Robertson na temat nowego kontraktu
Lewy obrońca Liverpoolu Andy Robertson uchylił rąbka tajemnicy na temat swojej sytuacji kontraktowej na Anfield i tego, co może wydarzyć się dalej.
Szkot potwierdził, że trwają rozmowy kontraktowe z Liverpoolem. Wicekapitan przyznaje jednak, że nie jest pewien, co przyniesie przyszłość, mówiąc: „Muszę zobaczyć, czego ja i moja rodzina chcemy dalej.”
Robertson przez większą część sezonu rotuje na lewej obronie z letnim nabytkiem za 40 mln funtów, Milosem Kerkezem. Kapitan reprezentacji Szkocji mierzy się z największą konkurencją o miejsce w składzie, odkąd przebił się do zespołu pod wodzą Jürgena Kloppa w 2017 roku.
Rozgrywający obecnie dziewiąty sezon na Anfield obrońca rozpoczął tylko cztery mecze Premier League w wyjściowym składzie. 22-letni Kerkez jest częściej wybierany przez Arne Slota, a po zainteresowaniu ze strony Atlético Madryt podczas letniego okna transferowego Robertson przyznaje, że przyszłość stoi pod znakiem zapytania — potwierdzając jednocześnie, że negocjacje już się rozpoczęły.

– Zobaczymy, co się wydarzy – powiedział Robertson. – Odbyliśmy już rozmowy, które pozostaną prywatne. Rozmawiałem z klubem i zobaczymy, co z tego wyniknie. Czy chciałbym zostać? Tak, ale to trudne pytanie. Zostało mi pięć miesięcy kontraktu i musimy zobaczyć, czy jest opcja pozostania, czy pojawią się opcje odejścia i tym podobne. Usiądę z rodziną i podejmiemy decyzję.
– Po stresującym lecie staram się po prostu cieszyć byciem częścią tego zespołu i byciem piłkarzem Liverpoolu. Chciałem awansować na mistrzostwa świata i na szczęście udało nam się to osiągnąć. Muszę zobaczyć, czego ja i moja rodzina chcemy dalej.
Robertson rozegrał 263 z 320 swoich występów w Premier League dla The Reds podczas legendarnej kariery w Merseyside, w trakcie której zdobył dwa tytuły mistrza Anglii, Ligę Mistrzów i Klubowe Mistrzostwo Świata w 2019 roku, dwa Puchary Ligi oraz Puchar Anglii cztery lata temu.
31-latek podkreśla, że jego dorobek na Anfield oznacza, iż nie musi już niczego udowadniać władzom klubu między teraz a końcem sezonu, kiedy może odejść jako wolny zawodnik.
Robertson, który trafił do Liverpoolu z Hull City za 8 mln funtów w 2017 roku, dodał:
– Dałem temu klubowi absolutnie wszystko przez ostatnie osiem i pół roku, a klub był wobec mnie bardzo fair. Wynagradzali mnie dobrymi kontraktami, gdy grałem dobrze.
– Nikt nie może zaprzeczyć temu, co dałem temu klubowi. Dawałem z siebie wszystko każdego dnia i prezentowałem występy, które – moim zdaniem – były dobre, i mam nadzieję, że inni też tak uważają. Zdobyłem wiele trofeów i przeżyłem tu mnóstwo wspaniałych chwil.
– To nie jest tak, że klub musi mi coś udowadniać w ciągu najbliższych czterech miesięcy. Moje relacje z osobami na najwyższych szczeblach klubu zawsze były znakomite od pierwszego dnia. Kupili mnie za 8 mln funtów, a potem zrobiłem to, co zrobiłem – to pomaga! Przypominam im o tym cały czas!
– Relacje są dobre i nie chodzi o to, „co oni muszą pokazać mnie, a co ja im”. Przez ostatnie osiem i pół roku okazaliśmy sobie więcej niż wystarczająco szacunku. Zobaczymy, co przyniesie przyszłość.
Robertson zapewnia, że czerpie przyjemność z obecnej roli rotacyjnej z Kerkezem, ale zasugerował, że ograniczony czas gry w tym sezonie będzie ważnym czynnikiem przy podejmowaniu decyzji o kolejnym kroku po tak bogatym okresie na Anfield.
– Mogę spojrzeć na ostatnie osiem i pół roku – myślę, że Jürgen Klopp posadził mnie na ławce tylko w jednym meczu i byłem wściekły! – zażartował. – Jestem zawodnikiem, który chce grać. Grałem z kontuzjami. Grałem, gdy nie byłem w pełni zdrowy.
– Grałem, mając 50, 40, nawet 30 procent dyspozycji, dla tego klubu i dla reprezentacji. Zawsze chcę być na boisku, a teraz tak się nie dzieje – i to jest różnica.
– Mam jednak w tym sezonie inną rolę, z której czerpię pewną satysfakcję, ale na koniec dnia piłkarze chcą grać. Jeśli ktoś jest szczęśliwy, siedząc na ławce, to nie pasuje do żadnego klubu piłkarskiego.
– Zawsze powtarzam: trzeba chcieć walczyć o miejsce w składzie. Jeśli jesteś zadowolony z bycia w Liverpoolu czy Barnsley i siedzenia na ławce, to moim zdaniem nie masz właściwego nastawienia.
– Zagrałem dobrze w meczach, w których wystąpiłem w tym sezonie. Może nie grałem tyle, ile bym chciał, ale nie jest to dla mnie żadne zaskoczenie. Zobaczymy, co się wydarzy.
Paul Gorst

Komentarze (1)