LIV
Liverpool
Towarzyski
24.07.2024
05:30
BET
Real Betis
 
Osób online 1115

Analiza meczu w Augsburgu


A w niej: mieszane uczucia co do gry Alberto Moreno, kręta i wyboista droga Jürgena Kloppa do podboju Europy i inne ciekawe tematy. Zapraszamy do lektury!

Liverpool zachował kolejne czyste konto, ale zespołowi nie udało się strzelić gola i uzyskać przewagi przez rewanżem na Anfield.

Żadnych szans na łatwy podbój Europy

Jürgen Klopp z wielu powodów jest doskonałym wyborem na trenera Liverpoolu.

Niemiec po prostu rozumie ten klub. Być może ma to związek z jego charyzmą, a być może wynika to z energicznego stylu gry preferowanego przez szkoleniowca lub jego bezpośredniego stylu bycia.

To, co najbardziej podoba się kibicom The Reds to jednak z pewnością dążenie menedżera do zdobywania trofeów.

Klopp nie mógł po prostu zbagatelizować tego meczu. To jaki wybrał skład, a nawet to, w jaki sposób ubrał się na spotkanie, dało wszystkim do zrozumienia, że Liga Europy to dla Liverpoolu priorytet.

Klopp po raz kolejny nie dokonał zmian w składzie. Można jednak powiedzieć, że nie miał w tej kwestii specjalnego wyboru. Do takiego, a nie innego zestawienia zawodników przyczyniło się zwycięstwo na Villa Park.

Trener Liverpoolu nie mógł jednak być zadowolony z wyboru w pierwszej połowie meczu. Niemiec podenerwowany krążył przed ławką rezerwowych i pokrzykiwał na swoich piłkarzy, wydając im polecenia. Nie zdało się to jednak na wiele, gdyż The Reds w pierwszej części spotkania nie uniknęli błędów.

Po przerwie ich gra się poprawiła. Klopp zdaje sobie jednak sprawę z tego, że przejście do kolejnej rundy wymaga cierpliwości i ostrożności – szczególnie, że bramki strzelone na wyjeździe mogą pogrążyć drużynę z Anfield.

Jedno jest w tym wszystkim pewne – przed finałowym meczem Capital One Cup żadna z gwiazd zespołu nie dostanie wolnego. W rozgrywanym tylko cztery dni przed pucharem spotkaniu rewanżowym z Augsburgiem zagra znowu najmocniejszy skład.

W europejskich pucharach widać, że Sturridge wyszedł z wprawy

Danielowi Sturridge’owi w meczu z Aston Villą strzelenie bramki dla Liverpoolu po powrocie do gry zajęło tylko 16 minut. Jego strzał zapoczątkował serię akcji, która pozwoliła The Reds zwyciężyć 6-0.

26-latek nie był w stanie powtórzyć swojego wyczynu we wczorajszym spotkaniu. Przez 68 minut próbował coś zdziałać, ale nie wykorzystał żadnej okazji strzeleckiej. W drugiej połowie meczu na murawę wszedł za niego Divock Origi.

Mimo fenomenalnych statystyk strzałów, dzięki którym Sturridge równać się może ze wszystkimi współczesnymi gwiazdami Liverpoolu, trzeba będzie wykazać się cierpliwością, by pozwolić Anglikowi na dojście do optymalnej formy.

Liverpool powinien dawać mu szanse na zaistnienie w Lidze Europy. W końcu wczoraj napastnik wystąpił dla The Reds w rozgrywkach europejskich dopiero trzeci raz.

Sturridge musi się nauczyć, że mecze europejskie gra się trochę wolniej niż w Premier League. Musi być cierpliwy i w dokładniejszy sposób wymierzać, kiedy startować do piłki – w przeciwnym wypadku doskonale zgrana defensywa przeciwników z kontynentu z łatwością sobie z nim poradzi.

Mimo braku doświadczenia w meczach Ligi Europy w Liverpoolu, Sturridge może poszczycić się faktem, iż jako jeden z niewielu członków drużyny Jürgena Kloppa uczestniczył w wielkich europejskich spotkaniach.

W 2012 roku z ławki rezerwowych obserwował kolegów z Chelsea zdobywających trofeum Ligi Mistrzów. W 2016 roku, jeżeli The Reds mają osiągnąć podobny sukces, Sturridge będzie musiał odegrać znacznie ważniejszą rolę.

Swobodnie grający Liverpool musi zewrzeć szyki, by wygrać Ligę Europy

Ostatni raz Liverpool cieszył się z sukcesów w tych rozgrywkach za czasów Rafy Beníteza w sezonie 2009/10.

Hiszpański strateg doprowadził Liverpool do półfinału, pokonując między innymi Benfikę i Lille. Zespół odpadł dopiero z późniejszym zwycięzcą całych rozgrywek – Atletico Madryt.

10 lat wcześniej The Reds wygrali puchar pod wodzą Gerarda Houlliera w szalonym, wygranym 5-4 meczu przeciwko Alaves na Westfalenstadion – stadionie, na którym później markę wyrobił sobie nie kto inny, jak Jürgen Klopp. Liverpool pokonał wtedy Romę, Porto i Barcelonę.

Co łączyło obu byłych trenerów? Obaj preferowali bardziej rygorystyczny styl gry. Dyscyplina taktyczna była w Europie jednym z najważniejszych czynników w futbolu, a obaj szkoleniowcy dokładnie wiedzieli, w jaki sposób ustawić drużynę w poszczególnych meczach.

Klopp będzie próbował zrobić to samo, lecz w bardziej nowoczesny sposób. Liverpool z pewnością nie był wczoraj doskonały. Drużyna Kloppa w wystarczającym stopniu kontrolowała jednak grę na WWK Arenie.

Niemiecki menedżer chce, by sześciu piłkarzy ofensywnych w jego drużynie grało z większą wymiennością pozycji. Emre Can rozpoczął mecz głęboko cofnięty. Przesuwał się jednak zarówno na lewe jak i prawe skrzydło, wymieniając pozycją z Jordanem Hendersonem i Jamesem Milnerem, by znowu powrócić na miejsce defensywnego pomocnika.

Trójka zawodników z przodu formacji miała pełną dowolność. Roberto Firmino często cofał się po piłkę, a Philippe Coutinho schodził na oba skrzydła. Daniel Sturridge i Divock Origi często rozpoczynali akcje z flanki, by schodzić do środka.

To zupełnie inne podejście, niż prezentowane przez poprzedników Kloppa, ale Niemiec może mieć nadzieję, że jego styl gry również przyniesie tak imponujące rezultaty, jak u jego wielkich prekursorów.

Ekstremalna gra Alberto Moreno

Cóż można powiedzieć o Alberto Moreno?

Hiszpan jest zarazem jedną z najgroźniejszych broni Liverpoolu, jak i największych zagrożeń dla własnego zespołu.

Moreno bez ustanku organizuje ofensywne rajdy, czasami kosztem bezpieczeństwa i stabilności w obronie.

Kto czekał na futbolówkę, gdy Nathaniel Clyne rozegrał piłkę z Roberto Firmino, by dośrodkować ją w pole karne? Kto znalazł się w polu bramkowym, by próbować strzelić bramkę? Oczywiście Moreno.

Kilka minut później Hiszpan był już na drugim końcu boiska, gdzie prawie sprokurował bramkę samobójczą, oddając dziwaczne podanie głową w kierunku Mignoleta.

Moreno zbyt często polega tylko na szybkości, próbując zdążyć z powrotem we własne pole karne. Zbyt często jest to kosztowne dla Liverpoolu – tak jak i wczoraj, gdy zarobił żółtą kartkę w drugiej połowie meczu.

W spotkaniu z Norwich swoją nieodpowiedzialną próbą odbioru piłki doprowadził do rzutu karnego.

To z bronionej przez niego strony boiska nadszedł najgroźniejszy atak Augsburga w doliczonym czasie pierwszej połowy wczorajszych zawodów. Wynik nie uległ zmianie tylko i wyłącznie dzięki doskonałej paradzie Simona Mignoleta. Moreno oczywiście nie było w tym momencie w pobliżu bramki.

Hiszpan ma dopiero 23 lata, więc jest jeszcze czas, by dojrzał jako piłkarz i wyrównał niekonsekwencję w grze. Klopp twierdzi, że zależy mu na grze na pełnym gazie. Nie wiadomo tylko, czy w to założenie wpisuje się gra taka, jak u Moreno. Zobaczymy.

Akcja #KeepKolo nabiera rozpędu po kolejnym czystym koncie

Kolo Touré wraca do łask.

Remis Liverpoolu w Augsburgu nie zostanie zapamiętany jako wielkie widowisko, a sami The Reds będą z pewnością sfrustrowani faktem, iż nie udało im się zdobyć prowadzenia przed rewanżem.

Jest jednak w zespole jeden zawodnik, który po meczu mógł chodzić z podniesioną głową i uśmiechem szerokim jak rzeka Mersey.

Touré i Mamadou Sakho mogą się pochwalić dwoma czystymi kontami z rzędu i, mimo iż przeciwnicy do najsilniejszych nie należeli, to jest to pierwszy raz, gdy udało się coś takiego osiągnąć od sierpnia, gdy trzy czyste konta zostały zachowane jeszcze za Brendana Rodgersa.

To również pierwsze czyste konto zachowane przez drużynę grającą przeciwko Augsburgowi w Lidze Europy w tym sezonie.

Akcje Kolo Touré poszybowały w górę. W lecie na Anfield pojawi się Joel Matip. Iworyjczyk, jako jedyny piłkarz, któremu kończy się kontrakt, zapewne będzie musiał w związku z tym odejść z zespołu.

By temu zapobiec i zachować Touré na Anfield kibice zorganizowali kampanię #KeepKolo w mediach społecznościowych.

Iworyjczyk we wczorajszym meczu przysłużył się drużynie w kluczowym momencie wybijając piłkę z pola karnego. Był też bardzo bliski strzelenia bramki Augsburgowi.

W kontaktach prywatnych Kolo Touré potrafi wszystkich zarazić dobrym humorem. Uwielbiają go zarówno weterani, jak i klubowa młodzież.

Zawodnik ma prawie 35 lat. Jeżeli zostanie na Anfield do 36 urodzin, można będzie mówić o dużym zaskoczeniu. Pożyjemy, zobaczymy. Jeżeli do kogoś pasuje określenie „stary, ale jary” tą osobą jest Kolo Touré.

Joe Rimmer

Doceniasz naszą pracę? Postaw nam kawę! Postaw kawę LFC.pl!

Komentarze (1)

consigliere 19.02.2016 21:15 #
Moreno gra ostatnio trochę lepiej, widać że służy mu powrót do gry Cou. Prawa strona z Milnerem i Clynem jest technicznie upośledzona. W środku pola większy problem niż z odbiorem, jest z rozegraniem piłki. Po Augsburgu widać rękę trenera. Są silni, wybiegani, fajnie się organizują..przypadkowo tego 5 miejsca w zeszlym sezonie nie zdobyli. Indywidualnie jednak jest to grupa przeciętnych piłkarzy, raczej mało kreatywnych..w rewanżu zwycięstwo jest obowiązkiem.

Pozostałe aktualności

Tsimikas odejdzie?  (0)
22.06.2024 18:35, Vladyslav_1906, thisisanfield.com
AFCON a najbardziej intensywny miesiąc ligowy  (0)
22.06.2024 18:33, Wiktoria18, thisisanfield.com
Van Dijk i Koeman krytykują Taylora i Atwella  (0)
22.06.2024 18:14, A_Sieruga, thisisanfield.com
Podsumowanie siedmiu lat Salaha w klubie  (1)
22.06.2024 15:01, Bartolino, liverpoolfc.com
Van Dijk i Gakpo z kompletem minut dla Holandii  (4)
22.06.2024 08:04, A_Sieruga, liverpoolfc.com
Wright o słabym początku Trenta  (0)
22.06.2024 01:12, B9K, thisisanfield.com
Liverpool zagra z Sevillą na Anfield  (5)
21.06.2024 11:35, Bajer_LFC98, liverpoolfc.com
Macca z asystą dla Argentyny  (0)
21.06.2024 10:53, Margro1399, liverpoolfc.com