player
BHA
Brighton
Premier League
28.11.2020
13:30
LIV
Liverpool
 
Osób online 377

Trener: Rafael Benítez

Era 2004-2010
Data urodzenia 1960-04-16
Miejsce urodzenia Madryt, Hiszpania
Inne kluby Valladolid, Oscasuna, Extremadura, Teneryfa, Valencia, Chelsea, Inter Mediolan, Newcastle

Trofea

  • Puchar Europy 2004/2005
  • Superpuchar Europy 2005/2006
  • Puchar Anglii 2005/2006
  • Tarcza Dobroczynności 2006/2007

Życiorys

Okrzyknięto go naszym Hiszpańskim Mesjaszem, genialnym taktykiem, który pomógł nam odzyskać reputację jednego z największych klubów Europy i poprowadził do jednego z najwspanialszych triumfów w naszej historii. Jednak po sześciu latach rządów Beníteza, które upłynęły pod znakiem pucharowej chwały, ligowych frustracji i ciągłej rotacji składu, jego marzenia o poprowadzeniu Liverpoolu do rekordowego, dziewiętnastego tytułu Mistrzów Anglii legły w gruzach, po rozczarowującym sezonie 2009-10, podczas którego zespół przegrał dziewiętnaście meczów.

Pierwszy rok Hiszpana w Anglii zakończył się jak w bajce – ukoronowaniem w postaci podbicia Europy, które niewątpliwie zyska nieśmiertelność i uwielbienie w annałach historii Anfield. Nawet wielki Bill Shankly potrzebował czasu by uczynić z Liverpoolu potęgę. Benítez zmienił sytuacje niemal natychmiast. Rozczarowujące, piąte miejsce w lidze stało się nieistotne, dzięki zdobyciu – wbrew wszelkim przewidywaniom – piątego Pucharu Europy. Oczywiście mówienie, że jego legenda może zostać podsumowana sześcioma minutami, to bagatelizowanie innych jego osiągnięć. Jednak bez wątpienia, najważniejsze jest te kilka chwil, które miały miejsce w drugiej połowie meczu rozegranego w środę, 25 mają 2005.

Na fali optymizmu Liverpool wszedł w drugi sezon pod rządami Beníteza. The Reds zdobyli Superpuchar Europy, pokonując CSKA, jednak początek nie był najlepszy – kumulacja meczów ligowych i kwalifikacyjnych do do Ligi Mistrzów przyniosła w efekcie wiele słabych występów w Premier League. The Reds wrócili do walki o tytuł mistrzowski serią 18 meczów, w której przegrali tylko jeden, a w 11 nie stracili bramki, ustanawiając w ten sposób nowy rekord klubu. W efekcie zakończyli sezon na trzecim miejscu, zdobywając największą ilość punktów od inauguracji Premier League. Był też kolejny finał, na który oczekiwano, a który okazał się pewnego rodzaju déjà vu. W meczu przeciwko West Ham, The Reds udało się nadrobić straty i pokonując przeciwników w rzutach karnych, zdobyć Puchar Anglii – trzecie trofeum zdobyte pod rządami Rafy w ciągu zaledwie dwóch lat.

Hiszpan niewątpliwie pokazał, że jest obdarzony dotykiem Midasa, zwłaszcza, że już wcześniej, za swych czasów z Valencia FC uzyskał reputację jednego z najlepszych trenerów w Europie. Ciągle jednak pojawiały się obawy co do tego, czy jest w stanie zrozumieć Angielską piłkę. Część fanów i komentatorów sugerowało, że jego skłonność do rotacji składu, przedłuży oczekiwania Liverpoolu na wymarzony, dziewiętnasty tytuł.

Owe wątpliwości umocnił początek sezonu 2006-07. Wizja kolejnego, nieudanego roku w Premier League stanowiła silny kontrast dla pewności, z jaką zespół walczył w Lidze Mistrzów. W fazie pucharowej na drodze Liverpoolu stanęła Barcelona, jednak Rafa i Spółka zaliczyli jeden z najlepszych występów sezonu, wygrywając 2:1 na Nou Camp, budując w ten sposób solidny fundament pod awans do następnej rundy. Potem były zwycięstwa nad PSV i Chelsea, prowadzące do finału z AC Milan. Jednak tym razem klub z Włoch zemścił się za rok 2005.

Przybycie Fernando Torresa, za rekordową cenę, było potwierdzeniem zamiarów Beníteza, który – mając w rękach najsilniejszy zespół, odkąd objął funkcje menadżera – zaliczył najlepszy start w Barclays Premier League. The Reds osiągnęli serię 14 meczów bez porażki, jednak ich nadzieje na zdobycie mistrzostwa legły w gruzach przez kolejne remisy.

Szokująca porażka z Barnsley w Pucharze Anglii zwiększyła presję ciążącą na Benítezie i rozstanie wydawało się bardzo prawdopodobne, sytuacja zmieniła się jednak po zwycięstwie nad Interem Mediolan w Lidze Mistrzów. Zwycięstwo 4:2 nad Arsenalem w rewanżowym meczu ćwierćfinału Ligi Mistrzów, który miał miejsce na Anfield, dało wielu fanom nadzieję na trzeci finał w ciągu czterech lat. Tym razem jednak to Chelsea pojechała do Moskwy.

Drugi sezon bez trofeum spowodował, że atmosfera wokół Beníteza, rozpoczynającego kampanię 2008-09, stała się jeszcze bardziej gorąca. Trzeba jednak pamiętać, że gdyby nie kontuzje Stevena Gerrarda i Fernando Torresa, duetu, który terroryzował obrońców w Anglii i Europie, The Reds z łatwością mogliby zakończyć sezon jako mistrzowie, skoro przegrali zaledwie dwa mecze. Najwspanialszymi momentami były podwójne zwycięstwa nad Manchesterem United i Chelsea. Dla fanów, piłkarzy i reszty pracowników szczególnie słodkim było zmiażdżenie zespołu Alexa Fergusona na Old Trafford w meczu zakończonym zwycięstwem 4:1. Ostatecznie to Czerwone Diabły zdobyły tytuł mistrzowski, jednak Liverpool walczył do końca, wygrywając 10 z ostatnich 11 meczów. To zapewniło ustanowienie kolejnego rekordu 86 punktów zdobytych w jednym sezonie Barclays Premier League.

Kiedy rozpoczynał się sezon 2009-10, oczekiwania były większe niż kiedykolwiek. Jednak w zespole Liverpoolu nie wszystko wyglądało tak jak powinno. Powracające spekulacje na temat transferu Xabiego Alonso do realu Madryt, były głównym tematem przed rozpoczęciem nowego sezonu. Hiszpan ostatecznie przeniósł się na Bernabeu, a Benítez postanowił wypełnić lukę kontuzjowanym pomocnikiem Romy, co u wielu wywołało wielkie zdziwienie.

Otwierająca sezon przegrana z Tottenham, była zapowiedzią pewnych problemów, a kontuzje Gerrarda i Torresa po raz kolejny okazały się zgubne w skutkach. Już w listopadzie walka o tytuł mistrzowski okazała się mrzonką a wyeliminowanie z Ligi Mistrzów, groziło całkowicie zmarnowanym sezonem. Doniesienia o niezgodzie wewnątrz zespołu i spekulacje na temat przyszłości Beníteza, nie pomogły w poprawie morale drużyny, a szokująca, pucharowa porażka z mającym problemy w Championship Reading, doprowadziła Hiszpana nad skraj przepaści.

Jakiekolwiek nadzieje, na zakończenie sezonu z trofeum na koncie, zostały przekreślone wyjazdowym golem Diego Forlana w półfinałowym pojedynku Ligi Europy z Atletico Madryt, a grudniowe obietnice Beníteza o miejscu w czołowej czwórce, porażką z Chelsea, w ostatnim ligowym meczu na Anfield.

Bezbramkowy remis ze spadającym do Championship Hull City był nie tylko ostatnim meczem sezonu, ale także łabędzim śpiewem Beníteza, z którym klub postanowił się rozstać po sezonie, podczas którego przegrał 19 meczów.