Liverpool musi zacząć podejmować ryzyko
Widok Alexandra Isaka wychodzącego na boisko po raz pierwszy od czterech miesięcy był jednym z nielicznych pozytywów dla Liverpoolu w meczu przeciwko Paris Saint-Germain. Jednocześnie widać wyraźnie, że problemy ofensywne The Reds sięgają znacznie głębiej niż sama absencja rekordowego transferu klubu.
Ich trzy niecelne strzały wygenerowały łączne xG na poziomie 0,18 — najniższe w erze Arne Slota. Brak jakiegokolwiek stałego zagrożenia przez całe 90 minut obnażył ich problemy.
Liverpool zdobył tylko jednego gola w ostatnich trzech meczach, a jego autorem był Milos Kerkez. Miało to miejsce w spotkaniu z Brighton & Hove Albion. Nie padł on jednak po płynnej akcji zespołowej, lecz dzięki wyczuciu Węgra, który wykorzystał nieporadne zagranie głową Lewisa Dunka do własnego bramkarza.
Przed meczem z Brighton, Slot został zapytany o problemy swojej drużyny ze zdobywaniem bramek w pierwszych połowach. Jego odpowiedź była wymowna.
— Mówicie, że mamy problem ze strzelaniem goli w pierwszej połowie. Ja powiedziałbym, że generalnie mamy problem ze strzelaniem goli.
To zdecydowanie nie jest coś, co kibice chcą słyszeć w kluczowej fazie sezonu, a fakt, że zachowywanie czystych kont stało się rzadkością, czyni sytuację jeszcze bardziej problematyczną.
Ostatnia forma strzelecka trzech głównych napastników dostępnych dla Slota wygląda wręcz rozpaczliwie. Mohamed Salah zdobył pięć goli w ostatnich 13 meczach (mogło i powinno być więcej, gdyby nie dwa niewykorzystane rzuty karne), Hugo Ekitike trafił dwa razy w ostatnich 12 spotkaniach, natomiast Cody Gakpo zdobył tylko jedną bramkę w poprzednich 16.
Powrót Isaka zwiększa liczbę napastników dostępnych dla Slota, ale raczej nie rozwiąże problemów z pewnością siebie jego kolegów z drużyny, zarówno przy budowaniu akcji, jak i w sytuacjach pod bramką rywala.
Ekitike miał trudny wieczór w Paryżu i choć jego nieco niezgrabny styl gry może wyglądać płynnie, gdy jest w formie, tak prezentuje się chaotycznie, gdy ma problemy z utrzymaniem piłki i włączaniem partnerów do gry.
Jeśli chodzi o dwóch skrzydłowych, którzy rozpoczęli mecz Ligi Mistrzów na ławce, historia była podobna. Gdy Gakpo pojawił się na boisku na ostatnie 15 minut, był w dużej mierze niewidoczny, a Salah pozostał niewykorzystanym rezerwowym.
Gdy kamera pokazała nam twarz Salaha, szykującego się do wykorzystania rzutu karnego w meczu z Manchesterem City, Egipcjanin wyglądał na pozbawionego pewności siebie. Było to widoczne także przy sytuacji z pierwszej połowy, kiedy zbyt długo zwlekał ze strzałem. Abdukodir Khusanov zdołał się przewrócić, a mimo to zdążył wstać i by zablokować uderzenie Mo.
Problemy ofensywne Liverpoolu są dobrze udokumentowane przez cały sezon. To połączenie wolnego budowania akcji, braku dynamiki i szybkości zarówno zespołu, jak i poszczególnych zawodników, formy piłkarzy oraz braku spójnej struktury w fazie bez piłki, która zaczyna się już od pierwszych prób wysokiego pressingu.
Zespół zwyczajnie nie jest wystarczająco skuteczny, co staje się jeszcze bardziej widoczne, gdy napastnicy mają jedną lub dwie dobre okazje w meczu, zamiast trzech lub czterech.
Jeśli drużyna Slota chce osiągnąć minimum, jakim jest miejsce w pierwszej piątce i awans do Ligi Mistrzów, ich skuteczność w ataku musi się poprawić. A poprawa ta musi zacząć się już w meczu z Fulham.
To, w jaki sposób mogą to zrobić, jest trudne, ponieważ część z wymienionych wyżej problemów to kwestie obecne przez cały sezon i sprawiają wrażenie niemożliwych do naprawienia w tak krótkim czasie. Również z ostatnich trzech meczów trudno wyciągnąć coś pozytywnego... No, być może z wyjątkiem pierwszych 35 minut na stadionie Etihad Stadium.
Trzeba jednak zaznaczyć, że wszystkie trzy spotkania były rozgrywane na wyjeździe, w tym przeciwko dwóm europejskim gigantom, Manchesterowi City i PSG — czyli na stadionach, gdzie nawet dobra gra nie gwarantuje, że uda się stworzyć zagrożenie pod bramką rywali. W meczu wyjazdowym z Brighton & Hove Albion zabrakło także Alexandra Isaka i Mohamed Salah, a po pięciu minutach z boiska zszedł Hugo Ekitike, co znacząco ograniczyło siłę ofensywną Liverpoolu.
Ostatnim naprawdę przekonującym występem w ataku było zwycięstwo 4:0 nad Galatasaray, kiedy Arne Slot zmodyfikował ustawienie na 4-2-2-2, co pozwoliło poszczególnym zawodnikom rozwinąć skrzydła.
Jamie Carragher, wypowiadając się w CBS, zasugerował, że Liverpool ma „zbyt wielu zawodników, którzy są aroganccy z piłką i niepokorni bez niej”. Zbyt często zespół miał problem, by „zapracować” na możliwość grania, głównie przez braki w organizacji bez piłki i pressingu — choć akurat w meczu z Galatasaray wyglądało to znacznie lepiej.
To przełożyło się na ich grę w posiadaniu. Kluczowym elementem zarówno w spotkaniu z Galatasaray, jak i w początkowej fazie meczu z Manchesterem City była zdolność Liverpoolu do przeszywania linii obronnych rywala podaniami.
To coś, z czym mieli problemy przez większość sezonu, szczególnie przeciwko nisko ustawionym blokom defensywnym. Szybkie, progresywne podania są jednym ze sposobów na ich przełamanie, a Florian Wirtz odgrywał w tym kluczową rolę.
Dwie najlepsze okazje strzeleckie, jakie Ekitike miał w pierwszej połowie na Etihad, wynikały właśnie z tego, że Wirtz znajdował przestrzeń, otrzymywał piłkę i napędzał akcje ofensywne.
W jednym przypadku współpracował z Ekitike…

… a w drugim uruchomił Salaha na prawym skrzydle.

Było to również widoczne w meczu z Galatasaray. Różnica polegała na tym, że Liverpool był wtedy skuteczny — czego zabrakło w Manchesterze.
Przy ich drugim golu…

... oraz trzeciej bramce...

Liverpool potrafił rozmontować defensywę rywali, znajdując przestrzeń między linią pomocy a obroną dzięki Alexisowi Mac Allisterowi. Później efekty przyniosła kombinacyjna gra Argentyńczyka z Ryanem Gravenberchem i Florianem Wirtzem. To pozwoliło Mohamedowi Salahowi i Hugo Ekitike na przemieszczanie się przy cofniętej i zdezorganizowanej obronie rywala. Nie otrzymywali piłki po powolnym, schematycznym rozegraniu.
Przesunięcie Salaha bliżej środka boiska przełożyło się na większą liczbę sytuacji strzeleckich dla niego, a Ekitike coraz bardziej wygląda na napastnika, który funkcjonuje lepiej, mając obok siebie partnera pomagającego mu w prowadzeniu ataku.
To, że obaj wyjdą w pierwszym składzie przeciwko Fulham FC, wcale nie jest pewne. Głównie dlatego, że Ekitike rozpoczął oba mecze w tym tygodniu.
Kwestie fizyczne prawdopodobnie odegrają dużą rolę przy wyborze składu, ale Arne Slot może teraz spojrzeć na ławkę rezerwowych i zobaczyć więcej opcji ofensywnych. Jednym z problemów Liverpoolu w tym sezonie był brak zagrożenia w końcowych fazach meczów. Gdy podstawowi zawodnicy tracili siły, brakowało jakościowych zmienników.
Fulham powinno stanowić trudniejsze wyzwanie defensywne niż Galatasaray, dlatego ponownie to ofensywni zawodnicy Liverpoolu będą musieli odzyskać swobodę i kreatywność, które pokazali w tamtym meczu — i utrzymać je już do końca sezonu.
Czas na ostrożną grę minął. The Reds muszą zacząć podejmować większe ryzyko.
Andy Jones

Komentarze (5)
Patrzę na nowe nabytki, co z tego że mają ogromne umiejętności jak nie mają serca do gry jakie miał Harvey, Diaz czy wyśmiewany Nunez.
Śmiem twierdzić, że Urugwajczyk biegał by jak opętany przy niekorzystnym wyniku, a co robi Ekitike ? Czai się jak pies do jeża.
Zespół stracił charakter, przecież Macca jakby ucięli mu jaja, Graven to samo.
Dokładamy do tego nietrafione decyzje transferowe i mamy efekt jaki mamy.
Dla mnie brak 6 pierwszy błąd, drugi pozbycie się Nuneza i ściągnięcie za dużą kasę Isaka. Przyszedł Ekitike to Isak powinien zostać odpuszczony, normalny prawy obrońca zamiast wahadła, stoper i zostawić Diaza, który mógl grać na skrzydłach i w ataku. Powinni oddać Chiese, skoro trener go nie chciał. Plus na koniec odejście od modelu, gdzie ściągani byli gracze wchodzący dopiero na poziom wysoki tylko gotowy produkt typu Isak,
Okej Wirtz był fajnym pokazem siły, ale to w zupełności wystarczyłoby, żeby pokazać muskuły