Robertson o grze Szoboszlaia
Liverpool być może przedłużył swoją serię bez porażki do 11 meczów dzięki zwycięstwu w Pucharze Anglii nad Barnsley, ale obrońca Andy Robertson nie dał się zwieść i przyznał, że występy w drugiej połowie sezonu muszą ulec poprawie.
Było komfortowo przy wyniku 2:0, dopóki pokaz arogancji Dominika Szoboszlaia w jego własnym polu karnym nie podarował gościom bramki. Dopiero dwie późne bramki Floriana Wirtza i Hugo Ekitike - którzy latem kosztowali łącznie 195 mln funtów - zapewniły bezpieczeństwo wyniku.
Pozwalanie przeciwnikom na powrót do gry było częstym problemem w tym sezonie dla obrońców tytułu Premier League, a Robertson powiedział, że trzeba to powstrzymać.
- Nie sądzę, żeby nasza gra była wyjątkowo dobra. Pokazaliśmy momenty naprawdę wysokiej jakości indywidualnej, ale musimy grać o wiele lepiej, jeśli chcemy zajść dalej w tych rozgrywkach - powiedział.
- Seria 11 meczów bez porażki jest dobra, ale niektóre występy wciąż muszą być lepsze.
- Mieliśmy remisy z Leeds, Sunderlandem - mecze, które powinniśmy wygrać – ale też był remis z Arsenalem, zwycięstwo na San Siro [przeciwko Interowi Mediolan].
- Zatrzymaliśmy złą passę, ale wciąż musimy podnieść poziom gry. Wszyscy o tym wiedzą i nad tym pracujemy.
Po dziewięciu porażkach w 12 meczach w październiku i listopadzie priorytetem było zatrzymanie spadku formy i uczynienie zespołu trudniejszym do pokonania.
Teraz jednak krytyka dotyczy tego, że drużyna Arne Slota dominuje w meczach, ale nie wykorzystuje swoich szans.
- Wyglądamy trochę pewniej w defensywie, co cieszy, ale teraz musimy połączyć to wszystko, bo ludzie mówią, że brakuje nam zagrożenia w ataku - dodał Robertson.
- Musimy teraz mieć jedno i drugie, bo na początku sezonu byliśmy naprawdę dobrzy w ofensywie, ale prawdopodobnie trochę zbyt otwarci z tyłu. Teraz trochę to odwróciliśmy.
- Jeśli chcesz zdobywać trofea i zajść dalej w turniejach, musisz znaleźć idealną równowagę i nad tym pracujemy.
Robertson przyznał, że Szoboszlai usłyszał kilka mocnych słów od swoich kolegów z drużyny w przerwie po swoim szalonym podaniu piętą, które pozwoliło Adamowi Phillipsowi zdobyć gola, ale podkreślił, że kapitan Węgier zgromadził wiele pochwał jako najlepszy zawodnik zespołu w tym sezonie.
- Frustrujące jest to, że Dom zaczyna od niesamowitego sprintu, dostaje oklaski od The Kop i nie wiem, czy może trochę uderzyło mu to do głowy - powiedział.
- Teraz możemy się z tego śmiać, ale nie do przyjęcia jest stracić taką bramkę. Dom oczywiście o tym wie. W tym sezonie był dla nas wspaniały i znów zagrał bardzo dobrze.
- Po prostu miał chwilę dekoncentracji i nie możemy sobie pozwolić na zbyt wiele takich momentów w polu bramkowym.

Komentarze (0)