Virgil: Czyste konto i 3 punkty były bardzo ważne
Virgil van Dijk ma świadomość, że Liverpool stać na dużo lepsze występy, z drugiej strony cieszy się zwycięstwem i czystym kontem the Reds w kolejnym już meczu.
The Reds wygrali rzutem na taśmę na City Ground, zdobywając gola na wagę 3 punktów w doliczonym czasie gry za sprawą trafienia Alexisa Mac Allistera.
- Zawsze chcemy grać swój najlepszy futbol i myślę, że w niektórych meczach w tym sezonie nam to wychodziło - powiedział holenderski stoper.
- Wiemy, że pod wieloma względami nasz występ był daleki od ideału. Jesteśmy tylko ludźmi i zawsze chcemy dać z siebie wszystko, przyczyniając się do jak najlepszych rezultatów klubu.
- Potrzebujemy wszystkich zawodników w możliwie najwyższej formie. To proces, jako drużyna walczymy wspólnie i koncentrujemy się już na kolejnym wyzwaniu. W weekend czeka nas następny trudny mecz z West Hamem, a później kolejny i kolejny - kontynuował Virigl.
- Zazwyczaj w Nottingham gra się nam ciężko. Tym razem nie było inaczej. To trudny teren. W pierwszej połowie zagraliśmy naprawdę słabo. Owszem, udało nam się uniknąć straty gola, ale był to chyba jedyny pozytywny akcent w tym fragmencie rywalizacji.
- Po przerwie czuliśmy się pewniej z piłką, a także bez niej. Nie dopuszczaliśmy rywali do wielu okazji pod naszą bramką, a w końcówce meczu sami przeszliśmy do konkretów.
- Cieszę się się, że w końcu to nam udało się trafić do siatki w doliczonym czasie gry.
- Oczywiście mam świadomość, że nie mieliśmy zbyt wielu okazji pod ich bramką, chociaż Hugo powinien zdobyć bramkę po dośrodkowaniu Rio. W ostatecznym rozrachunku udało nam się zainkasować 3 punkty, co było dziś najistotniejsze.
- Forest potrafią uprzykrzyć nam życie. Pamiętaliśmy nasz pojedynek z Anfield. Chcieliśmy się zrewanżować. Atmosfera stała się jeszcze bardziej gorąca po nieuznanym golu i musieliśmy być czujni, zwłaszcza w momencie, gdy na nas mocno ruszyli.
- Zareagowaliśmy w fantastyczny sposób, więc ogromne uznanie dla chłopaków.
- Mentalność tego zespołu jest naszą mocną stroną. Zawsze walczymy do końca. Szobo posłał piłkę w pole karne, Macca zrobił co do niego należało, zatem mieliśmy swoje powody do świętowania - podsumował Van Dijk.

Komentarze (0)