Slot po blamażu z Burnley
Florian Wirtz zapewnił The Reds prowadzenie tuż przed końcem dominującej pierwszej połowy, w której wcześniej Dominik Szoboszlai trafił z rzutu karnego w poprzeczkę.
W drugiej połowie strzał Cody'ego Gakpo został wybity z linii bramkowej, a następnie Marcus Edwards wyrównał wynik, strzelając gola dla gości.
Po golu Edwardsa w 65. minucie drużyna Slota miała jeszcze sporo czasu na znalezienie zwycięskiej bramki, ale nie udało jej się ponownie pokonać bramkarza Burnley, Martina Dubravki.
Sprawdźcie co trener powiedział dziennikarzom po meczu.
O wyniku i grze...
- Nie po raz pierwszy frustrujące. Zdarzają się różne sytuacje: czasami strzelamy gola w doliczonym czasie gra, więc spodziewasz się wygranej, a potem tracisz kolejnego gola w końcówce. Myślę, że rozegraliśmy sporo spotkań, w których to my stworzyliśmy sobie więcej sytuacji niż drużyna, z którą się mierzyliśmy a przegrywaliśmy. Potem zaczęliśmy grać z drużynami, które były bardziej ostrożne w traceniu szans, co doprowadziło do tego, że trudniej było nam tworzyć okazje, a w efekcie mieliśmy serię spotkań, w których nie przegraliśmy.
- Dzisiejszy mecz był meczem, który chciałbym zobaczyć. Drużyna, nawet jak na nasze standardy, miała więcej posiadania piłki niż zazwyczaj, generując dzięki temu wiele okazji. Zwykle, jeśli podejmujesz się trochę większego ryzyka, druga drużyna kilka razy kontratakuje, a my naprawdę dobrze to kontrolowaliśmy. Ale w piłce nożnej jedna drużyna może mieć dwie szanse – niemal strzeliliśmy gola samobójczego – i strzelić jednego gola, a druga drużyna może mieć wiele szans i również strzelić jednego gola. W ten sposób otrzymaliśmy dzisiejszy wynik.
O frustracji kibiców wynikiem...
- Tak, w mojej głowie nie było buczenia, ale w mojej głowie była też frustracja. Jesteśmy Liverpoolem i gramy przeciwko Burnley – i trzeba im oddać, że grali bardzo dobrze w obronie, wybijali piłkę z linii bramkowej, robili wszystko, co chcesz zobaczyć jako menedżer Burnley, że robili wszystko, żeby uniemożliwić nam zdobycie bramki – ale jeśli my, jako Liverpool, nie jesteśmy już rozczarowani remisem u siebie z Burnley, to coś jest zupełnie nie tak. Całkowicie rozumiem frustrację. Mogę powiedzieć, że mam to samo i że piłkarze z pewnością odczuwają tę samą frustrację co kibice.
O tym, czy „niedbalstwo” wkradło się do gry Liverpoolu przed wyrównującym golem Burnley…
- Myślę, że był jeden duży znak ostrzegawczy, kiedy o mało nie strzeliliśmy samobójczego gola. Ta szansa, a także stracony gol, wynikały z podobnych sytuacji, w których chcieliśmy wyprowadzić piłkę od tyłu. Dwukrotnie doprowadziło to do niebezpiecznej sytuacji i myślę, że to były jedyne momenty, w których mieliśmy problemy, ale to było w ciągu pięciu minut, więc czuliśmy, że mamy trudniejszy okres w grze. Podobnie straciliśmy te dwie szanse, ale przez cały mecz myślę, że radziliśmy sobie naprawdę dobrze, wyprowadzając piłkę od tyłu i grając nieco bardziej bezpośrednio. Tak, to było świetne wykończenie akcji z pozycji, z której, jak sądzę, mieliśmy wiele lepszych do strzelenia gola, ale taka jest piłka nożna i musimy to zaakceptować.
O kolejnym pozytywnym występie Milosa Kerkeza…
- Właśnie rozmawialiśmy o frustracji. Wszyscy jesteśmy bardzo sfrustrowani wynikiem, czasami frustruje mnie też to, że cały rozwój, jaki przechodzą niektórzy zawodnicy, nie jest widoczny, ponieważ wyniki tego nie pokazują, jak rozwija się drużyna i poszczególni zawodnicy. Mówisz o Milosie i całkowicie się zgadzam – zagrał kolejny dobry mecz. Florian strzelił kolejnego wspaniałego gola, brał też udział w wielu innych sytuacjach. Jeremie Frimpong, kolejny dobry mecz w jego wykonaniu – ogromne zagrożenie po prawej stronie.
- Ale wyniki nie zawsze odzwierciedlają rozwój i to jest, powiedziałbym, kolejny powód do frustracji, ponieważ zawodnikom trudno jest poczuć, że my się rozwijamy, że oni się rozwijają, jeśli wyniki nie są takie, jakich byśmy chcieli. Oczywiście, możemy teraz mówić o 12 [meczach] z rzędu bez porażki, ale nasze standardy są wyższe niż niepokonanie. Nasze standardy to wygrywanie każdego meczu.

Komentarze (13)
Jurka zastąpił Slot i po 1,5 roku pracy człowiek nie jest pewny czy taki mecz wygramy. Zjazd nastąpił niewyobrażalny i to pomimo ogromnego okienka transferowego.
Człowiek za to odpowiedzialny musi odejść i to bardzo szybko.
Chłopie miej honor i podaj się do dymisji.