizgu prawą nogą, ale totalnie z tego zrezygnował - podsumował Gerrard.

Komentarze (4)
Bo na dobrą sprawę ostatnimi czasy ciągnęli nas indywidualnie Szobo i Wirtz. Ale jednemu się warkoczyki, a drugiemu syndrom Coutinho załączył, więc po ptokach już chyba do maja...
Zgadzam się całkowicie ze Stevenem, tylko że my tak gramy już od czasu wygranego meczu z kogutami na Anfield w ubiegłym sezonie.
Nie da się oglądać gry Liverpoolu Slota.
Nic już nie zostało po heavy metalu Jurgena.