Haaland: Najtrudniejszy teren do gry w Anglii
Erling Haaland był wniebowzięty w pomeczowym wywiadzie po spotkaniu zakończonym efektownym come-backiem City w starciu na Anfield.
Dominik Szoboszlai trafił do siatki po przepięknym uderzeniu z rzutu wolnego w 74. minucie, jednak to nie podłamało ekipy Obywateli.
Bernardo Silva w 84. minucie doprowadził do remisu po asyście Norwega.
W doliczonym czasie gry w polu karnym Liverpoolu sfaulowany został Matheus Nunes. Do wapna podszedł Haaland, zapewniając gościom niezwykle cenne 3 punkty.
- Niesamowite uczucie! Gdy Bernando strzelił bramkę po moim zgraniu piłki, myślałem, że będzie bardziej świętował, ale on wziął piłkę pod pachę i pomknął na środek boiska, co jeszcze mocniej mnie ucieszyło - mówił Norweg.
- Prawdę powiedziawszy byłem mocno zdenerwowany przed wykonaniem jedenastki. Myślałem tylko o tym, by skierować piłkę do siatki, co nie udało mi się w meczu z Liverpoolem w Manchesterze. Cieszę się, że teraz poszło mi lepiej - kontynuował uśmiechniety od ucha do ucha napastnik.
- Uwierzcie mi, jestem nieźle zmęczony! Wszyscy wiedzieliśmy, jak niesłychanie ciężkim terenem do gry jest Anfield, najtrudniejszym w Premier League. Czuliśmy, że w drugiej połowie Liverpool na nas ruszy. Mimo straconej bramki cały czas wierzyliśmy, że możemy coś tu dziś osiągnąć.
- Wielkie uznanie dla Gigiego, który popisał się fenomenalną interwencją przy strzale Mac Allistera. Dla mnie to było niesamowite. Udowodnił, dlaczego wielu uważa go za najlepszego bramkarza na świecie.
- Nigdy nie możemy tracić wiary. Potrzebujemy zwycięstw. Na koniec zawsze to liczy się w pierwszej kolejności - podsumował Erling.

Komentarze (0)