Slot przed meczem z Wolves
Arne Slot zapowiedział „bardzo ważny dla nas mecz”, komentując piątkowe spotkanie Emirates FA Cup z Wolverhampton Wanderers.
The Reds po raz drugi w tym tygodniu udają się na Molineux w ramach piątej rundy rozgrywek, po tym jak we wtorek wieczorem ponieśli porażkę w ostatniej chwili podczas spotkania obu drużyn w Premier League.
Podczas czwartkowej porannej konferencji prasowej przedmeczowej Slot odpowiadał na szereg pytań – poniżej znajduje się ich podsumowanie.
O traconych bramkach w końcówkach meczów i tym, jak można sobie z tym poradzić...
To poważny problem, jeśli przegrywasz, a jeśli przegrywasz wiele razy w ten sam sposób, to problem jest jeszcze poważniejszy. Ale sposób, w jaki tracimy bramki w ostatnich minutach, nie zawsze jest taki sam. Czasami jest to stały fragment gry, a teraz i przeciwko Fulham było to uderzenie spoza pola karnego. Nie są to wielkie szanse. Zawsze staramy się więc uniemożliwić drużynie przeciwnej stworzenie dużych okazji. Generalnie wychodzi nam to całkiem dobrze. Niestety dla nas, we wtorek doprowadziło to do utraty dwóch bramek.
Czy to kwestia naszego podejścia? Nie jestem tego pewien, ponieważ oczywiście chcemy wygrać mecz i uważam, że to całkiem normalne. Jeśli jesteś Liverpoolem, grasz na wyjeździe z Wolves, właśnie strzeliłeś gola na 1-1 i próbujesz wygrać mecz. Ale to nie jest tak, że wysyłamy Virgila [van Dijka] lub Ibou [Konate] do przodu. Po prostu nadal gramy w tej sytuacji w naszym własnym ustawieniu. W przeszłości czasami dodawaliśmy napastnika zamiast obrońcy, ale ostatnio, kiedy straciliśmy bramkę, nie zrobiliśmy tego.
O znaczeniu tego meczu „w kontekście obecnego sezonu” i zbliżających się we wtorek rozgrywek Ligi Mistrzów…
Zawsze uważaliśmy każdy mecz, w którym gramy, za bardzo ważny i zawsze uważamy każde trofeum, które możemy zdobyć, za bardzo ważne. W zeszłym sezonie staraliśmy się zdobyć cztery trofea i w tym sezonie również staramy się zdobyć cztery. Jednak dwa z nich nie są już możliwe do zdobycia – Premier League i Puchar Ligi. Dlatego staramy się wygrać pozostałe dwa, w których nadal bierzemy udział, tak jak zawsze staraliśmy się w tym klubie. Oczywiście kwalifikacja do Ligi Mistrzów jest dla nas bardzo ważna, jak wszyscy wiemy. Jednak jutro nie jest to stawką. Jutro stawką jest Puchar Anglii i jest to dla nas bardzo ważny mecz.
O reakcji Liverpoolu po stracie bramki we wtorek w meczu z Wolves i „dlaczego nie można było zastosować takiego podejścia wcześniej w meczu”…
Nie jest to idealne słowo, ponieważ nie odzwierciedla moich odczuć, ale nie potrafię znaleźć innego: denerwuje mnie, gdy słyszę „takie podejście”. Ponieważ podejście nie jest inne, naszym podejściem jest posiadanie piłki tak często, jak to możliwe, i jak najszybsze jej odzyskanie. Dlatego zawsze naciskamy wysoko, a kiedy mamy piłkę, staramy się atakować. Wtedy, w końcowej fazie, kiedy mamy piłkę w tej samej pozycji, prowadzi to do sytuacji bramkowych, czego nie było w pierwszych 70 lub 80 minutach, co również dostrzegam. Ale to nie wynika z podejścia. A może nie rozumiemy się dokładnie, kiedy mówisz o „podejściu”.
Ale nie podchodzimy do meczu z nastawieniem: „OK, przez pierwsze 70 minut nie chcemy mieć piłki ani atakować”. Nie, chcemy. Zgadzamy się co do tego, że to do niczego nie prowadzi. Ale może to wynikać również z faktu, że przeciwnik jest w lepszej formie na początku meczu niż pod koniec. Może, nie wiem, stali się nieco bardziej nastawieni na: „Och, prowadzimy 1:0, więc grajmy jeszcze bardziej defensywnie, dajmy im nieco więcej przestrzeni”. Albo my jesteśmy bardziej zdeterminowani. Ale to nigdy nie jest nasze podejście. Zawsze zaczynamy mecz w ten sam sposób i gramy w ten sam sposób.
Ale to, że istnieje różnica między ostatnimi 10 minutami a pierwszymi 80 minutami pod względem tworzenia okazji, jest oczywiste. Nie ma różnicy w podejściu. Jeśli masz na myśli, że podchodzę do tego w stylu: „OK, zachowajmy spokój i czekajmy, czekajmy, czekajmy”. Nie, nie, nie. „Atakujcie tak często, jak to tylko możliwe”. To również widać w meczu. Wysyłamy wystarczającą liczbę zawodników do przodu, ale to, że nie jesteśmy w stanie stworzyć wielu okazji z posiadania piłki, nie jest dla mnie niczym nowym. Tak było przez cały sezon.
O możliwych zmianach w piątek…
Mamy kilka opcji, ale nie mamy ich 11, jak wiadomo. Ale mamy kilka opcji. Zawsze mam opcje, które mogę wprowadzić, i zawodników, których można wprowadzić, można też pozwolić im zacząć. Mamy więc kilka opcji. Ale znowu, nie po raz pierwszy w tym sezonie, trzy dni po meczu ponownie straciliśmy punkty. I to jest coś, co widziałem u nas dość często w tym sezonie. A teraz znów minęły trzy dni od ostatniego meczu. Musimy więc być lepsi niż ostatnim razem, gdy graliśmy z Wolves.
W środku tygodnia powiedział zawodnikom, że powinni szybciej przenosić piłkę z jednej strony na drugą, i czy będzie musiał to powtórzyć...
Moja praca jest o wiele łatwiejsza niż ich, ponieważ stoję z boku i widzę wszystko, a oni są w pełnej akcji, a odległości między członkami drużyny są naprawdę niewielkie. Są to więc naprawdę ciasne przestrzenie. Mogę więc oddalić się, aby to zobaczyć, a następnie podejść do iPada i obejrzeć to jeszcze lepiej, a następnie pokazać to w przerwie: „OK, chłopaki, jest więcej miejsca niż myślicie, aby grać z boku na bok”. Łatwiej powiedzieć niż zrobić. Ale nie myślcie, że przed meczem mówię im: „Zostańmy jak najdłużej po tej samej stronie. Postarajmy się jak najdłużej pozostać tam. I proszę, Virgil, Ibou, nigdy nie grajcie piłką do przodu, po prostu grajcie jak najdłużej między sobą”. Nie, to byłoby absurdalne.
Ale czasami to właśnie im pokazuje. Być może jednak pokazywanie im nie ma żadnego wpływu, a po prostu po 45 minutach drużyna przeciwna jest nieco bardziej zmęczona. Być może więc zawodnik z numerem 9 nie musi zgrywać już piłki w kierunku środka pola jak w pierwszych 45 minutach, ale może zagrać do boku. A jeśli musisz ominąć środkowych obrońców, zawsze zajmuje to więcej czasu, niż przejście przez środek. Czasami ma to związek z tym, że gdy gracze są zmęczeni, nie zamykają luk tak skutecznie, jak w pierwszej połowie, i czasami trzeba po prostu położyć na to większy nacisk, aby to pokazać.
Nie jestem jednak geniuszem taktycznym, jeśli mówię im, żeby biegali szybciej z boku na bok, każdy może im to powiedzieć. I to właśnie mówimy przed meczem i po meczu. Ale grasz też przeciwko przeciwnikowi, który próbuje uniemożliwić ci grę piłką z boku na bok.
Czy „wiedząc to, co wiesz teraz, podjąłbyś inne decyzje dotyczące składu drużyny przed sezonem, czy też miałeś pecha z kontuzjami, terminami i adaptacją niektórych graczy”...
Tak, już udzieliłeś mi odpowiedzi. Jestem bardzo zadowolony z tego, co zrobiliśmy zeszłego lata. Podpisaliśmy kontrakty z świetnymi graczami. Ale niektórzy z nich potrzebowali czasu, aby się dostosować, a niektórzy mieli głównie kontuzje. Tego nie da się przewidzieć. Tak, adaptację można przewidzieć, bo to było nam znane. Ale tego, że niektórzy nowi gracze i inni zawodnicy odniosą długotrwałe kontuzje, nie da się przewidzieć. Ale mamy taki model, że nie mamy tutaj 25 graczy. Mamy tutaj inny model. A wtedy jeszcze bardziej boli, gdy masz trzy lub cztery długotrwałe kontuzje, a w tej chwili nawet więcej.

Komentarze (1)