Analiza taktyczna Liverpoolu
Dominującą reakcją na sezon Liverpoolu było niedowierzanie.
Po siedmiu zwycięstwach z rzędu na początku sezonu nastąpiło dziewięć porażek w kolejnych 12 meczach we wszystkich rozgrywkach. Niewielu aktualnych mistrzów Premier League doświadczyło tak gwałtownego spadku formy w tak krótkim czasie.
Drugi sezon Arne Slota zawsze miał być trudniejszy. Zostanie mistrzem, przebudowa składu i niezrozumiałe letnie straty wystarczyłyby, aby wytrącić z równowagi każdy klub. Jednak nikt nie przewidział wydarzeń, które miały miejsce w ostatnich miesiącach.
Mimo kilku rozczarowujących remisów, pojawiły się oznaki poprawy – Liverpool ma obecnie passę 11 meczów bez porażki we wszystkich rozgrywkach.
Poziom wydajności nie osiąga jeszcze formy pozwalającej na zdobycie tytułu, ale drużyna Slota zajmuje czwarte miejsce w Premier League i dziewiąte w tabeli Ligi Mistrzów, zdobywając kolejne punkty.
Czym więc różni się ten sezon od poprzedniego? Oto analiza stylu gry Liverpoolu w sezonie 2025/26 przygotowana przez serwis The Athletic.
Poprawki w budowaniu akcji i zmiany w środku pola
Eksperymentowanie było stałym motywem sezonu dla Liverpoolu, wynikającym bardziej z konieczności niż z wyboru.
Formacje często wydają się niejasne, ale próby Slota, aby dopasować system do nowego składu, są godne uwagi — w różnych momentach stosowano formacje 4-2-3-1, 4-4-2 w rombie, 4-5-1 i 5-4-1.
Niezależnie od samych formacji, od czasu przedsezonowego przygotowania nastąpiła ewolucja w budowaniu akcji Liverpoolu. Ponieważ coraz więcej drużyn znajduje sposoby na zneutralizowanie wpływu Ryana Gravenbercha (do tego dochodzi odejście Trenta Alexandra-Arnolda), Slot poprosił swojego środkowego pomocnika, aby schodził między środkowych obrońców, tworząc sytuacyjną trójkę obrońców — zakłócając systemy krycia indywidualnego przeciwników i pomagając w przenoszeniu piłki.
W ostatnich tygodniach nastąpiły dalsze zmiany w strukturze rozgrywania piłki przez drużynę.
Ponieważ na początku sezonu lewy obrońca Milos Kerkez był celem pressingowym przeciwników, Curtis Jones często schodził na lewą stronę linii obrony podczas pierwszej fazy rozgrywania piłki, pozwalając Kerkezowi i prawemu obrońcy Jeremie Frimpongowi pozostać wyżej i szerzej na swoich pozycjach wyjściowych.
Odporność Jonesa na presję jest cenną cechą w tej formacji, zwłaszcza że w ostatnich miesiącach jego kolega z pomocy, Alexis Mac Allister, czasami przesuwa się wyżej w swojej pozycji wyjściowej. Przykład tego można było zobaczyć w meczu z Wolves: Jones cofał się, boczni obrońcy grali wysoko, a Mac Allister biegł za plecami.
Warto również zwrócić uwagę na to, jak skrzydłowi Liverpoolu — Florian Wirtz i Federico Chiesa w tym przykładzie — zajmowali w ostatnich tygodniach wąskie pozycje.
W ostatnich meczach tendencja ta nieco osłabła, ale było to świadome podejście Slota, aby wypełnić środkową strefę boiska bardziej zorientowanymi na środek pola graczami, aby pomóc Liverpoolowi zarówno w utrzymaniu posiadania piłki, jak i w ataku. Początkowa trójka pomocników przekształciła się w czwórkę (diament) i piątkę w miarę postępu sezonu, w poszukiwaniu większej kontroli.
Z punktu widzenia ataku może to wydawać się nieco nudne, ale decyzja Slota o zagęszczeniu pomocy miała na celu przede wszystkim powstrzymanie przepływu piłki w obronie po serii 10 straconych bramek w pięciu meczach w listopadzie.
Posiadanie Kerkeza i Frimponga jako skrzydłowych w zwartej formacji pomocników ma swoje zalety. Slot rzadko miał okazję wystawić obu nowych zawodników w pierwszym składzie na początku sezonu, ale szybkość Frimponga, pozwalająca mu wyprzedzać przeciwników na skrzydle, okazała się bardzo cenna — czego dowodem są jego asysty dla Ryana Gravenbercha (w meczu z Wolves) i Cody'ego Gakpo (w meczu z Fulham).
Zarządzanie przebudowaną drużyną
Rotacja na pozycji prawego obrońcy w Liverpoolu przypominała czasami loterię — aż pięciu zawodników (Frimpong, Dominik Szoboslai, Conor Bradley, Wataru Endo i Joe Gomez) dzieliło się obowiązkami po prawej stronie obrony Slota. Chociaż Frimpong jest już w pełni sprawny, długotrwała kontuzja Bradleya odniesiona w meczu z Arsenalem ponownie wywiera dodatkową presję na tę pozycję.
Kontuzje na boisku nie pomogły rytmowi Liverpoolu, a Alexander Isak, Frimpong, Bradley, Alisson, Gakpo i Gomez spędzili pierwsze miesiące sezonu na ławce rezerwowych. Poniższa tabela przedstawia udział poszczególnych zawodników w minutach rozegranych w Premier League.
Jest to kluczowy element zarządzania każdym składem, ale Slot podkreśla, że chce zapewnić swojej drużynie odpowiednią kondycję, aby mogła rywalizować przez cały sezon, a nie tracić formę w kluczowych miesiącach rozgrywek.
- Grałem przez długi czas tymi samymi zawodnikami i myślę, że to kosztowało nas pod koniec marca, a także w finale Pucharu Ligi (przeciwko Newcastle). Był to okres, w którym musieliśmy grać z Paris Saint-Germain (u siebie i na wyjeździe) oraz w finale – powiedział Slot we wrześniu dla TNT Sports.
- Od listopada do marca to najtrudniejszy okres w Anglii. Myślę, że wygraliśmy ligę, ponieważ zawsze konsekwentnie grałem tymi samymi zawodnikami, ale to był również powód, dla którego nie byliśmy w najlepszej formie w tych dwóch tygodniach marca.
Głównym powodem zatrudnienia Slota na stanowisko trenera była jego umiejętność zarządzania obciążeniem pracą zawodników, co potwierdza doskonałe wyniki w zakresie kontuzji podczas jego pracy w AZ i Feyenoordzie. Ponieważ Liverpool będzie walczył o miejsce w europejskich pucharach do ostatnich tygodni sezonu, umiejętność zarządzania drużyną przez Slota do maja będzie prawdopodobnie ważniejsza w tym sezonie niż sezonie mistrzowskim.
Ataki stają się coraz mniej skuteczne
Ta nieefektywność w ataku była głównym zarzutem kierowanym pod adresem Slota w ostatnich tygodniach. Liverpool strzelał dużo bramek, zdobywając 86 goli w sezonie, w którym zdobył mistrzostwo, co daje średnią 2,3 gola na mecz. W tym sezonie średnia spadła do 1,5 gola na mecz, a występy drużyny wydają się coraz bardziej wyczerpujące.
Oczekiwane bramki (xG) Liverpoolu dla i przeciwko odzwierciedlają to jeszcze bardziej poniżej.
Widoczna jest wyraźna tendencja spadkowa w jakości tworzonych przez nich okazji (w ujęciu średniej z 10 meczów), co odzwierciedla tendencję, którą musieli rozwiązać w obronie (czerwona linia) po niepokojącej serii straconych bramek.
Duża rotacja zawodników w okresie letnim z pewnością przyczyniła się do braku płynności w ataku. Kluczowym czynnikiem wpływającym na tę sytuację było pozyskanie Wirtza za 116 milionów funtów, a Slot desperacko próbował znaleźć odpowiednią rolę dla 22-latka na lewej, środkowej i prawej stronie ataku. W związku z krótkotrwałą kontuzją Hugo Ekitike w ostatnich tygodniach, Wirtz pełnił nawet rolę fałszywego dziewiątki, osiągając różne skutki.
Gwałtowny spadek skuteczności Mohameda Salaha w ataku wypełnił wiele stron w tym sezonie, ale wyjaśnienie malejącego wpływu 33-latka jest w gruncie rzeczy proste. W ostatniej trzeciej części boiska jest tylko tyle miejsca do ataku, ile można podzielić między wszystkich graczy, a Wirtz jest graczem o dużej aktywności, który wymaga, aby gra często przebiegała przez niego.
Patrząc na udział poszczególnych graczy w akcjach ofensywnych w trzeciej strefie boiska w zeszłym sezonie, tylko Luis Diaz (10%) i Salah (16%) mieli wskaźnik przekraczający 10% wśród wszystkich graczy Liverpoolu.
W tym sezonie czterech graczy miało wskaźnik podań w ostatniej trzeciej części boiska na poziomie 10% lub wyższym: Gakpo, Szoboszlai, Wirtz i Salah. Podział obowiązków w ataku należy postrzegać pozytywnie, ale nie ma pewności, kto powinien wziąć na siebie największą odpowiedzialność. Ten brak spójności jest widoczny.
Kolejnym kluczowym spadkiem jest skuteczność kontrataków Liverpoolu.
W zeszłym sezonie zagrożenie przejściowe ze strony Diaza, Darwina Nuneza, Diogo Joty, Gakpo i Salaha sprawiało, że drużyna Slota była niszczycielska w ataku, zdobywając średnio 0,37 gola z szybkich kontrataków na mecz — czyli ponad jeden na trzy.
Ponieważ trzech z tych graczy nie ma już w klubie, tempo ataku Slota nie jest takie samo. Przybycie Hugo Ekitike pomogło, ale 0,14 gola z szybkich kontrataków na mecz to znaczny spadek, zbliżony do jednego na siedem meczów.
To, co kiedyś było najskuteczniejszą bronią Liverpoolu, teraz jest nieco mniej skuteczne.
Zmiany w defensywie wynikające z wyboru i okoliczności
W zeszłym sezonie Liverpool Slota wyróżniał się przemyślanym podejściem do gry bez piłki — wybierając momenty, w których agresywnie naciskał na przeciwnika, w przeciwieństwie do nieustępliwej intensywności defensywnej, którą widzieliśmy pod wodzą Jurgena Kloppa.
Ta tendencja utrzymała się w tym sezonie i można powiedzieć, że posunęła się o krok dalej. Slot zmienił ustawienie środkowej strefy boiska z 4-2-4 (lub 4-4-2) na 4-3-3 w początkowej fazie sezonu, choć w ostatnich tygodniach robił to rzadziej.
Mimo to, widać wyraźny trend spadkowy w tendencji Liverpoolu do wysokiego pressingu, gdy nie mają piłki — jak pokazuje poniższy wykres przedstawiający średnią z 10 meczów w zakresie odzyskiwania piłki w ostatniej trzeciej części boiska. Drużyna Slota odzyskuje średnio 3,7 piłki na 90 minut w tym sezonie, co jest wynikiem znacznie niższym niż w poprzednich siedmiu sezonach.

Częściowo wynika to z kadry, jaką dysponuje Slot, z nowym składem napastników, którzy wciąż przyzwyczajają się do wymagań Premier League. Nie można również lekceważyć straty Diaza; obrońcy przeciwników często mieli trudności z powstrzymaniem energicznego Kolumbijczyka, gdy ten tracił piłkę.
Druga część tego trendu wynikała z konieczności. Jak sam Slot powiedział, drużyny przeciwne często grają długimi podaniami przeciwko Liverpoolowi, co oznacza, że nie ma potrzeby ściskania boiska przy utracie piłki. Od momentu dołączenia do drużyny w 2024 roku 13% podań przeciwników było długich (ok. 35 jardów), co jest najwyższym wynikiem w Premier League, ex aequo z Arsenalem.
Głównym problemem defensywnym było radzenie sobie z odbiorem tych długich piłek. Najbardziej widoczne było to podczas porażki u siebie z Manchesterem United i chociaż od tego czasu drużyna Slota poprawiła się, nadal ma słabości w zakresie wygrywania drugich piłek.
Dobrym przykładem może być ostatni remis u siebie z Leeds United. Po wykopie przeciwnika Ibrahima Konate wygrywa pierwszy kontakt, a Curtis Jones nawet wygrywa drugie starcie głową, ale Leeds zapewnia sobie posiadanie piłki dzięki graczom otaczającym drugą (lub trzecią) piłkę.
W jednej prostej akcji Leeds bez większego wysiłku wkracza do trzeciej strefy obronnej Liverpoolu.
- Nie sądzę, abyśmy robili coś inaczej, ale widzę, że inne drużyny postępują inaczej niż my – powiedział Slot podczas konferencji prasowej w październiku.
- W pierwszej połowie sezonu drużyny grały przeciwko nam zupełnie inaczej niż wtedy, gdy po połowie sezonu byliśmy na szczycie tabeli. Widzę, że ta sytuacja powtarza się w tej części sezonu i musimy znaleźć na to odpowiedź. W zeszłym sezonie jedną z odpowiedzi były stałe fragmenty gry, ponieważ wiele drużyn rozbija niskie bloki właśnie za pomocą stałych fragmentów. My jeszcze tego nie zrobiliśmy.
To prowadzi nas do jednej z największych niewygodnych kwestii...
Bezprecedensowe problemy przy stałych fragmentach gry
Wyniki Liverpoolu przy stałych fragmentach w obu polach karnych były kluczowym tematem sezonu, którego nie można było zignorować. Było to tak istotne, że klub rozstał się w zeszłym miesiącu z trenerem pierwszej drużyny ds. stałych fragmentów Aaronem Briggsem po serii straconych bramek.
Łatwiej jest skupić się na słabościach defensywnych, ale ataki Liverpoolu nie budzą większego optymizmu. Każda drużyna miałaby trudności po utracie światowej klasy podań Alexandra-Arnolda, ale Szoboszlai, Gakpo i Wirtz nie zapewniają nawet zbliżonej jakości dośrodkowań.
Bez regularnego udziału Andrew Robertsona w składzie, rzuty rożne Liverpoolu stały się również przewidywalne. Podczas gdy w zeszłym sezonie podania lewonożnego gracza były bardziej zróżnicowane, obecnie przeciwnicy mogą być pewni, że podanie z lewego rogu będzie podkręcone do środka, a z prawego rogu – na zewnątrz.
W erze trenerów specjalizujących się w stałych fragmentach gry brak elementu zaskoczenia tylko pomaga przeciwnikom.

- Wiem, jak ważne są stałe fragmenty gry – ich znaczenie rośnie z każdym dniem – powiedział Slot podczas konferencji prasowej. - Dlatego tak bardzo denerwuje nas nasz obecny wynik, ponieważ przy naszym bilansie stałych fragmentów gry (różnicy bramek) nie ma szans na miejsce w pierwszej czwórce, piątce, a co dopiero na zwycięstwo w lidze.
W ich własnym polu karnym sytuacja wygląda jeszcze gorzej. Po uwzględnieniu możliwości obrony, obecny wskaźnik Liverpoolu wynoszący 7,9 straconych bramek na 100 stałych fragmentów gry przeciwnika jest prawie dwukrotnie wyższy niż w poprzednim sezonie. Jeśli spojrzeć na siedem poprzednich sezonów, spadek formy defensywnej jest jeszcze bardziej wyraźny.

Można by wskazać na pecha, patrząc na xG straconych na 100 stałych fragmentów gry przeciwnika, które są znacznie mniej dotkliwe. Stracenie bramki po rzucie z 30 metrów z autu przeciwnika raczej nie zdarza się co tydzień, ale nie ma wątpliwości, że drużyna Slota musi pilnie poprawić ten element swojej gry.
Wliczając rzuty karne, 54% straconych bramek Liverpoolu padło po stałych fragmentach gry. Spośród wszystkich drużyn Premier League od sezonu 2019/20 tylko Crystal Palace (2025/26, 61%) ma wyższy odsetek bramek straconych w ten sposób w jednym sezonie.
Jest to jedna z wielu rzeczy, które wyglądają inaczej w porównaniu z pierwszą kampanią Slota. W jego nowym składzie wprowadzono wiele zmian i poprawek, ale jasne jest, że trener Liverpoolu wciąż poszukuje odpowiedniej równowagi, aby jego drużyna grała na poziomie z poprzedniego sezonu.
Marka Carey

Komentarze (0)