Szoboszlai: Wierzę w wygraną
Dominik Szoboszlai w pełni wierzy, że Liverpool może odwrócić losy wtorkowego ćwierćfinału Ligi Mistrzów przeciwko Paris Saint-Germain.
The Reds przegrywają 0:2 ze swoim rywalem z Ligue 1 przed rewanżem na Anfield.
Gole Désiré Doué i Khvichy Kvaratskheliai zapewniły drużynie Luisa Enrique zwycięstwo na Parc des Princes w ubiegłym tygodniu.
Przed drugim starciem z PSG Szoboszlai spotkał się z dziennikarzami, aby zapowiedzieć mecz i poruszyć kilka tematów. Poniżej przedstawiamy podsumowanie jego wypowiedzi z konferencji prasowej.
O tym, jak bardzo wierzy w odrobienie strat przez Liverpool…
- Osobiście wierzę w to w pełni, bo wiem, na co nas stać, wiem, jakich mamy zawodników i jaką mamy mentalność - i pokazaliśmy to wiele razy. Może nie za każdym razem, ale wiele razy - i tego właśnie potrzebujemy jutro od pierwszej minuty.
O interakcji z kibicami po meczu FA Cup z Manchesterem City na początku miesiąca…
- Żeby było jasne - być może to było nieporozumienie między mną a kibicami. Nie miałem nic złego na myśli. Oczywiście wiem, co kibice znaczą dla tego klubu i co ten klub znaczy dla nich. Jako piłkarze wiemy, że robimy wszystko zarówno dla nich, jak i dla siebie.
- Jeśli to było nieporozumienie, to przepraszam, ale oni też mogą czuć, że ja czuję się tak samo jak oni. Przeżywam to dokładnie tak jak oni i chcę jasno powiedzieć, że jestem z nimi, my jesteśmy z nimi i mam nadzieję, że oni również są z nami.
O tym, gdzie ewentualny comeback z PSG plasowałby się w jego karierze…
- To dobre pytanie. Oczywiście byłby to jeden z największych powrotów w mojej karierze, prawdopodobnie. Zwłaszcza z Liverpoolem przeciwko PSG w ćwierćfinale Ligi Mistrzów po przegranej 0:2. Mogę powiedzieć, że to byłby największy comeback w mojej karierze.
O znaczeniu dwóch meczów w tym tygodniu przeciwko PSG i Evertonowi…
- Rozmawiamy ze sobą codziennie. Oczywiście pierwszy mecz jest jutro. Nie mówiliśmy tyle o Evertonie, co o PSG, bo po meczu z PSG był jeszcze Fulham. Zawsze patrzymy mecz po meczu, bo najważniejsze zadanie jest jutro i musimy dać z siebie wszystko. Dopiero potem możemy myśleć o Evertonie - to duży mecz, derby na wyjeździe w kontekście walki o miejsca w Lidze Mistrzów, więc musimy być na to gotowi.
O roli Anfield w meczu z PSG…
- Anfield będzie miało ogromny wpływ jutro. Widzieliśmy to wiele razy w tym sezonie, w poprzednim i wcześniej. To nie będzie tylko 11 zawodników na boisku czy zmiennicy - to będzie cały stadion. Wiemy, jakie to uczucie grać dla Liverpoolu, grać przed tymi kibicami i na Anfield. Myślę, że nie potrzebujemy dodatkowej motywacji - wiemy, co to znaczy.
O tym, co musi się zmienić w porównaniu do pierwszego meczu…
- Możemy mówić o taktyce i innych rzeczach, ale nie będę tego ujawniał publicznie. Na pewno to będzie inny mecz. Zrobimy pewne rzeczy inaczej. Widzieliśmy, co oni zrobili w pierwszym spotkaniu i spróbujemy sprawić, żeby to się nie powtórzyło.
- Musimy dać z siebie wszystko. Jeśli po meczu będziesz mógł powiedzieć, że dałeś z siebie wszystko, a mimo to nie awansowaliśmy, to możesz podnieść głowę i powiedzieć, że próbowaliśmy. Jak mówiłem - potrzebujemy wszystkich. Wciąż naprawdę wierzę, że jutro mamy dużą szansę.
O ewentualnym przejęciu większej roli lidera w przyszłości…
- Myślę, że tak może być. Jestem kapitanem reprezentacji już od czterech czy pięciu lat, więc mam pewne doświadczenie, jak sobie z tym radzić. Ale dopóki mamy takich zawodników jak Mo [Salah], Robbo [Andy Robertson], Virgil [van Dijk], Ali [Becker], Joey [Gomez], mamy wystarczająco dużo doświadczonych graczy.
- Jeśli jednak będą potrzebować wsparcia od młodszych - którzy tak naprawdę nie są już tacy młodzi - to chętnie pomogę.
- Chcę brać na siebie jeszcze większą odpowiedzialność i być dla nich wsparciem, może też łącznikiem między nimi a młodszymi zawodnikami. Jestem na to gotowy i jeśli będą mnie potrzebować, wiedzą, że zawsze chętnie pomogę.

Komentarze (0)