Co dalej z Szoboszlaiem?
Paul Gorst przyjrzał się bliżej obecnej sytuacji Dominika Szoboszlaia w Liverpoolu, podczas gdy znakomita kampania pomocnika trwa dalej.
Kiedy Jürgen Klopp po raz pierwszy miał okazję porozmawiać z Dominikiem Szoboszlaiem, po tym jak Liverpool aktywował klauzulę wykupu w wysokości 60 milionów funtów w jego kontrakcie z RB Leipzig, kapitan reprezentacji Węgier wyznał, że było to tak, jakby „znali się tysiąc lat”.
Łatwość, z jaką Szoboszlai rozmawiał z Kloppem, wystarczyła, by przekonać go do ambitnej przebudowy środka pola, który latem 2023 roku był już mocno wyeksploatowany.Podczas rozmowy mieli omówić plany dotyczące jego roli w nowym środku pola, atmosferę na Anfield oraz harmonię w szatni, która zachowała swój trzon z okresu wielkich sukcesów między 2019 a 2022 rokiem.
Jörg Schmadtke, który pracował wówczas jako tymczasowy dyrektor sportowy, początkowo uważał, że klub przepłaca za Węgra. Jednak Niemiec był na pokładzie, by dopiąć transfery, których chciał Klopp, więc klauzula została aktywowana, a Szoboszlai podpisał kontrakt pod koniec czerwca tamtego roku. Być może nie do końca trafne byłoby stwierdzenie, że transfer Szoboszlaia był zwieńczeniem długotrwałych negocjacji.
Choć Liverpool często szczycił się długoterminowym planowaniem, brak pełnoetatowego dyrektora sportowego oraz rosnąca odpowiedzialność Kloppa sprawiły, że transakcję przeprowadzono stosunkowo szybko jak na standardy klubu, który zwykle szczegółowo analizuje każdy element przed podjęciem decyzji.
Transfer Alexisa Mac Allistera z Brighton, sfinalizowany wcześniej w tym samym miesiącu, nadzorował odchodzący Julian Ward, który formalnie przekazał obowiązki dyrektora sportowego po podpisaniu umowy przez Argentyńczyka. Następnie przez trzy tygodnie nie było większych ruchów, co wywołało spekulacje, gdyż było wiadomo, że Liverpool szuka kolejnych wzmocnień do środka pola.
Ryan Gravenberch był długo obserwowany, jeszcze od czasów gry w Ajaksie, ale był tylko jednym z czterech kandydatów analizowanych w różnym stopniu, obok Manu Koné z Borussii Mönchengladbach, Khephrena Thurama z Nicei i Gabri Veigi z Celty Vigo.
Młodzieżowe mistrzostwa Europy U21 skomplikowały sytuację, a choć Gravenberch był numerem jeden na liście, nie było jasne, jakie plany ma wobec niego Bayern Monachium, dlatego dołączył dopiero po rozpoczęciu sezonu.
Liverpool uważał Szoboszlaia za bardziej realną alternatywę dla Masona Mounta, który wzbudzał zainteresowanie ze względu na sytuację kontraktową w Chelsea, status reprezentanta Anglii i wszechstronność.
Cena 60 milionów funtów, której żądała Chelsea – a którą później zapłacił Manchester United – sprawiła, że Liverpool poszukał innych opcji. Wybór padł na Szoboszlaia, a umowa została sfinalizowana w ciągu tygodnia, ponieważ klauzula wygasała 30 czerwca.
Negocjacje przyspieszyły w poniedziałek tamtego tygodnia, a w piątek wieczorem Liverpool osiągnął porozumienie z Lipskiem, klubem, z którym utrzymuje długotrwałe relacje. „Dużo wody upłynęło Dunajem” – jak określono tempo negocjacji.
Choć transakcja została dopięta szybko, ryzyko ograniczono dzięki szczegółowej analizie danych i licznym pozytywnym opiniom na temat zawodnika, które zasięgali Klopp i Schmadtke. Znajomi i byli współpracownicy Szoboszlaia wystawiali mu znakomite referencje.
W klubie mówiono również o jego naturalnych cechach przywódczych, a fakt, że był kapitanem reprezentacji Węgier w wieku nieco ponad 20 lat, był tego dowodem. W ostatnich miesiącach jeszcze bardziej rozwinął tę cechę.
„To transfer na teraz i na przyszłość” – mówił Klopp. Słowa te pozostają aktualne niemal dwa lata później.
Dziesięć goli w sezonie daje mu drugie miejsce w klasyfikacji strzelców zespołu za Hugo Ekitike, a jego cztery gole i cztery asysty w Lidze Mistrzów ustępowały w fazie ligowej jedynie Kylianowi Mbappé z Realu Madryt.
„Oczywiście, że jest bardzo dobry” – mówi Virgil van Dijk. „To także zawodnik, który może zrobić kolejny krok jako lider zespołu. Zaczyna się od dawania przykładu i to robi. Ale wciąż może się rozwijać i to dobra rzecz. Mam nadzieję, że będzie bardzo ważny dla Liverpoolu przez wiele lat.”
Transfer Floriana Wirtza za 116 milionów funtów początkowo sprawił, że wielu uznało, iż miejsce Szoboszlaia jest zagrożone. Energiczna „dziesiątka” miała ustąpić miejsca technicznemu rozgrywającemu.
Jednak adaptacja Wirtza do angielskiej piłki oraz konieczność pomocy Szoboszlaia nawet na prawej obronie sprawiły, że jego liczba minut nie spadła, a mistrz Premier League 2025 prywatnie był przekonany, że pozostanie kluczową postacią zespołu.
Rozmowy o nowym kontrakcie trwają, a 25-latek chce przedłużyć pobyt na Merseyside. Choć kibice zaczynają się niepokoić brakiem postępów, a sam zawodnik przyznał niedawno, że to nie zależy wyłącznie od niego, dodatkowy niepokój wywołały doniesienia o zainteresowaniu Realu Madryt.
W wywiadzie dla „Marca” selekcjoner Węgier Marco Rossi powiedział: „Zawsze miał jedno marzenie: grać w Realu Madryt. Znam go od dziecka i Real zawsze był jego marzeniem. Nie wiem, czy wykona ten krok, bo decyzja zależy od niego i od klubu. Nie wykluczam, że zostanie w Liverpoolu i przedłuży kontrakt, bo jest tam bardzo ceniony. To bardzo ważny piłkarz, a Liverpool to jeden z największych klubów świata.”
Z perspektywy Liverpoolu była to niepożądana wypowiedź, ale uspokajające były słowa agenta Szoboszlaia, Mátyása Esterházyego, który stwierdził:
„To normalne, że gdy Dominik gra tak jak teraz, pojawiają się pytania o przyszłość. Dla nas to nie jest temat. Jesteśmy w trakcie sezonu, przed nim dużo pracy w Premier League, FA Cup i Lidze Mistrzów. Wielokrotnie mówił, jak ważne są dla niego te rozgrywki. Mówienie teraz o lecie nie jest właściwe. Liverpool to jeden z największych klubów świata, a Dominik ma w zespole ogromny potencjał. Nie rozglądamy się gdzie indziej.”
Z informacji wynika, że Szoboszlai planuje zostać w klubie dłużej niż do końca obecnej umowy obowiązującej do 2028 roku i chce umocnić swoją pozycję jako legenda Anfield obecnych czasów. Porównania do Stevena Gerrarda rozsądnie odrzucał, zwłaszcza po zwycięstwie 3:0 z Brighton.
„Nie gram sezonu jak Steven Gerrard, on był legendą klubu. Ja tworzę swoją historię i staram się dawać z siebie wszystko w każdym meczu. Mam nadzieję, że będziemy kontynuować do samego końca.”
Ta odpowiedź, podobnie jak jego występy w tym sezonie, pokazuje dojrzałość na boisku i poza nim. Choć wcześniej bagatelizował temat przywództwa w szatni, uważa się, że w dłuższej perspektywie kapitańska opaska jest jego ambicją.
„Czy będzie przyszłym kapitanem? To zależy od menedżera” – mówi van Dijk. Na razie kolejnym krokiem wydaje się podpisanie nowej umowy.
Paul Ghorst

Komentarze (1)