player
LIV
Liverpool
FA Cup
06.02.2022
13:00
CAR
Cardiff City
 
Osób online 477

Kuyt o nadchodzących derbach


W drugim wydaniu swojej kolumny na oficjalnej stronie klubu, Dirk Kuyt bierze na tapetę nadchodzące środowe derby na Goodison Park, wspomina także swój udział w nich.

Kochałem grać w derbach Merseyside. Mimo, że może zabrzmi to dziwnie, kochałem również występy na Goodison Park. 

Wydaje mi się, że to dlatego, że wygraliśmy tam mnóstwo razy, a także udało mi się strzelić im kilka bramek.

Moje statystyki na Goodison wyglądają następująco: 4 zwycięstwa, 2 porażki i 3 strzelone gole. Całkiem nieźle.

Dobrze wspominam również wyprawy na Goodison. Spotykaliśmy się w Melwood, a potem autokarem przejeżdżaliśmy na stadion Evertonu. Mimo, że podróż ta trwała około dziesięciu minut, to robiła niesamowite wrażenie. Na ulica tłumy ludzi ubranych na czerwono i niebiesko, od razu czuć było wyjątkową atmosferę.

Ogólnie lubię derby. Kiedy grałem w Feyenoordzie, zawsze najbardziej wyczekiwałem meczów z Ajaxem, w których zresztą również udało mi się strzelić kilka bramek. Dobrze, że w Liverpoolu dalej mogłem kontynuować tę rywalizację.

Derby Merseyside były jednak wyjątkowe. Czerwone kartki sypały się w prawie każdym meczu, do tego brutalne faule (w tym mój na Philu Neville’u), emocje i niesamowita atmosfera.

Według mnie najlepsze derby to te z 2007 roku, wygrane 2:1, kiedy strzeliłem dwie bramki z karnych. W tym jedną w doliczonym czasie gry!

To nie był łatwy czas. Nie byłem w formie, nie prezentowałem swojego dotychczasowego poziomu, a dodatkowo mój tata zmarł kilka miesięcy wcześniej.

Rafa powiedział mi wtedy, że zacznę w wyjściowym składzie. Dodatkowo wtedy w każdym meczu zmieniał wykonawcę rzutów karnych. Uważał, że „przeciwnik nie musi zawsze wiedzieć, kto będzie  strzelał z jedenastki”. Nie miałem w tamtym meczu tego robić.

Andrij Voronin miał strzelać, ja byłem dopiero drugi na liście. Kiedy dostaliśmy karnego, Voronin podszedł do mnie i powiedział „nie czuję się zbyt pewnie, bierz go!”. Oczywiście, że go posłuchałem. Lubię wyzwania.

Udało mi się strzelić pierwszego karnego - to była ważna bramka po golu samobójczym Samiego Hyypii. Drugi karny za to był o wiele bardziej przejmujący. To była prawdziwa wojna nerwów - doliczony czas, a dodatkowo mój drugi karny przeciwko Timowi Howardowi. To zawsze podnosi napięcie. 

Rafa i jego sztab zawsze dobrze przygotowywali się do meczów. Mieliśmy wtedy iPada, co było dość niespotykane w tamtych czasach. Pokazali nam wtedy pięć ostatnich karnych przeciwko Howardowi - analizowaliśmy kierunki, w które rzucał się przy strzale prawonożnego gracza i tak dalej.

Przy drugim karnym zacząłem się zastanawiać co dalej. Udało mi się strzelić pierwszego gola - „Co powinienem teraz zrobić, strzelić tak samo? A może w drugi róg?”. Stwierdziłem, że warto będzie spróbować z tym samym rogiem.

Zawsze czułem, że jeśli uderzy się dobrze piłkę, to nawet jeśli bramkarz dobrze się rzuci, to nie ma szans na obronę. Musiałby bardzo szybko wybić się w dany róg. Howard nie był typem takiego bramkarza.

Nie udało mi się strzelić perfekcyjnie, a Howard wyczuł moje intencje. Wydaje mi się, że był blisko obronienia tego strzału, ale na szczęście udało się. Pamiętam tylko ulgę i buzującą adrenalinę. Wiem, że rzuciłem się wtedy w kierunku naszych fanów. To wspaniałe wspomnienia.

Dodatkowo według mnie miałem dużo szczęścia, że dalej byłem na boisku po tym twardym wejściu w Neville’a.

Nigdy nie otrzymałem czerwonej kartki podczas swojej kariery. Jednak kiedy gra się w derbach, takich jak Liverpool przeciwko Evertonowi, albo Manchesterowi United, wtedy emocje są niesamowicie silnie, a piłkarz chce po prostu dać z siebie wszystko i walczyć o zwycięstwo w każdy możliwy sposób.

Akurat przy tamtym zdarzeniu chciałem zagrać agresywnie. Skoczyłem wysoko i chciałem przejąć piłkę. Kiedy byłem w powietrzu odczułem, że jestem bardzo spóźniony i nie mam raczej szans na dotknięcie piłki. 

Jeśli odtworzycie tamtą sytuację w zwolnionym tempie, to zobaczycie, że zaraz przed zderzeniem z nim, chowam swoje nogi, gdyż kompletnie nie chciałem zrobić mu poważnej krzywdy. Nie jest to takie łatwe, kiedy prawie wpada się z impetem na innego piłkarza. Dobrze, że nic złego się nie stało. Ominąłem go o cale.

Rafa Benitez może wyciągnąć derbowego asa z rękawa

Czuję, że to może być dziwne, kiedy zobaczymy Rafę w derbach Merseyside trenującego Everton. Jednak Rafa taki jest, chce po prostu dobrze wykonywać swoją pracę.

Zawsze świetnie przygotowywał się do tych spotkań. W każdym meczu dokonywał małej roszady w składzie, której przeciwnik nie mógł przewidzieć. W meczu, który opisywałem wyżej, zdjął na przykład kapitana, Stevena Gerrarda, w 72. minucie, kiedy remisowaliśmy 1:1.

Nigdy nie mogliśmy być pewni, jaki plan będzie miał Rafa na nadchodzące spotkanie. Zawsze dowiadywaliśmy się maksymalnie dwie godziny przed mężem. Czasem staraliśmy się zgadywać, jak będzie wyglądał skład, ale nikomu się nigdy nie udawało, bo zawsze Rafa trzymał w zapasie jakąś niespodziankę.

Głównie na derby decydował się zawsze na coś specjalnego, zawsze wtedy specyficznie ustawiał taktycznie drużynę. 

Wydaje mi się, że tak samo będzie w środę - taki po prostu jest Rafa. Jednak Jürgen Klopp może wymyślić coś podobnego, w końcu tez jest świetnym trenerem. Nie mogę się doczekać.

Thiago Alcantara pokazuje w końcu swój pełen potencjał

Uważam Thiago za jednego z najlepszych pomocników na świecie, żałuję, że nigdy nie mieliśmy okazji zagrać razem podczas mojej kariery. Jakoś nie trafiliśmy się.

Bardzo się ucieszyłem, kiedy trafił do Liverpoolu we wrześniu 2020 roku.

Premier League to trochę inna para kaloszy. Tutaj nie liczy się, jakim ktoś był wcześniej zawodnikiem, co udało mu się osiągnąć i wygrać. Tutaj każdy potrzebuje zawsze trochę więcej czasu, aby się dostosować. Potrzeba tu zupełnie innej formy. Dodatkowo tempo gry jest inne, co również nie jest łatwe, dlatego wielu piłkarzy, nawet tych najlepszych, często potrzebuje więcej czasu, aby się w pełni zaaklimatyzować. 

Wydaje mi się, że na początku nie był przyzwyczajony do stosowania tak intensywnie pressingu po stracie piłki, jak również nie był przystosowany, że po przejęciu piłki nie ma już tyle czasu, gdyż pomocnicy przeciwnika od razu naciskają. 

Aktualnie można jednak zobaczyć jak świetnie sobie radzi. Jego sobotni występ przeciwko Southampton był tego kompletnym potwierdzeniem.

Analizowałem jego ostatniego gola, a także kilka innych akcji. Teraz bardzo wysoko potrafi naciskać na przeciwnika, rozumie dokładnie także to, jak ustawia się drużyna. Bardzo poprawił się w tych aspektach. Jest teraz ważnym ogniwem zespołu, grając z i bez piłki.

Niewątpliwie jego największym atutem jest wyjątkowa kreatywność, jednak wiedzieliśmy to już przed jego przyjściem do Liverpoolu. Jednak wiem, że kiedy nie wszystko wychodzi tak jak powinno, to piłkarz nigdy nie będzie czuł się w stu procentach komfortowo. 

Widzicie jednak, jak świetnie się zaadaptował, prezentuje dokładnie taką samą jakość, jaką pokazał w Barcelonie i Bayernie Monachium. Wydaje mi się, że jest teraz nawet bardziej kompletnym piłkarzem.

Skrzynka mailowa

@Proudy21352: Grałeś na kilku różnych pozycjach w Liverpoolu, jak myślisz, gdzie pasowałbyś najlepiej teraz?

Rozmawialiśmy wiele razy o tym, jak drużyna Jürgena gra pressingiem, bardzo lubię ten styl. Wydaje mi się, że poradziłbym sobie. Możliwe, że dobrze czułbym się w roli napastnika, gdyż napastnik u Jürgena również często wraca i jest pierwszym obrońcą. Nie poradziłbym sobie raczej w roli Salaha i Mané, gdyż po prostu nigdy nie byłem tak szybki. W reprezentacji Holandii grałem na wahadle w systemie 5-3-2 i podobało mi się to. Możliwe, że również można by to przenieść na grunt Liverpoolu. Zawsze podobało mi się maksymalne naciskanie na rywala i utrudnianie mu życia, a także dużo biegania. Dlatego wybrałbym napastnika, albo pozycję full-backa. Nieważne czy po lewej, czy po prawej.

@thegerogertrad: Ustalmy w końcu jak wymawia się Twoje nazwisko?

To dość trudne, nie tylko dla Anglików czy Scouserów. Najbardziej zbliżone jest „KAŁ-T”, z zaakcentowanym „T”. Scouserzy wołali mi „Kaj-t”, a Hiszpanie „Kłi-t”. Jednak nigdy nie był to dla mnie zbyt duży problem. Czułem się dobrze, gdyż wiedziałem, że fani starają się to porządnie wymówić. 

Dzięki za czytanie.

Do następnego,

Dirk

Komentarze (6)

Karasu 30.11.2021 08:51 #
Ja tylko chce jednego
Żeby chlopaki za bardzo nie szarżowali.
Bo jak zobacze VVD ktory nap*rdala na piłkę, a przed nim jest Pickford albo ten drugi kretyn. To zamykam oczy :/
unnamed 30.11.2021 09:36 #
Para stoperów to Matip-Konate na środę.
Gucio23 30.11.2021 11:58 #
liczę, że któryś z Evertonu skończy ze złamaną nogą. Za van Dijka psie syny!
AirCanada 30.11.2021 13:16 #
Mądrego to zawsze warto posłuchać Kolego!
LiverpoolJestCzerwony 30.11.2021 15:29 #
Normalnie byłbym za ale żeby to się nie obróciło przeciwko nam...
szymon___ 30.11.2021 14:21 #
Komentarz ukryty z powodu złamania regulaminu.
szymon___ 30.11.2021 14:21 #
Wyjście z meczu bez kontuzji będzie jak zwycięstwo ;)

Pozostałe aktualności

Liverpool czeka na ruch Newcastle  (3)
25.01.2022 13:56, AirCanada, The Athletic
Elliott z miłą wizytą w Blackburn  (6)
25.01.2022 11:14, AirCanada, Liverpool Echo
Jota o swojej formie  (0)
25.01.2022 10:57, Redbeatle, liverpoolfc.com
Ronaldinho komplementuje Van Dijka  (2)
25.01.2022 10:49, AirCanada, Liverpool Echo
Kulisy meczu z Crystal Palace - wideo  (0)
25.01.2022 10:42, AirCanada, liverpoolfc.com
Występ Alissona z Orłami - wideo  (0)
25.01.2022 10:37, AirCanada, liverpoolfc.com
Rezerwy również ogrywają Orły  (0)
25.01.2022 10:34, AirCanada, liverpoolfc.com