LIV
Liverpool
Premier League
05.05.2024
17:30
TOT
Tottenham Hotspur
 
Osób online 1058

Podsumowanie meczu


Turyści w strojach Liverpoolu stawili się w niedzielę we wschodniej Anglii, a mianowicie w Kingston upon Hull, by sprawić prezent miejscowym piłkarzom i oddać trzy punkty Tygrysom na KC Stadium.

Istny „chocholi taniec” podopiecznych Rodgersa miał swoją inaugurację jeszcze przed samym spotkaniem z drużyną, której właścicielem jest będący na cenzurowanym z kibicami Hull – pan Assem Allam. Z obozu Czerwonych nadeszły bowiem bardzo złe informacje dotyczące zdrowia Daniela Sturridge’a, który wypadnie z gry na około dwa miesiące. Mało tego – niepewny był także występ Coutinho, jednak Brazylijczyk ostatecznie zasiadł na ławce rezerwowych i wszedł na plac gry.

O meczu wspomnę lakonicznie, gdyż stał na tragicznym poziomie, a to dzięki postawie faworyzowanych gości, ponieważ zawodnicy Steve’a Bruce’a jako beniaminek zajmujący przed tą kolejką 14. miejsce w tabeli nie byli zespołem predestynowanym do prowadzenia gry.

Obraz nędzy i rozpaczy, który wyszedł spod pędzla przyjezdnych z Merseyside pokazywał się coraz szerszej publiczności z każdą upływającą sekundą.

W 20. minucie niepohamowany w swym holowaniu piłki Victor Moses traci ją na własnej połowie i po szybkim rozegraniu Tygrysy wyprowadzają kontrę, w którą zaangażowanych jest oszołamiająco wielu piłkarzy. By być rzetelnym, wymienię wszystkich z nazwiska. Tak więc uczestniczyli w niej: Livermore. Livermore i na tym koniec. Były pomocnik Tottenhamu od 30. metra biegł samotnie w stronę bramki belgijskiego golkipera Czerwonych, więc mógł podjąć tylko jedną decyzję – uderzył na bramkę, a piłka po odbiciu się od nogi Škrtela przelatuje nad bezradnym Mignoletem. 1:0.

Siedem minut później wydawało się jeszcze, że wszystko wraca do normalności. Przypadkowa akcja Liverpoolu znalazła swe ujście na ustawionym na środku pola Hendersonie. Ten nieporadnie zgrywał piłkę do partnera w taki sposób, że… sam do niej doszedł i został sfaulowany przed polem karnym. Do piłki ustawionej ponad 25 metrów od bramki podeszli Gerrard i Suárez. Tym razem na strzał zdecydował się kapitan the Reds i zrobił to perfekcyjnie, oszukując McGregora uderzeniem w chroniony przez niego róg. 1:1.

Przerwa. Kunktatorstwo cechowało nasz styl w pierwszej odsłonie meczu, a taka postawa powinna zostać napiętnowana. I została.

W 70. minucie najładniejsza akcja meczu mogła, a wręcz powinna zakończyć się golem, jednak piłka wyłożona przez wprowadzonego parę chwil wcześniej Coutinho, zamiast znaleźć się w siatce po strzale Mosesa, odbiła się od McGregora i wyszła w pole. Nigeryjczyk chybił z pięciu metrów.

I 120 sekund później Meyler w zamieszaniu w polu karnym Mignoleta, płaskim strzałem w długi róg dał prowadzenie Hull.

Kreatywność Czerwonych była niemalże sparaliżowana, stąd też w 88. minucie dzieła zniszczenia dokończył Škrtel, który wbił do bramki obok zdezorientowanego Simona niegroźny strzał Huddelstone’a.

Od pierwszego gwizdka Howarda Webba nie było widać wśród Liverpoolczyków zacięcia. Mijały kolejne minuty, a nie było widać już ani zacięcia, ani wiary w zwycięstwo. Kompletnie bezproduktywna druga linia zmuszała defensorów do próbowania dalekich zagrań, których w tym meczu było bez liku.

Victor Moses moim zdaniem kompletnie nie pasuje do drużyny pod względem mentalnym. Jego brak zaangażowania jest wprost uwłaczający Czerwonej koszulce.

Kolejną bardzo frapującą sprawą jest usadzenie na ławce rezerwowych Sakho i Aggera. W momencie, gdy wiadomym jest, że będziemy rozgrywać mecz z przeciwnikiem, który będzie swych szans szukał w kontratakach, w pierwszym składzie nie ma najlepszego obrońcy drużyny (jest nim niewątpliwie Sakho) i najlepiej rozgrywającego obrońcy spośród tych, których posiadamy (jest nim bez dwóch zdań Agger).

Raheem Sterling potrzebuje pewności siebie. Jeśli z takim przeciwnikiem młody Anglik nie potrafi zrobić różnicy, to jak tu chłopak ma myśleć o rywalizacji w upragnionej Lidze Mistrzów? Pamiętam jak do składu wchodził Michael Owen. Podobne warunki fizyczne, podobny wiek. Jednak byłemu napastnikowi Liverpoolu nigdy nie zabrakło bezczelności i nie sposób było dostrzec strach w jego oczach. Nie miał jakiegokolwiek szacunku dla rywali, oczywiście pod względem sportowym. Ze Sterlinga zaś uszło powietrze i rację mają ci, którzy chcą, by został wypożyczony. Nie zmarnujmy tego talentu!

Suárez zagrał jeden z najsłabszych meczów, odkąd przybył do Anglii. Jego chaotyczny styl grania, z którego słynie i który potrafił stworzyć coś z niczego, tym razem zawiódł na całej linii i nie stworzył nic… z niczego. Był niedokładny, wycofany, mało widoczny. Mimo wszystko i tak był jedną z jaśniejszych postaci przyjezdnych, o zgrozo.

Zachłyśnięci dobrym startem musimy obudzić się z letargu, bowiem wiele szczęśliwych punktów nie powinno przysłonić nam faktu, iż wyglądamy coraz gorzej na murawie. Rodgers powinien wstrząsnąć piłkarzami, ponieważ taka postawa jak w niedzielę jest nieakceptowalna.

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (0)

Pozostałe aktualności

Liverpool - Tottenham Hotspur: Wieści kadrowe  (0)
04.05.2024 11:55, Wiktoria18, liverpoolfc.com
Wczorajszy trening - wideo  (0)
03.05.2024 20:18, Piotrek, liverpoolfc.com
Klopp: Nie ma już żadnej presji  (6)
03.05.2024 16:17, Bartolino, liverpoolfc.com
Statystyki przed meczem z Tottenhamem  (0)
03.05.2024 12:21, Fsobczynski, liverpoolfc.com
Van Dijk może nie zagrać z Tottenhamem  (24)
03.05.2024 11:35, Bajer_LFC98, liverpoolfc.com
Zdjęcia z czwartkowego treningu The Reds  (0)
03.05.2024 10:27, Bartolino, liverpoolfc.com